Pomysły Szumilas to propagandowa wydmuszka
Wtorek, 16 października 2012 (13:53)Z Jadwigą Wiśniewską, poseł Prawa i Sprawiedliwości rozmawia Marta Milczarska
Minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas zapowiedziała szereg reform, które mają polepszyć system szkolnictwa w Polsce. Jak ocenia pani pomysły Szumilas?
- Ta konferencja to programowa i wizerunkowa klapa. To nie są żadne reformy. Zgłoszone propozycje są miałkie i jałowe, niepoparte konkretnymi rozwiązaniami. To nie była przełomowa konferencja dla polskiej edukacji, to kolejna propagandowa wydmuszka rządowa.
Minister Szumilas wystąpiła z pseudopropozycjami dla polskiej edukacji. Przypomnę, że jako minister edukacji narodowej nie reagowała, kiedy lawinowo likwidowano szkoły, nie reagowała kiedy ponad 8 tysięcy nauczycieli traciło pracę, a teraz występuje na konferencji prasowej, na której nie odnosi się do ważnych kwestii, ale jak urzędnik i wykonawca technicznych decyzji, prezentuje jedynie wybrane aspekty edukacyjne. Niestety, minister nie przedstawiła tak oczekiwanej przez środowisko spójnej koncepcji oświatowej.
To co wczoraj usłyszeliśmy to zabiegi propagandowe. Odczuliśmy już pustkę hasła PO – by żyło się lepiej, wszystkim. Teraz PO prezentuje nowe hasło – rząd zapewni wszystkim dzieciom wychowanie przedszkolne.
Kiedy minister Szumilas i premier Tusk mówią, że będzie wsparcie dla edukacji to mają na myśli wsparcie udzielone za pośrednictwem samorządów, a konkretnie z ich finansów. Każda podwyżka płac nauczycieli zapowiadana przez Tuska kończyła się wyciąganiem pieniędzy z budżetów samorządów. Tak samo będzie w kwestii „wielkiej rewolucji przedszkolnej”. Huraoptymizm rządu skonfrontować należy z rzeczywistością. A rzeczywistość jest następująca: brakuje 100 tys. miejsc w przedszkolach, wybór dotacji celowej jako sposobu finansowania budzi wątpliwości Związku Miast Polskich, a jej zapowiadana wysokość jest nieadekwatna do potrzeb.
Minister Szumilas zapowiedziała również, że od 1 września 2013 r. do przedszkoli mogą pójść dzieci dwuletnie…
- Ten pomysł obnaża brak znajomości psychologii dziecięcej oraz pedagogiki przedszkolnej Krystyny Szumilas. Dzieci 2-letnie czy 2,5-letnie ze względu na poziom rozwoju psychospołecznego nie powinny uczęszczać do przedszkola. Warto przypomnieć, że w obecnym stanie prawnym do przedszkoli mogą być przyjmowane dzieci, które nie ukończyły trzech lat pod warunkiem, że potrafią się dobrze komunikować i samodzielnie korzystać z toalety. Oczywistym jest, że większość dzieci dwuletnich takich umiejętności jeszcze nie ma.
Jak ocenia Pani zapowiedź wprowadzenia od 2015 roku obowiązku zdawania na egzaminie maturalnym co najmniej jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym?
- Założenie samo w sobie jest dobre, bo taki egzamin ułatwiłby rekrutację na wyższe studia, ale na pomysł zdawania egzaminu maturalnego na rozszerzonym poziomie należy patrzeć w szerszym kontekście. Ministerstwo powinno przede wszystkim wycofać ze szkół ostatnią zmianę podstawy programowej, której wdrożenie spowoduje, że licea ogólnokształcące będą ogólnokształcącymi tylko i wyłącznie z nazwy, nastąpi bowiem bardzo wczesne (po klasie pierwszej) profilowanie. Na naszych oczach obniża się poziom edukacji narodowej.
Kierunek zaproponowany przez minister Szumilas na konferencji jest absolutnie nie do przyjęcia, nie tędy droga.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska