• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Gra przeciw Zachodowi

Poniedziałek, 26 stycznia 2015 (17:01)

Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk

W Mariupolu na wschodzie Ukrainy separatyści ponownie zaatakowali. Co oznacza wmożona ofensywa na tych terenach?

– Zdecydowano się na ten krok, gdyż Rosjanom nie udało się zrealizować wszystkich swoich celów strategicznych na Ukrainie. Pierwszym celem było zdobycie Noworosji wraz z Krymem i uzyskanie między nimi połączenia. To się nie udało. Drugim celem była destabilizacja polityczna Ukrainy, co też się nie udało i czego dowodem są wyniki ubiegłorocznych wyborów prezydenckich oraz parlamentarnych. Po nich udało się stworzyć demokratyczny rząd. Jednocześnie kraje Zachodu uznały władze Ukrainy. Dlatego Putin musi prowadzić swoje działania dalej. Będzie wykorzystywał wszelkie sposoby gospodarcze, np. instrumenty energetyczne, a także militarne, aby tworzyć chaos. Ma to doprowadzić do tak ciężkiej sytuacji bytowej, aby powstał Majdan socjalny przeciwko obecnym władzom w Kijowie. Z puntu widzenia Rosji konieczne jest także kontynuowanie walk militarnych, aby utrzymać Donbas i wschodnią Ukrainę. W opinii ekspertów właśnie takich działań Moskwy trzeba się spodziewać.

Tym razem jednak atak skierowano przeciwko cywilom, co nie mogło być przemilczane. 

– Latem zestrzelili samolot z 300 osobami na pokładzie, i to z cywilami, gdzie zdecydowana większość to byli obywatele krajów zachodnich. Nie spotkali się z żadną reakcją. Nikomu przysłowiowy włos z głowy nie spadł. Wydaje się, że brak odpowiedniej reakcji latem doprowadził do tego, że separatyści poczuli się zachęceni do podjęcia działań takich jak ostrzał cywilów w Mariupolu.

Jaka powinna być reakcja Zachodu?

– Szansy na łagodzenie sankcji i jakiejkolwiek możliwości dogadania się z Kremlem już nie ma. Odpowiedź powinna być przeciwna. Za złamanie prawa międzynarodowego, za jawną agresję przeciwko innemu państwu powinny spotkać Rosję jeszcze bardziej surowe sankcje. Niezwłocznie politykę sankcji należy wzmocnić i podeprzeć ją dalszą izolacją czołowych polityków rosyjskich, ale także izolacją świata kultury czy rosyjskiego sportu. Chodzi o to, żeby społeczeństwo Rosji poczuło, jak wielką cenę musi płacić za to, że popiera imperialne zapędy swojego prezydenta. Niestety, obawiam się, że takiej polityki się nie doczekamy.

Ostrzał cywilnych osiedli przeprowadzono bez wiedzy Kremla?

– Nie wydaje mi się. Moskwa panuje nad sytuacją i wydaje się, że jest to celowe i świadome działanie, żeby zdobyć Mariupol. Tylko niewielki przesmyk dzieli Donbas od Krymu i tam jest właśnie Mariupol. Jeżeli ostrzał cywilów nie spotka się ze sprzeciwem świata zachodniego i mobilizacji armii ukraińskiej, to już wkrótce Mariupol zostanie zdobyty, a Rosja będzie cieszyła się z połączenia Donbasu z Krymem. Atak na Mariupol jest częścią dużej strategii.

Są jeszcze szanse na pokojowe zakończenie tego konfliktu?

– Jest możliwe. Jednak należy wziąć pod uwagę, jakie będą warunki zawarcia pokoju. Czy np. wrócą do sytuacji sprzed wojny. Perspektywa ta wydaje się odległa. Rosjanie na pewno nie zrezygnują z Krymu. Co gorsza, nie widać nacisku ze strony Zachodu, aby Krym odebrać Rosji. Słychać też wiele głosów usprawiedliwiających taką akcję. Wśród krajów zachodnich dochodzi teraz do relatywizowania całej sytuacji na Ukrainie i w krajach zachodnich prowadzi się dyskusję, czy warto podejmować działania zmierzające do odzyskania terytoriów już zajętych na Ukrainie.

Rosja i Ukraina są gotowe do ustępstw terytorialnych?

– Ukraina nie może ustąpić, bo to ona jest ofiarą i musi się bronić. Natomiast jedyną stroną, która może ustąpić, a tego nie zrobi, jest Rosja. Putin jest jednak świadomy, że polityczna cena, którą będzie musiał zapłacić, mogłaby być dla niego katastrofą. To by był upadek jego rządów i odsunięcie go od władzy. W związku z tym klucze do rozwiązania całej sprawy tkwią w dalszych sankcjach świata zachodniego.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk