Płacz dzieci katowanych za polski pacierz usłysz, o Panie
Czwartek, 25 grudnia 2014 (08:00)Medytacja do Litanii Narodu Polskiego z dnia 25 grudnia 2014 r.:
„My z Tobą Boże rozmawiać chcemy, lecz ’Vater unser’ nie rozumiemy i nikt nie zmusi nas Ciebie tak zwać, boś Ty nie Vater, lecz Ojciec nasz”.
2, 13 i 20 maja 1901 roku niemiecki inspektor szkolny zaczął wymierzać chłostę i inne kary dzieciom, które odmówiły odpowiadania po niemiecku na lekcjach religii we Wrześni. W wyniku tych wydarzeń państwo pruskie pozwało dzieci przed sąd, który skazał 25 osób na więzienie: kary od 2 miesięcy do 2,5 roku. Represje te nie złamały ani dzieci, które często były dotkliwie pobite, ani ich rodziców. Pół roku później 118 uczniów na 158 w szkole strajkowało, odmawiając modlenia się po niemiecku. Oprócz bicia stosowano inne kary: przedłużanie obowiązku szkolnego o kolejne lata powyżej 14. roku życia, cofanie do niższych klas oraz kary pieniężne. Walka z dziećmi trwała kolejne lata i oprócz bólu i łez przynosiła efekt odwrotny: w 1906 roku strajkowało 75 tys. dzieci w 800 szkołach na 1100 wszystkich szkół…
Kiedy się przypomina te fakty, ogarnia człowieka niezwykłe wzruszenie: dzieci, które same zaczęły bronić polskiego języka, tożsamości ojczystej, za cenę bólu i cierpienia, po ponad 100 latach nieistnienia państwa polskiego. Ten bunt nie trwał też chwilę, tylko wiele miesięcy, a nawet i lat. To wzruszenie zmienia się w sercu w ogromny żal, kiedy pomyślimy, o co dziś walczą dzieci i ich rodzice, kiedy ruguje się ze szkół polską literaturę, nawet taką jak „Pan Tadeusz”, kiedy ogranicza się lekcje historii i polskiego, promuje europejskość w miejsce patriotyzmu i nikt na to nie reaguje. Chciałoby się zakrzyknąć: gdzie te dzieci? Gdzie ci rodzice?! Czemu dziś ich nie ma? Trudno nawoływać do buntu, by nie być oskarżonym o anarchizm, ale czy dzisiejsze szkoły nie zaczynają przypominać tych pruskich? Czy obowiązek szkolny, który był karą dla nieposłusznego społeczeństwa i narzędziem indoktrynacji dzieci, nie spełnia coraz częściej tego samego zadania? Ktoś powie, że nie. Ale kiedy zajrzymy do szkół, kiedy widzimy programowo wprowadzaną demoralizację ludzkiej seksualności, genderyzm, kiedy widzimy niszczenie i profanowanie polskiej kultury i historii, trzeba spytać: czy wolno nam się nie buntować?!
Usłysz, Panie, nie nasze milczenie i zgodę na wszystko, ale krzyk tych sprzed 100 lat. Ze względu na to, że oni walczyli o nas, ich wnuki i prawnuki, ulituj się.
ks. Łukasz Kadziński