• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Szpital u szczypiornistów

Niedziela, 25 stycznia 2015 (15:25)

Polscy piłkarze ręczni zagrają jutro ze Szwecją o ćwierćfinał mistrzostw świata, a tymczasem aż czterech zawodników narzeka na kontuzje i nie wiadomo, czy zdążą się wykurować.

W naszej drużynie panują kiepskie nastroje. To nie dziwi, wszak w sobotę w bardzo słabym stylu przegrała z Danią, a na domiar złego dopadła ją plaga kontuzji. Zacznijmy jednak od meczu, nieszczęsnego. Gdyby nasi go wygrali, to w 1/8 finału spotkaliby się z Islandią. Rywalem mocnym, ale mimo wszystko nieporównywalnie słabszym od Szwecji, która jest aktualnym wicemistrzem olimpijskim. Dania obnażyła jednak wszystkie niedostatki Biało-Czerwonych, a może raczej to oni sami jej na to pozwolili. Sobotni pojedynek był bowiem kolejnym na katarskim turnieju, na którym Polacy wcielali się w rolę mikołajów rozdających przeciwnikom prezenty. Tych było dużo, a Duńczycy przyjmowali je chętnie i z nich korzystali. Nasi mają tego świadomość, podobnie jak tego, że w potyczce ze Szwecją powtórka nie przejdzie. -  Cały czas goniliśmy Duńczyków, jednak popełniliśmy za dużo błędów. Ciężko jest wygrywać, gdy ma się tyle strat – zauważył Kamil Syprzak.

Gorzej, że w polskim zespole panuje plaga kontuzji. Krzysztof Lijewski urazu doznał przeciw Rosji. Z Arabią Saudyjską pauzował i odpoczywał, w sobotę na boisko wyszedł, jednak szybko okazało się, że z jego zdrowiem jest źle. Twardy bój z Duńczykami sporo kosztował także Roberta Orzechowskiego, Piotra Chrapkowskiego i Mariusza Jurkiewicza. Wszyscy oni narzekają na urazy i nie wiadomo, czy będą w stanie jutro wyjść na boisko. A to już ogromny problem, który postawiłby Biało-Czerwonych w fatalnym położeniu.

Można czymś się pocieszyć? Chyba tylko charakterami naszych szczypiornistów, którzy grając z nożem na gardle, w beznadziejnej zdawało się sytuacji, potrafili często wychodzić obronną ręką i dokonywać niemożliwego. Jutrzejszy mecz zadecyduje o awansie do czołowej ósemki mistrzostw. Przed ich rozpoczęciem była ona celem minimum naszych reprezentantów.

Piotr Skrobisz