• Czwartek, 5 marca 2026

    imieniny: Adriana, Fryderyka, Oliwii

Waleczni od pierwszego gwizdka

Wtorek, 16 października 2012 (20:26)

Z Janem Tomaszewskim, bramkarzem, który „zatrzymał Anglię”, rozmawia Izabela Kozłowska

Jaką taktykę powinien zastosować trener Waldemar Fornalik w dzisiejszym meczu z Anglią?

- Taką, jaką Kazimierz Górski zastosował w 1973 roku po kompromitującym nas meczu z Walią. Wówczas przegraliśmy 2:0. Wiadomo, że kompromitujące dla naszej reprezentacji pod wodzą Franciszka Smudy było Euro 2012. W tej chwili muszą się oni zrehabilitować, żeby to zrobić, muszą założyć jedną rzecz…

Jaką?

- W tym meczu musimy założyć, że jest to dla nas spotkanie – walka. Musimy pokazać Anglikom, że potrafimy walczyć jak mężczyzna z mężczyzną. Proszę zwrócić uwagę, że potęga Anglii tkwi w tym, że ich zawodnicy są atletycznie zbudowani. Oni grają na zasadzie: ich „jedenastka” to dywizja czołgów, „jedzie” i odbijają się od nich przeciwnicy. Tak też będzie, gdyż oni grają w takim stylu. Musimy zastosować taktykę polegającą na tym, że jeżeli się odbijemy od nich, to nie możemy szukać samodzielnie rewanżu. Widzieliśmy, co zrobił w Czarnogórze Ludovic Obraniak, który chciał dokonać rewanżu - „samosądu” na murawie. Musimy zacisnąć zęby, pięści i powiedzieć: „Poczekaj, ja ci pokażę w następnym naszym starciu”. Tak właśnie graliśmy z Anglikami, kiedy przyjechali oni do nas z najlepszym składem w 1973 roku. I to przyniosło dobry wynik.

Reprezentacja Anglii jest do ogrania?

- Anglicy przyjechali do nas osłabieni. Nie zagrają Frank Lampard, John Terry i Rio Ferdinand, a więc ci zawodnicy, na których opierała się angielska defensywa. Przyjechali do Polski z młodymi chłopakami. Jak na nich Marcin Wasilewski, Robert Lewandowski i spółka „usiądą” atakiem od samego początku, to jestem przekonany, że Anglicy się pogubią. Jeżeli do tego dodamy 12 zawodnika – 60 tys. ludzi, którzy będą z całego serca Polaków dopingować, to jestem przekonany, że Robert zrewanżuje się dwa razy „Joe” Hartowi za niepowodzenia z Ligi Mistrzów.

Złota recepta przed pierwszym gwizdkiem?

- Mam jedną radę dla bramkarza. On musi być wyrocznią. Nie wiem, kto będzie bronił, ale musi pamiętać, że to właśnie od niego będzie najwięcej zależało. Wtedy, kiedy Anglicy będą atakowali, to tylko bramkarz widzi całą murawę, dostrzega wszystko i to on ma prawo dyrygować działaniami kolegów z zespołu. W tym wypadku musi być wyrocznią, bez względu na to, czy zagra Przemysław Tytoń, czy Tomasz Kuszczak. To oni powinni ustawiać zawodników, a ci muszą się słuchać. Dlatego że na Stadionie Narodowym bramkarz będzie słyszalny, na Wembley kibice będą go zagłuszać przy ataku Anglików. Piłkarze muszą bramkarzowi „ślepo wierzyć”.

Który z bramkarzy powinien wystąpić?

- Wystawiłbym Kuszczaka. Od dawna o tym mówiłem. Dlaczego Tomek? Bo on od dawna gra w Anglii, nawet jeśli siedział na ławce, to obserwował zawodników i zna ich jak własną kieszeń. Przemek ostatnio stracił miejsce w PSV Eindhoven, a trudno przypuszczać, żeby Dick Advocaat był „samobójcą” i wstrzymał grę Tytonia. Musi się tam coś dziać, o czym niekoniecznie musimy wiedzieć. Jeżeli Waldemar Fornalik nie powiedział na początku zgrupowania, który z chłopaków wyjdzie na mecz z Anglią, to oni nie przygotowywali się odpowiednio. Przyjechali oni na treningi nie po to, by rywalizować między sobą, ale po odpowiednie przygotowanie do konkretnego spotkania, by było to ukierunkowane na danego rywala. Tak zrobił nasz trener Kazimierz Górski, kiedy przygotowywałem się na mecz, to nie rywalizowałem z Zygmuntem Kalinowskim czy Andrzejem Fiszerem, ale analizowałem grę poszczególnych przeciwników. To bramkarz musi przewidywać ruchy i działania rywala.

Nie podoba mi się jedna sytuacja… Mam nadzieję, że Fornalik nie wpuści na boisko Eugena Polanskiego, który opuścił zgrupowania z przyczyn rodzinnych, i mu współczuję, ale na jego miejsce powołano nowego zawodnika, który przygotowywał się z całym zespołem, integrował się z nim. Te dywagacje o jego powrocie i zagraniu w spotkaniu z Anglią są fatalne. Jego wejście na murawę zepsuje atmosferę w drużynie, która wspólnie ćwiczyła, analizowała różnego rodzaju koncepcje. A powrót Polanskiego, powie: "Wszystko dobrze" i gra? Uważam, że jeżeli piłkarz przybył, to dla wsparcia kolegów. Tak jak robi to kontuzjowany kapitan – Jakub Błaszczykowski. Skandalem będzie, jeżeli Fornalik wystawi Polanskiego.

Podopieczni trenera Fornalika powtórzą sukces „Orłów” Górskiego?

- Uważam, że dwie bramki strzelimy, a tylko jedną stracimy.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska