• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Nie uśmiercimy naszych córeczek

Poniedziałek, 26 stycznia 2015 (09:14)

Była gimnastyczka Jaime Halsey, która w 2000 roku wystartowała w igrzyskach olimpijskich, z pewnością wie, co oznacza prawdziwa walka. Właśnie teraz rozpoczęła najważniejszą walkę: o życie trójki swoich nienarodzonych jeszcze dzieci. Lekarze zalecali, aby Jaime zdecydowała o śmierci dwóch swoich córeczek i zwiększyła szansę trzeciej dziewczynki. Odmówiła.

Jaime Halsey i jej mąż Steve, gracz rugby, w październiku ubiegłego roku dowiedzieli się, że pod sercem Jaime biją trzy malutkie serduszka ich córeczek. Nieopisana radość zakłócona została dramatyczną diagnozą lekarzy, dwie dziewczynki  to bliźniaczki jednojajowe, które zagrożone są wystąpieniem wady genetycznej – podaje portal LifeSiteNews.com.

Lekarze nie zostawili rodzicom złudzeń: jeśli nie zdecydują się na aborcję bliźniaczek, szanse na przeżycie każdego z dzieci spadną do 50 proc. Jeżeli jednak zdecydują się na zabicie dwójki, z pewnością przeżyje trzecia z siostrzyczek – to szokujące „zalecenie” lekarzy spotkało się z natychmiastową odmową Jaime.

35-letnia mama powiedziała od razu, że nie będzie poświęcać życia dwóch córeczek, aby urodziła się trzecia. – Innym ludziom także rodzą się trojaczki i nie potrafię sobie wyobrazić, aby przerwać życie dwojgu dzieci, by ułatwić sobie życie – podkreślają młodzi rodzice, którzy mają także dwuletnią córeczkę, Flo. – Gdyby to była moja pierwsza ciąża, byłbym przerażona, ale patrząc na Flo, jestem pewna, że damy radę – mówi Jamie. – Jestem zdeterminowana, aby tak się stało. Nie mogłabym żyć spokojnie, gdybym poświęciła życie dwóch moich córeczek, aby uratować trzecią – dodaje.

Córeczki Jaime, które pozostają pod sercem mamy, mają obecnie 26 tygodni i już teraz wiadomo, że przyjdą na świat przez cesarskie cięcie, po którym będą musiały pozostać w inkubatorach i być monitorowane, zanim udadzą się do domu. Ważnym momentem było przekroczenie 24. tygodnia. – Jeśli będą miały 30 tygodni, będą miały większą szansę na urodzenie z dużo mniejszym ryzykiem wystąpienia różnych komplikacji – mówi z nadzieją Steve, który podkreśla, że podczas ostatniego USG stwierdzono, że choć jedna z bliźniaczek jest znacznie mniejsza, to wszystkie trzy są zdrowe i bardzo aktywne.

– Mieliśmy również szansę, aby zobaczyć twarze naszych trzech małych dziewczynek na USG 3D i to było naprawdę ekscytujące – dodał Steve. – Nigdy nawet przez chwilę nie pomyślałem, że możemy uśmiercić dwie z nich. Chcemy, by urodziły się wszystkie trzy i stworzymy szczęśliwą rodzinę – dodał młody tata.

Marta Milczarska