Kubica bohaterem, choć nie ukończył
Niedziela, 25 stycznia 2015 (19:42)Robert Kubica (ford fiesta wrc) był jednym z bohaterów Rajdu Monte Carlo, choć ostatecznie go nie ukończył. Po drodze wygrał jednak cztery odcinki specjalne, bijąc na nim wszystkich najlepszych i zachwycając komentatorów.
Przed rokiem w Monte Carlo Kubica wygrał dwa pierwsze w karierze oesy, skupiając na sobie uwagę rajdowego świata. Mówili o nim wszyscy i nie przerwali nawet wtedy, gdy musiał wycofać się z rywalizacji. Teraz przyjechał do Francji z nadziejami i nie zawiódł, choć znów zawiódł go sprzęt.
Ale po kolei. W czwartek, pierwszego dnia rywalizacji, zaszwankowała elektryka w aucie Polaka. Stracił przez to wiele minut i spadł do siódmej dziesiątki klasyfikacji generalnej. Wydawało się, że to koniec marzeń o dobrym miejscu, ale w kolejnych dniach jechał tak porywająco, że realna stała się nawet czołowa dziesiątka! W piątek Robert był najszybszy na trzech odcinkach specjalnych. Wygrywał z wszystkimi, dziewięciokrotnym mistrzem świata, Francuzem Sebastianem Loebem (citroen ds3 wrc), jak i aktualnie panującym jego rodakiem, Sebastianem Ogierem (vw polo wrc). Dokonywał niemożliwego, czyli swoją fiestą wyprzedzał fabrycznych kierowców Volkswagena dysponujących zdecydowanie najlepszą rajdówką w stawce.
W sobotę nie zwolnił. Wygrał jeden oes, na pozostałych też był bardzo szybki i uzyskał (łącznie) najlepszy czas dnia spośród wszystkich zawodników! To był jego popis, potwierdzający ogromny talent i możliwości. Awansował na trzynaste miejsce w klasyfikacji generalnej.
Dziś wydawało się, że może dokonać niemożliwego, czyli wjechać do czołowej dziesiątki. Na pierwszym oesie uzyskał dziesiąty wynik, czyli swych szans nie powiększył. Okazało się jednak, że walczył z problemami. W jego fieście mocno przegrzały się bowiem hamulce, które na krętej trasie działały na granicy wytrzymałości. Nie był zresztą jedynym kierowcą z takimi „przygodami”. Kolejny oes wiódł przez przełęcz Col de Turini. To próba niezwykle widowiskowa, a przy tym ekstremalna, kończąca się karkołomnym, pełnym zakrętów zjazdem, na którym hamulce poddawane są wyjątkowym przeciążeniom. Kubica zaczął ją niesamowicie mocno, ale potem wyraźnie zwolnił. Metę osiągnął, ale tuż za nią hamulce nie zadziałały i fiesta z impetem uderzyła w mur. Z auta odpadły koła, nie było mowy o dalszym podróżowaniu, Polak musiał się wycofać. Na szczęście ani jemu, ani pilotowi Maciejowi Szczepaniakowi nic się nie stało.
Rajd wygrał Ogier. Kolejne miejsca zajęli jego koledzy z Volkswagena, Fin Jari-Matti Latvala (58 sekund straty) oraz Norweg Andreas Mikkelsen (2.12,13 min). Na ósmej pozycji rywalizację ukończył Loeb. Kierowca wszech czasów długo prowadził, jednak na ósmym oesie wypadł z drogi, zanotował mnóstwo strat, przekreślających jego szansę na sukces.
Loeb, dodajmy, wygrał najwięcej, bo pięć odcinków. Cztery padły łupem Kubicy, trzy Brytyjczyka Krisa Meeke, a zaledwie dwa Ogiera.
Piotr Skrobisz
Piotr Skrobisz