Dziś w „Naszym Dzienniku”
W Symferopolu zostałem sam
Poniedziałek, 26 stycznia 2015 (02:03)W dzisiejszym „Naszym Dzienniku” opublikowano rozmowę z ks. bp. Jackiem Pylem OMI, biskupem pomocniczym diecezji odesko-symferopolskiej.
Jakie są obecnie najpilniejsze potrzeby duszpasterskie w Symferopolu na Krymie?
– Zgłaszają się do nas uciekinierzy z Donbasu ze wschodniej Ukrainy. Proszą o nocleg, żywność, ubrania. Miejscowa ludność ubożeje. Jest zima, były dni, że temperatura spadła nawet do 20 stopni poniżej zera. To ewenement jak na tę szerokość geograficzną. Pękały rury, co wiązało się z brakiem wody. Przed świętami Bożego Narodzenia wyłączono prąd. Teraz znów bardzo się ociepliło, co nie jest tu normalne o tej porze roku. Duże wahania temperatur i ciśnienia wpływają na tutejszych mieszkańców. Bardzo dużo ludzi choruje, można by im pomóc, zakupując lekarstwa.
Co stoi na przeszkodzie?
– Przede wszystkim brak finansów oraz rąk do pracy. Obecnie w Symferopolu zostałem sam. Ksiądz Piotr Rosochacki, proboszcz tutejszej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, był jakiś czas w Odessie. Stąd dojeżdża do Warszawy na studia i teraz czeka na wizę, by móc wrócić na Krym. Drugi z ksieży pracujących w tutejszej parafii wyjechał do diecezji kamieniecko-podolskiej na dwutygodniowy odpoczynek. Symferopol opuściły posługujące tu Siostry Franciszkanki Misjonarki Maryi. Potrzeba rąk do pracy. Stąd też apel do zgromadzeń zakonnych żeńskich i męskich. Może któraś wspólnota chciałaby podjąć pracę na Krymie, mimo trudności.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.