Dość marnowania potencjału JSW
Wtorek, 27 stycznia 2015 (14:11)Z Romanem Brudzińskim, zastępcą przewodniczącego „Solidarności” w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, rozmawia Magdalena Pachorek
Od wczoraj w Jastrzębskiej Spółce Węglowej trwa referendum w sprawie rozpoczęcia protestów. Z jakim zainteresowaniem spotyka się to głosowanie?
– Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni ilością ludzi, którzy przychodzą oddać swój głos. Na chwilę obecną frekwencja wynosi 78 proc. stanu całej załogi, co jest bardzo dobrym wynikiem. Biorąc pod uwagę absencję części osób, jesteśmy niemal pewni, że aż 99 proc. pracowników przebywających na terenie zakładu pracy w ciągu dwóch dni wypowiedziało się w kwestii akcji protestacyjnej. Co prawda nie wiemy jeszcze, jak rozkładają się oddane głosy, ale obserwując nastawienie ludzi, sądzę, że mają dość zabawy w kotka i myszkę, dlatego opowiedzą się za rozpoczęciem protestu.
Kiedy miałby rozpocząć się strajk?
– Takiej informacji jeszcze nie mamy. Na pewno od jutra ruszy akcja protestacyjno-strajkowa. Na chwilę obecną nie wiemy, na czym będzie ona polegać ze względu na to, że próbujemy zdiagnozować całą sytuację i dopiero później wybrać strategię.
Wczoraj odbyła się Rada Nadzorcza JSW. Według informacji, które do nas dotarły, takiego burzliwego spotkania jeszcze nie było w historii naszej spółki. Otóż niektórzy członkowie Rady obnażyli niekompetencje prezesa Jarosława Zagórowskiego. Rada nie jest już przekonana co do tego, że ten człowiek ma receptę na naprawę sytuacji w spółce. Stąd Rada nie przyjęła planu techniczno-ekonomicznego na rok 2015, który w swoich założeniach zawierał cięcia kosztów pracy. Członkowie podważają zasadność wprowadzenia tego planu, dlatego poprosili o opinię prawną od kancelarii, która obsługuje Radę Nadzorczą.
4 lutego ma się odbyć kolejne posiedzenie Rady i prawdopodobnie wtedy zostaną podjęte ostateczne decyzje. Z kolei w najbliższy czwartek Rada chce spotkać się z przedstawicielami strony społecznej, czyli z nami. Oczywiście pojedziemy na to spotkanie i wysłuchamy, co mają nam do zaoferowania.
Jakie są Wasze postulaty?
– Generalnie mamy dość słuchania tego, że prezes Zagórowski jest młodym wilczkiem polskiego górnictwa. Tak naprawdę to jest największy szkodnik, jaki był w historii JSW. Ze spółki, która mogłaby być perełką polskiego górnictwa, doprowadził ją do problemów finansowych. Pragnę przypomnieć, że JSW to nie to samo co Kompania Węglowa. My nie mamy problemu ze sprzedażą naszego produktu, który moglibyśmy wydobyć. Moglibyśmy, bo tego niestety się nie robi przez błędne decyzje.
Od co najmniej 4 lat wszyscy, którzy odpowiadają za polskie górnictwo, byli o tym informowani. Z naszej strony wystosowaliśmy dziesiątki monitów i listów otwartych do premiera, wicepremiera odpowiedzialnego za gospodarkę, ministra odpowiadającego za górnictwo oraz do Rady Nadzorczej. Niestety, do wczoraj nie było żadnego odzewu.
Chcemy mieć normalny zarząd, który podejmie z nami dyskusję także w trudnych tematach płacowych, bowiem doskonale zdajemy sobie sprawę z problemów w tej dziedzinie. Chcemy także rozmawiać całościowo o JSW – głównie o tym, jak zwiększyć stronę przychodową.
Podobno spółka przesłała do związków z kopalni „Budryk” wnioski o zgodę na zwolnienie organizatorów tamtejszego strajku z połowy stycznia. Czy taka procedura rzeczywiście powinna mieć miejsce?
– Naszym zdaniem, nie ma przesłanek na tego typu działania. Tym bardziej że premier Kopacz wyraźnie zaznaczyła w porozumieniu podpisanym ostatnio w Katowicach, że nikt z organizatorów nie poniesie żadnych konsekwencji. Zatem prezes Zagórowski nie powinien karać ludzi za to, że mają odwagę upomnieć się o godne warunki pracy.