• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Uczeń przerósł mistrza?

Poniedziałek, 26 stycznia 2015 (19:52)

Media obiegła informacja, że prof. Małgorzata Gersdorf, będąca pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, przekształciła złożony wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, zaciągając opinii jednej z prywatnych kancelarii prawniczych. Temu faktowi towarzyszy moje wielkie zaskoczenie.

Jak wiemy, w Sądzie Najwyższym pracują najwyższej klasy prawnicy. Rozstrzygają problemy w sposób ostateczny. Zwracanie się do prywatnej kancelarii, którą mogą tworzyć magistrzy bez aplikacji, jest zdumiewające. Jako poseł przekonałam się o tym, że Sąd Najwyższy ma bardzo dobre biuro analiz. Biuro to na zapytanie Sejmu przesyła posłom do różnych projektów ustaw swoje cenne uwagi. Są one na bardzo wysokim poziomie.

Korzystanie w takiej sytuacji z opinii prywatnych kancelarii jest nie do przyjęcia. Jak stanowisko Sądu Najwyższego ma prezentować kancelaria, która ma swoje biznesowe wyrachowanie? Ciężko odpowiedzieć na pytanie, co było motywem takiego posunięcia. W swojej wieloletniej praktyce pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją.

Cała ta sytuacja podważa zaufanie do Sądu Najwyższego. Nie mamy pewności, czy do podobnych sytuacji nie dochodziło wcześniej. Wchodząc we współpracę z kancelarią, Sąd staje się reprezentantem jej biznesowej opinii. Kancelaria ta z pewnością ma swoje interesy, swoich klientów, a także swoje poglądy. Wielce prawdopodobne jest, że sporządzi ekspertyzę, która może jej odpowiadać. Nigdy nie wiemy, czy ta kancelaria nie będzie kiedyś adresatem opinii prawnej, którą sama wystosowała. Jeszcze raz to powtórzę – sytuacja ta jest nie do przyjęcia.

Prof. Krystyna Pawłowicz