• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Hazard kradnie dzieci

Poniedziałek, 26 stycznia 2015 (02:02)

Rozmowa z ks. Bogdanem Peciem MSF, dyrektorem Katolickiego Ośrodka Leczenia Uzależnień
„Dom Nadziei” im. ks. Jeana Berthiera w Bytomiu

W dużych miastach niemal na każdym rogu znajdują się punkty z automatami do gier hazardowych. Ale słyszałam też o właścicielach wiejskiego sklepu, którzy w nadziei na zysk ustawili taki automat, a potem sami przegrali w nim utarg z całego miesiąca. Dlaczego hazard tak uzależnia?

– Najprościej mówiąc, hazard to uczestnictwo w różnych ryzykownych zachowaniach, których celem ma być zarobienie pieniędzy, bycie w jakiejś grupie. Zachowania hazardowe powodują, że pojawia się czynnik, który przyczynia się do wzrostu adrenaliny. Ludzie lubią adrenalinę, w związku z tym hazard zaspokaja tę potrzebę. Jest tam i niewiadoma, i rywalizacja, a to powoduje, że jest on atrakcyjny dla wielu osób. Hazard to też ogromny przemysł, obroty w skali roku liczą się tam w milionach dolarów. Hazard najczęściej kojarzy się nam z grami typu jednoręki bandyta czy ruletka. Ale hazard to również gra w lotto, zakłady pieniężne sportowe czy gra na giełdzie. To wszystko też ma symptomy hazardowe.

Uzależnienie od hazardu jest głównie problemem mężczyzn, chłopców. Uzależnień od hazardu przybywa czy raczej liczba uzależnionych jest na stałym poziomie?

– Nie ma tendencji mocno wzrostowych, to raczej stabilna ilość przypadków uzależnienia. W fundacji i ośrodku „Dom Nadziei” pracujemy z młodzieżą i dziećmi, dlatego o tej grupie mam największą wiedzę. W 2012 roku przeprowadzono badania, z których wynika, że grupą, w której najwięcej osób korzysta z zachowań ryzykownych zaliczających się do hazardu, są młodzi ludzie do 18. roku życia. Odsetek osób uzależnionych od hazardu w tej grupie to około 12 procent.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

IK