„Talent stulecia” w Realu
Czwartek, 22 stycznia 2015 (19:44)Martin Oedegaard został nowym piłkarzem Realu Madryt. Nie byłoby w tym może nic szczególnego, gdyby nie fakt, że Norweg ma zaledwie 16 lat, biły się o niego najbogatsze kluby Europy, a dla wielu jest kimś, kto może przyćmić Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo.
Carlo Ancelotti, trener Realu, mówi o nim „perła”. Inni określają mianem „talentu stulecia”. Może rozboleć od tego głowa? Może, szczególnie jeśli nie jest odporna na komplementy. Oedegaarda ponoć jest, a pochwał i wielkich słów nasłuchał się już tak wiele, że w innym wypadku mógłby im nie sprostać.
Ma zaledwie 16 lat. Jest młodszy od Krystiana Bielika, którego transferem do Arsenalu Londyn żyła spora część piłkarskiej Polski. Były legionista w naszej ekstraklasie rozegrał jednak ledwie kilka spotkań, a Oedegaard w norweskiej nastrzelał już sporo bramek i zdążył zadebiutować w dorosłej reprezentacji swego kraju. Jest wychowankiem Stroemsgodset IF. Kiedy miał 13 lat, rozpoczął treningi z pierwszą drużyną tego klubu. Rok temu podpisał zawodowy kontrakt, a już wtedy ustawiła się po niego kolejka chętnych, bo o jego talencie było głośno w Europie. Zdążył zostać najmłodszym piłkarzem w historii ligi norweskiej i najmłodszym strzelcem bramki. Na razie zdobył ich pięć, a zagrał w 23 meczach. W sierpniu ubiegłego roku zadebiutował w reprezentacji swego kraju. Miał wtedy 15 lat i 253 dni. Mecz z Arabią Saudyjską rozpoczął zresztą w podstawowym składzie. W październiku zagrał w meczu z Bułgarią o punkty eliminacji mistrzostw Europy. Nie trzeba dodawać, że nigdy wcześniej nie wystąpił w nich młodszy zawodnik.
Podobno kibicuje Liverpoolowi, który faktycznie chciał go pozyskać. Podobnie jak Manchester United, Arsenal Londyn, Chelsea Londyn, Bayern Monachium i Barcelona. Niektóre z tych klubów oferowały dużo więcej pieniędzy niż Real (jeśli wierzyć hiszpańskim mediom, zapłacił za Norwega poniżej 3,5 miliona euro plus różne bonusy), ale to „Królewscy” okazali się najbardziej konkretni i przekonali nastolatka i jego rodzinę. Podobno do końca ze stratą piłkarza nie mogła pogodzić się „Barca”, stosowała nawet różne sztuczki, by przekonać go do zmiany decyzji, co zaogniło jej stosunki z Realem.
Czy Oedegaard faktycznie okaże się kimś więcej niż tylko cudownym dzieckiem i w przyszłości dorówna swym idolom, dopiero się okaże. Na razie budzi emocje, bo faktycznie w bardzo młodym wieku doszedł już bardzo daleko. Wspomniany Ancelotti jest przekonany, że jego nowy podopieczny ma przed sobą wielką karierę. – To prawdziwa „perła”. Jest bardzo młody, a już prezentuje wielką jakość. Przyszłość będzie należeć do niego – powiedział Włoch.
Piotr Skrobisz