• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Nasi górą! Mamy ćwierćfinał!

Poniedziałek, 26 stycznia 2015 (19:32)

Fantastyczni polscy piłkarze ręczni pokonali dziś Szwecję 24:20 i awansowali do ćwierćfinału rozgrywanych w Katarze mistrzostw świata. Zagrają w nim z Chorwacją i w tym meczu każdy scenariusz będzie możliwy.

Biało-Czerwoni do dzisiejszego starcia przystępowali w nie najlepszych nastojach. Pamiętali o porażce w kiepskim stylu z Danią na zakończenie fazy grupowej, borykali się z kadrowymi problemami. Kontuzja wyeliminowała Krzysztofa Lijewskiego, jednego z liderów zespołu, na urazy narzekali inni. Zacisnęli jednak zęby i na boisko wyszli. Stawka była bowiem przeogromna, nie tylko ćwierćfinał mistrzostw, ale i miejsce w olimpijskich kwalifikacjach. Za faworytów uchodzili Szwedzi, jednak Polacy obiecywali walkę na całego. Mimo trudnego położenia przekonywali, że dadzą z siebie wszystko, a na placu gry zostawią całe zdrowie i serca. Słowa dotrzymali.

Początek był wyrównany i nerwowy. Widać było, że jedni i drudzy, świadomi stawki, panicznie boją się popełnić błędu, a w takiej sytuacji o nie łatwo. Pierwsi sytuację opanowali Polacy, a ważnym momentem było pojawianie się na boisku Karola Bieleckiego. Jeden z najlepszych naszych szczypiornistów w historii tuż po wejściu zdobył dwa gole, a Biało-Czerwoni objęli prowadzenie 5:4. W bramce niesamowitych rzeczy dokonywał Sławomir Szmal, a gdy po trafieniu z karnego Bartosza Jureckiego Polacy odskoczyli na 8:5, wydawało się, że wszystko mają pod kontrolą. Niestety, z naszym zespołem już tak jest, że potrafi nagle stanąć i przestać grać. Tak właśnie się stało tuż przed przerwą. Biało-Czerwoni zatracili gdzieś swoje walory, przestali strzelać gole, a Szwedzi przeciwnie, zaczęli znajdować sposób na Szmala. W efekcie to oni po pół godzinie twardej walki przybliżyli się do ćwierćfinału. Wygrywali co prawda nisko, 11:10, ale wygrywali.

W drugiej połowie Polacy zagrali jednak koncertowo. Przede wszystkim w obronie, którą ustawili tak, że rywale kompletnie nie potrafili sobie poradzić. A jeśli już któryś ze Skandynawów uciekł i znalazł się na strzeleckiej pozycji, zwykle powstrzymywał go Szmal. Niesamowity Szmal. Na boisku trwała kapitalna walka, męska, twarda, w której nikt nie ustępował nawet na centymetr. W 40. minucie po kolejnym wykorzystanym przez starszego z braci Jureckich karnym na tablicy wyników pojawił się remis 14:14. Po chwili trafił Adam Wiśniewski, a gdyby Michał Daszek nie zmarnował dwóch idealnych okazji, nasi uciekliby na całkiem bezpieczną odległość. Zmarnował, a Szwedzi wyrównali. Na szczęście Polaków to nie zdeprymowało. Nadal bronili kapitalnie, Szmal bronił perfekcyjnie, a do tego potrafił dalekim wybiegiem od bramki zapobiec szybkiej kontrze rywali. W 57. minucie po golu Michała Jureckiego nasi odskoczyli na 21:18 i w tym momencie ćwierćfinał był na wyciągnięcie ręki. W piłce ręcznej trzy minuty to szmat czasu, dlatego nikt jeszcze wygranej nie fetował, ale Polacy nie dali już sobie odebrać zwycięstwa. Poddenerwowani Szwedzi popełnili za to kilka wykroczeń, za które dwóch z nich powędrowało na ławkę kar, co dodatkowo ułatwiło naszym sprawę. Biało-Czerwoni w końcówce jeszcze prowadzenie podwyższyli, wygrali 24:20 i awansowali do ćwierćfinału. Zmierzą się w nim z Chorwacją i faworytami nie będą. Dziś jednak też nie byli!

Polska – Szwecja 24:20 (10:11).

Polska: Sławomir Szmal – Bartosz Jurecki 5, Michał Jurecki 5, Michał Daszek 4, Adam Wiśniewski 3, Karol Bielecki 3, Mariusz Jurkiewicz 2, Andrzej Rojewski 1, Kamil Syprzak 1, Przemysław Krajewski, Piotr Grabarczyk, Michał Szyba, Piotr Chrapkowski.

Szwecja: Mattias Andersson, Johan Sjoestrand – Fredrik Petersen 5, Jonas Kallman 4, Markus Olsson 3, Victor Oestlund 2, Niclas Ekberg 2, Andreas Nilsson 2, Lukas Karlsson 1, Mattias Zachrisson 1, Magnus Persson, Tobias Karlsson, Patrik Fahlgren, Jesper Nielsen.

Piotr Skrobisz