• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Przyjaźń z rozsądku?

Sobota, 24 stycznia 2015 (11:21)

Barack Obama jutro rozpocznie już drugą wizytę prezydencką w Indiach. Z honorami, jakich nie doświadczył wcześniej żaden inny prezydent USA, przyjmie go nowy, charyzmatyczny premier Narendra Modi, który jeszcze rok temu miał zakaz podróży do USA.

 

Obama jako pierwszy prezydent USA został zaproszony przez Modiego do wzięcia udziału w obchodach Dnia Republiki i z tej okazji będzie w poniedziałek gościem honorowym widowiskowej, corocznej parady wojskowej w Delhi. Poza dwustronnymi rozmowami obu przywódców trzydniowa wizyta w Indiach obejmuje też spotkanie z biznesmenami oraz wspólny udział Obamy i Modiego w programie radiowym. Obama z małżonką pojedzie też do Agry, gdzie zwiedzi słynną świątynię miłości - mauzoleum Tadż Mahal.

Program podróży świadczy o dobrych relacjach, jakie nawiązali Obama i Modi podczas wrześniowej wizyty premiera Indii w USA. 

Modi poprzez Twittera zaprosił „przyjaciela” do Delhi. Obama zaproszenie przyjął, mimo że już wcześniej złożył wizytę w Indiach. Będzie więc pierwszym prezydentem USA, który odwiedzi ten kraj dwukrotnie podczas swojej kadencji.

- Dla prezydenta Obamy fakt, że jest pierwszym amerykańskim prezydentem zaproszonym jako gość honorowy na defiladę, stanowi silne przesłanie dla świata - powiedział zastępca doradcy Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego Ben Rhodes. Dodał, że relacje między USA a Indiami mają „nadzwyczajny potencjał”.

Niezależnie od wzajemnej sympatii Obamy i Modiego, dobre relacje między USA a drugim największym krajem w Azji i na świecie są w interesie obu państw z punktu widzenia geopolityki, a dokładniej w kontekście ekspansji Chin na Oceanie Indyjskim. „Trudno powiedzieć, który z rządów bardziej ucieszył się po cichu, gdy popierany przez Pekin prezydent Sri Lanki przegrał styczniowe wybory o reelekcję, przez co zmalało prawdopodobieństwo, że ta wyspa u wybrzeży Indii stanie się bazą dla chińskiej ekspansji militarnej” - napisał dziennik „New York Times”.

Nawiązanie tak obiecujących relacji przez Obamę i Modiego jeszcze rok temu trudno byłoby przewidzieć. - Gdy podczas kampanii wyborczej stało się jasne, że Indyjska Partia Ludowa (opozycyjna wówczas partia z Modim na czele - PAP) staje się coraz silniejsza i najpewniej wygra wybory, w rządzie USA zapanowała konsternacja - powiedział na briefingu prasowym ekspert ds. Indii w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Richard Rossow.

Od spotkania Obamy i Modiego we wrześniu stosunki między USA i Indiami rozwijały się nadzwyczaj szybko. W listopadzie oba kraje osiągnęły porozumienie w sprawie długoletniego sporu o subwencje na żywność w Światowej Organizacji Handlu, a w ubiegłym tygodniu sekretarz stanu John Kerry nazwał Modiego „politycznym wizjonerem”. Obecnie trwają intensywne negocjacje w sprawie porozumienia, które umożliwiłoby amerykańskim firmom sprzedawanie Indiom technologii i paliwa do budowy nowych elektrowni atomowych. Prowadzone są też rozmowy w sprawie umowy o wymianie informacji wywiadowczych i wzmocnieniu współpracy obronnej. 

Oczekuje się, że obaj liderzy będą rozmawiać także o zmianach klimatycznych i współpracy gospodarczej. Eksperci zwracają uwagę na ambicje Modiego w kwestii rozwijania odnawialnych źródeł energii i apelują, by USA pomogły Indiom przeprowadzić „zieloną rewolucję”, dostarczając im odpowiednich technologii - bez zaangażowania Indii nie może być bowiem mowy o wiarygodnych perspektywach na globalną redukcję emisji CO2.

IK, PAP