• Niedziela, 5 kwietnia 2026

    imieniny: Wincentego, Ireny

Monstrualne podwyżki w Senacie

Wtorek, 16 października 2012 (06:06)

Czy Senat zmniejszy uchwalone przez Sejm drastyczne podwyżki radiowo-telewizyjnych opłat koncesyjnych? Wszystko zależy od stanowiska polityków Platformy Obywatelskiej, którzy mają większość w izbie.

Dzisiaj senacka Komisja Kultury i Środków Przekazu przyjrzy się znowelizowanej przez posłów ustawie medialnej. Jutro zaś będzie ona głosowana na posiedzeniu plenarnym izby.

- Senat uchwalił limit dla opłaty koncesyjnej dla telewizji cyfrowej na poziomie 12 mln 949 tys. złotych. Sejm podniósł ten limit do 25 mln 890 tys. zł - przypomina senator Grzegorz Czelej (PiS), przewodniczący senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

- Sejm twierdzi wprawdzie, że realne opłaty ustalone w rozporządzeniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nie będą na tak astronomicznym poziomie, ale po co w takim razie tak wysoko ustawił limity? Dla małych nadawców jest to kwota "śmiertelnie wysoka" - podkreśla Czelej.

Senator zapowiada złożenie poprawki przez PiS, przywracającej poprzednie wysokości opłat. Stanie się to albo na spotkaniu komisji, albo na posiedzeniu plenarnym Senatu.

- Złożę poprawkę przywracającą pierwotny poziom opłat za koncesje na posiedzeniu komisji - zapowiada wiceprzewodniczący komisji Jan Maria Jackowski (PiS).

- W toku prac nad nowelą ustawy medialnej nie było ze strony senatorów żadnych propozycji podwyżek opłat koncesyjnych, a zatem powrót do wersji, którą uchwaliliśmy w Senacie, byłby uzasadniony - podkreśla.

Platforma Obywatelska ma zdecydowaną większość w Senacie, więc jeśli PO wprowadzi dyscyplinę głosowania, opozycja nie będzie w stanie przeprowadzić zmiany.

Jak Sejm ustawę zmienił

Projekt nowelizacji ustawy medialnej przygotowany został jako tzw. senacka inicjatywa ustawodawcza. Jego celem było wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z lipca ubiegłego roku, który nakazał przenieść przepisy o opłatach koncesyjnych z rozporządzenia KRRiT do ustawy. Na tę zmianę dał parlamentowi rok.

Termin wykonania orzeczenia Trybunału mijał 6 sierpnia br. i wraz z tą datą stare przepisy o opłatach koncesyjnych przestawały obowiązywać. W lipcu Senat uchwalił nowelizację i przekazał ją Sejmowi.

Izba niższa nie uchwaliła jednak nowego prawa w przewidzianym przez TK terminie, co może narazić KRRiT na utratę wpływów z opłat koncesyjnych od dotychczasowych koncesjonariuszy.

Dopiero po wakacjach Sejm rozpoczął prace legislacyjne i ich owocem jest właśnie ponad 100-procentowa podwyżka opłat za koncesje. Autorami tego zapisu są KRRiT wraz z Urzędem Komunikacji Elektronicznej, któremu prezesuje powołana przez premiera Tuska Magdalena Gaj.

- Senatorowie mogli poczuć się urażeni tak głęboką ingerencją Sejmu w ich projekt ustawy - ocenia poseł Barbara Bubula (PiS).

Do Senatu trafiła też druga monstrualna podwyżka zafundowana nadawcom w nowelizacji prawa telekomunikacyjnego. Maksymalne opłaty za częstotliwości mają wzrosnąć dla nadawców radiowych w systemie analogowym z 2 mln zł do 19 mln zł, zaś dla telewizji emitujących z multipleksów cyfrowych z 240 tys. do 10 milionów.

- To kosmiczna podwyżka, wręcz niewiarygodna - ocenia senator Czelej.

Ta ustawa spadła jednak z porządku obrad obecnego posiedzenia Senatu i będzie rozpatrywana na sesji 7-9 listopada. Wcześniej, 24 października, rozpatrzy ją senacka komisja gospodarki.

Prezydium Senatu nie skierowało tej ustawy do senackiej komisji kultury, chociaż drastyczna podwyżka opłat za częstotliwości uderzy we wszystkie media w Polsce, ale najbardziej w nadawców społecznych, takich jak Radio Maryja, oraz mniejsze telewizje cyfrowe, które dopiero wejdą na multipleks, np. Telewizja Trwam.

Najwięksi nadawcy, jak Polsat czy TVN, oraz mniejsze podmioty, które już otrzymały miejsca na multipleksie, będą płaciły o połowę niższe stawki.

"Utopić" Radio Maryja i Telewizję Trwam

- Polski rynek medialny jest totalnie zabetonowany. Rządzą na nim niepodzielnie TVN z Polsatem, a pozostałe drobne podmioty są z nimi w rozmaity sposób powiązane - twierdzi dr Hanna Karp, medioznawcza, przypominając, że nawet koncern Murdocha, który kilka lat temu chciał wejść na polski rynek, nie zdołał się przecisnąć.

- Postępowanie KRRiT, która niemal nazajutrz po wielkim marszu w stolicy w obronie Telewizji Trwam, wolności słowa i wolnych mediów wysuwa takie oto ustawy, zakrawa na kpinę ze społeczeństwa - ocenia dr Karp.

Jej zdaniem, na rynku mediów w Polsce panuje chaos legislacyjny, merytoryczny i formalny, a tymczasem regulator tego rynku - KRRiT - nie poczuwa się do odpowiedzialności ani za katastrofalny stan mediów publicznych, ani za zawładnięcie rynkiem przez potentatów. Pomija się kompletnie nadawców społecznych, którzy w normalnych, demokratycznych krajach są szczególnie hołubieni.

Do tego decyzje w sprawie budowania mediów cyfrowych podejmuje uznaniowo, woluntarystycznie.

- Ale to nie jest tak, że to jest chaos totalny. Wyraźnie widać, że za plecami KRRiT ktoś nad tym rynkiem "czuwa". Można domniemywać, że jest jakaś grupa ekspertów, która z dużym wyprzedzeniem kreuje i modeluje cały rynek medialny w Polsce, zwłaszcza stan mediów publicznych i nadawców społecznych - podkreśla dr Hanna Karp.

- W tym pozornym chaosie ktoś postanowił "utopić" Telewizję Trwam i Radio Maryja - podsumowuje.

Małgorzata Goss