Kto zdecyduje o śmiertelnej pigułce?
Piątek, 23 stycznia 2015 (14:35)Coraz więcej Polaków sprzeciwia się wprowadzeniu do aptek bez żadnych ograniczeń pigułki „dzień po”. Czy rząd PO - PSL po raz kolejny zignoruje głos społeczeństwa? Kancelaria premiera zapowiada, że decyzję w sprawie tej zabójczej tabletki „przerzuci” na Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
Lekarze specjaliści, aptekarze, obrońcy życia, Kościół katolicki, a także politycy z Parlamentarnego Zespołu Ochrony Życia i Rodziny ostrzegają przed tragicznymi skutkami, jakie może nieść takie rozwiązanie.
Polacy się mobilizują, podpisują listy i petycje, by nie dopuścić do sprzedaży bez recepty środków poronnych, których wprowadzenie bez żadnych ograniczeń zapowiedziało Ministerstwo Zdrowia, insynuując, że musi respektować decyzję Komisji Europejskiej.
– Można odnieść wrażenie, że w sprawach ideologicznych, w których minister Bartosz Arłukowicz może przypodobać się liberalno-lewicowej części społeczeństwa jak sprawa pigułki „dzień po” czy programu in vitro, ministerstwo działa w tempie błyskawicznym i z niebywałą determinacją. Niestety w pozostały sprawach polskich pacjentów minister jest bardzo opieszały – zauważył w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl poseł Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia. Podkreślił jednocześnie, że możliwość zmiany w Prawie farmaceutycznym, tak by Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych zadecydował o tej niebezpiecznej pigułce, niesie szansę na wycofanie tej ideologicznej decyzji ministerstwa.
– Mam jednocześnie nadzieję, że Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, jeśli rzeczywiście on będzie o tym decydował, weźmie pod uwagę bardzo niebezpieczne skutki, jakie może wywoływać nawet jednorazowe przyjęcie tego specyfiku – podkreślił poseł Latos.
Na tragiczne skutki zażycia tego preparatu zwracają uwagę lekarze ginekolodzy i położnicy, którzy podkreślają ogromne ryzyko wystąpienia zaburzeń cyklu, zaburzeń dojrzewania płciowego młodej kobiety, ryzyka zakrzepicy, zwiększonego ryzyka nowotworów.
– Ten sam preparat może jednak działać także na etapie po zapłodnieniu, wówczas uniemożliwia zagnieżdżenie zarodka w jamie macicy, powoduje uśmiercenie poczętego dziecka. Pigułka z ulipristalem ma działać do 5 dni po współżyciu – czy zadziała aborcyjnie, zależy od tego, w jakiej fazie cyklu był stosunek płciowy, jeśli był w okresie okołoowulacyjnym – mogło dojść do poczęcia, więc działanie antykoncepcyjne nie wchodzi w rachubę – podkreśla w dzisiejszym „Naszym Dzienniku” dr Maciej Barczentewicz, ginekolog-położnik, członek Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.
Zachęcamy do przeczytania całego wywiadu z dr. Maciejem Barczentewiczem „Pigułka »dzień po« to nie lek” dostępnego TUTAJ.
Marta Milczarska