• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Awans Radwańskiej, porażka Janowicza

Sobota, 24 stycznia 2015 (10:47)

Rozstawiona z numerem szóstym Agnieszka Radwańska pokonała amerykańską tenisistkę Varvarę Lepchenko (30) 6:0, 7:5 i awansowała do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju tenisowego Australian Open w Melbourne. Z kolei Jerzy Janowicz przegrał z Hiszpanem Feliciano Lopezem 6:7 (6-8), 4:6, 6:7 (3-7) w 3. rundzie i pożegnał się z dalszą rywalizacją.

Po przebiegu pierwszego seta wydawało się, że Radwańską po raz kolejny czeka bardzo szybkie zwycięstwo. Grała ofensywnie, stosując efektowne i skuteczne rozwiązania. Dobrze spisywała się również przy serwisie - w tej odsłonie posłała cztery asy. Wykazała się też 100-procentową skutecznością przy wygrywaniu punktów po pierwszym podaniu (było ich dziesięć) oraz w zagraniach przy siatce (cztery).

Amerykanka zaskakiwała zaś nieporadnością i tylko sporadycznie pokazywała się z dobrej strony. Systematycznie rosła z kolei po jej stronie liczba niewymuszonych błędów - w pierwszej partii zanotowała ich 14, przy jednej takiej pomyłce rywalki.

W kolejnej odsłonie Amerykanka spisywała się coraz lepiej, przede wszystkim ograniczając proste błędy.

Radwańska zaczęła zaś się mylić. W trzecim gemie obroniła dwa „break pointy”. Po drugiej z tych akcji Polka zebrała sporo braw. Zmusiła przeciwniczkę do biegania, a na koniec zagrała efektowny bekhendowy wolej. Amerykanka stawiała jednak coraz większy opór i objęcie prowadzenia 2:1 nie było łatwym zadaniem.

Ważnym momentem w grze Polki było przełamanie w szóstym gemie, gdy odrobiła stratę 15:40. W ostatniej wymianie głównie się broniła, ale przy pierwszej okazji skutecznie przeszła do ofensywy i zapunktowała forhendem. Wydawało się, że mecz się za chwilę skończy, gdy krakowianka podwyższyła prowadzenie na 5:2.

Wówczas nastąpił jednak kolejny zryw Lepchenko, która grała odważnie, mocno i celnie. W dziewiątym gemie obroniła pierwszą piłkę meczową. Radwańska na własne błędy reagowała coraz większą złością. W końcówce jednak przyśpieszyła i wróciła na właściwe tory. Pojedynek zakończyła popisowym skrótem, zamieniając na punkt trzecią szansę na zakończenie tego spotkania.

W drugim secie popełniła dziewięć niewymuszonych błędów. To jednak niewiele przy 23 u rywalki.

Kolejną rywalkę Radwańskiej będzie grająca z numerem 18 Amerykanka Venus Williams.

Lopez poza zasięgiem Janowicza

Natomiast Jerzy Janowicz okazał się słabszy od Hiszpana Feliciano Lopeza. Zajmujący 44. miejsce w rankingu ATP Polak słabo rozpoczął sobotni mecz. Mylił się zarówno podczas wymian, jak i przy serwisie. 

Starszemu o dziewięć lat Lopezowi punkty przynosiły skuteczne akcje pod siatką. W tie-breaku jako pierwszy szansę na zakończenie tej odsłony miał łodzianin, ale posłał piłkę na aut. Za to Hiszpan swojej nie zmarnował, zapewnił mu ją rywal, zaliczając piąty podwójny błąd.

Kluczowe dla losów drugiego seta było przełamanie, które Lopez zanotował w trzecim gemie. Najbardziej zaciętą walkę w tej części spotkania zawodnicy stoczyli w końcówce, przy stanie 6:5 dla tenisisty z Półwyspu Iberyjskiego. Komentujący pod nosem kolejne akcje Janowicz, któremu w jednej z wymian pomogła taśma, miał pięć okazji zakończenia seta, ale żadnej nie wykorzystał.

Wtedy powtórzyła się sytuacja z poprzedniej partii, Hiszpan zagrał skutecznie, zdobył punkt - gdy swoją szansę dostał Hiszpan, to zamienił ją na punkt i zapisał na swoim koncie drugiego seta.

W kolejnym Janowicz popisał się kilkoma ciekawymi zagraniami i walecznością. Zdołał utrzymać własne podanie, choć miał z tym więcej kłopotów niż rywal. Lopez w większości wygrywał swoje gemy do zera lub oddając jeden punkt.

W drugim w tym meczu tie-breaku Polak musiał odrabiać straty (0-2), ale zrobił to z powodzeniem. Później jeszcze posłał asa, ale to były już wszystkie jego udane akcje w tym pojedynku. W przedostatniej wymianie miał pecha, dobiegając do piłki poślizgnął się.

Lopez wykorzystał pierwszą piłkę meczową i zapewnił sobie zwycięstwo. Schodzącego do szatni łodzianina żegnały brawa kibiców.

RS,PAP