Duńczycy poza zasięgiem Polaków
Niedziela, 25 stycznia 2015 (11:07)Polska przegrała z Danią 27:31 (12:16) w ostatnim meczu fazy grupowej mistrzostw świata piłkarzy ręcznych, które odbywają się w Katarze. W 1/8 finału rywalem Biało-Czerwonych będzie Szwecja. Wcześniej Polacy ulegli Niemcom 26:29 oraz pokonali Argentynę 24:23, Rosję 26:25 i Arabię Saudyjską 32:13.
Już przed meczem było wiadomo, że wygrany zmierzy się w 1/8 finału z Islandią, z którą Biało-Czerwonym ostatnio w pojedynkach o punkty nie grało się najlepiej. Przegrany z kolei trafiał na pokonanego w równolegle rozgrywanym spotkaniu grupy C Szwecja - Francja.
Widać Polakom było obojętne, z kim zagrają, bowiem pierwszego gola uzyskali dopiero w siódmej minucie po rzucie karnym wykonywanym przez Bartosza Jureckiego (1:3). Jeden pozytyw był taki, że po sześciu niewykorzystanych rzutach z 7 m w potyczce z Arabią Saudyjską, wreszcie Biało-Czerwonym udało się skorzystać z tego stałego fragmentu gry.
Do 10. min akcje Polaków nie były zbyt zaskakujące i wszystko odbijał światowej sławy bramkarz Niklas Landin (40 proc. udanych interwencji w pierwszej połowie). Dopiero wtedy poprawili znacznie skuteczność i w 11. min Andrzej Rojewski zdobył kontaktowego gola (4:5). Ten sam zawodnik wyrównał cztery minuty później na 6:6.
Pojedynek się wyrównał, ale odnosiło się wrażenie, że oba zespoły nie grają z maksymalnym poświęceniem i oszczędzają kości swoje i rywali. Również błędy przydarzały się obu stronom.
Zdecydowanie gorzej zaczęło się dziać w polskiej drużynie od 20. min i stanu 10:10. Skandynawowie uszczelnili obronę i zdobyli cztery gole z rzędu, głównie z kontr. W efekcie Duńczycy schodzili do szatni na przerwę, wygrywając 16:12.
Drugą połowę Polacy zaczęli obiecująco od dwóch szybkich bramek Michała Jureckiego i Rojewskiego, który na rozegraniu zastępował kontuzjowanego Krzysztofa Lijewskiego. Za chwilę przeciwnicy dwukrotnie udanie skontrowali i wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Gorzej, że poszli za ciosem i w 38. min prowadzili już 20:14.
W 41. min przy stanie 15:22 trener Michael Biegler poprosił o czas. Jego podopiecznym w tym okresie nic się nie kleiło w grze. Rywalom nie pozostało nic innego jak pilnować korzystnego rezultatu.
Polakom udało się co prawda część strat odrobić (20:24 w 46. min), ale to wciąż było za mało. W dodatku zaczęły się mnożyć techniczne błędy i coraz bardziej stawało się jasne, że Biało-Czerwoni tej konfrontacji nie wygrają. Ostatecznie przegrali 27:31.
- Brak gry zespołowej i wysoka obrona Duńczyków były głównym powodem porażki polskich piłkarzy ręcznych (27:31) w meczu mistrzostw świata w Katarze - powiedział po meczu Bartosz Jurecki. - Na początku dostaliśmy młotkiem po głowie - przyznał obrotowy reprezentacji.
- Nie graliśmy zespołowo, a wysoka obrona Duńczyków wybijała nas z rytmu. Próbowaliśmy grać indywidualnie, ale to też nie do końca było udane. Na początku dostaliśmy młotkiem w głowie, ale w miarę szybko się otrząsnęliśmy i wyrównaliśmy na 6:6 - powiedział zawodnik SC Magdeburg.
MM