Pogrom i awans
Czwartek, 22 stycznia 2015 (19:49)Polscy piłkarze ręczni rozgromili 32:13 Arabię Saudyjską i zapewnili sobie awans do 1/8 finału odbywających się w Katarze mistrzostw świata. Było to ich trzecie zwycięstwo w tej imprezie, przegrali tylko raz.
O tym, że Biało-Czerwoni tej pojedynek wygrają, było wiadomo już przed jego rozpoczęciem. Można było oczywiście dyskutować o tym, że w sporcie nie ma niczego pewnego, przypominać przeróżne stare sportowe prawdy, ale różnica umiejętności i klasy dzieląca obie drużyny była tak ogromna, że jedyną niewiadomą musiały być rozmiary zwycięstwa naszych reprezentantów.
Zgodnie z przypuszczeniami trener Michael Biegler oszczędził Krzysztofa Lijewskiego. Jeden z naszych najlepszych piłkarzy doznał lekkiego urazu z starciu z Rosją, ale gdyby dzisiejszy mecz o czymś decydował i toczył się z mocniejszym rywalem – pewnie pojawiłby się na boisku. Nie było jednak takiej potrzeby, zatem poczynaniom kolegów przyglądał się z boku, oszczędzając zdrowie. Tak samo starali się robić zresztą i jego koledzy, dbający nie tylko o powiększanie dorobku bramkowego, ale również o swoje kości. Niemiecki selekcjoner dużo rotował też składem, dał szansę wszystkim podopiecznym.
Polacy prowadzili od początku, choć po kilku minutach wcale nie prowadzili tak wysoko, jak tego się spodziewaliśmy. Po kwadransie było tylko 7:4, wynikające ze zbytniego rozluźnienia i braku koncentracji Biało-Czerwonych. Kiedy jednak Polacy do swej pracy zabrali się na poważniej, rywale nie byli w stanie niczego wskórać. Sławomir Szmal zatrzymywał ich raz za razem, a w ataku szalał Kamil Syprzak. Ma sporo ponad dwa mety, na tle Arabów wyglądał jak wieżowiec, nic zatem dziwnego, że koledzy kierowali do niego wiele piłek, a on zamieniał je na gole. Druga połowa pierwszej części należała już zdecydowanie do naszych, którzy wypracowali sobie solidną i bezpieczną przewagę.
W drugiej połowie meczu nic się nie zmieniło. W bramce stanął tylko Piotr Wyszomirski i podobnie jak Szmal w każdej niemal minucie poprawiał swoje statystyki. Pierwszy strzał przepuścił dopiero po dziesięciu. Gdyby nasi byli skuteczniejsi w ataku, wygraliby jeszcze wyżej, a tak skończyło się na 19 pkt różnicy.
W ten sposób wypełnili swój obowiązek, bo dziś po prostu mieli wygrać jak najwyżej, bez urazów. W całym tym obrazie porządek burzyła tylko jedna sprawa: katastrofalna wręcz nieskuteczność Polaków, jeśli chodzi o rzuty karne. W całym spotkaniu wykonywali ich sześć i wszystkie sześć zmarnowali! Nie było chyba do tej pory takiego spotkania, nawet z największymi potęgami, gdy Biało-Czerwoni kiksowali tak często i to za każdym razem.
Było to trzecie zwycięstwo podopiecznych Bieglera w Katarze. Wcześniej ulegli Niemcom 26:29 oraz pokonali Argentynę 24:23 i Rosję 26:25. W sobotę zagrają z Danią w pojedynku, który prawdopodobnie zadecyduje o drugiem miejscu w tabeli grupy D. Pierwsze na 99,99 procent zajmą Niemcy, którzy dziś pokonali Argentynę 28:23, zachowanli prowadzenie, a w ostatnim meczu zagrają z Arabią Saudyjską.
Polska – Arabia Saudyjska 32:13 (17:6).
Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski – Kamil Syprzak 10, Bartosz Jurecki 4, Piotr Chrapkowski 4, Adam Wiśniewski 3, Mariusz Jurkiewicz 3, Przemysław Krajewski 2, Robert Orzechowski 2, Andrzej Rojewski 2, Michał Jurecki 1, Michał Szyba 1, Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki, Piotr Grabarczyk, Michał Daszek.
Arabia Saudyjska: Mohammad Al-Nassifan, Ali Al-Saffar – Ahmad Al-Abdulali 4, Abdulrahman Al-Johani 2, Hussain Al-Hannabi 2, Hassan Al-Janabi 1, Abdullah Al-Hulaili 1, Mojtaba Al-Salem 1, Mohammed Al-Zaer 1, Abbas Al-Saffar 1, Abdullah Al-Abbas, Ahmed Hazazi, Abdullah Al-Salam, Hisham Al-Obaidi, Mohammed Al-Abas.
Piotr Skrobisz