Liczą się jedynie interesy
Czwartek, 22 stycznia 2015 (16:05)Z Krzysztofem Jurgielem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, ministrem rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Francja poza państwami członkowskimi Unii Europejskiej porozumiała się z Federacją Rosyjską w sprawie zniesienia embarga na wieprzowinę. Jest to dla Pana zaskoczenie?
– W pewnym sensie jest to zaskoczenie, zwłaszcza że w ostatnim czasie padło tak wiele słów i deklaracji o solidaryzmie europejskim w zakresie kontaktów gospodarczych z Rosją. Przypomnę, że podpisano umowę między Rosją a Unią Europejską, a ponadto Rosja jest członkiem Światowej Organizacji Handlu (WTO). Wprowadzając embargo z dnia na dzień, bez wcześniejszego uprzedzenia, Kreml te umowy świadomie łamie.
Niewątpliwie jednak działania podejmowane przez francuski rząd, który swój interes gospodarczy stawia ponad właściwe relacje w UE, są lekceważące wobec pozostałych krajów członkowskich, w tym również wobec Polski.
Minister Marek Sawicki, krytykując taką decyzję, stwierdził, że rola Niemiec i Francji w konflikcie na Ukrainie jest niejednoznaczna. Co zrobił szef resortu rolnictwa, żeby złagodzić skutki embarga dla polskich producentów?
– Minister Sawicki w 2013 r. przyjął rozporządzenie dotyczące rynków rolnych i zasad postępowania w przypadku zakłócenia występującego na rynkach rolnych. Przepisy te, oględnie rzecz ujmując, są takie, że w obliczu realnych problemów spowodowanych rosyjskim embargiem i związanymi z tym zakłóceniami na rynku, minister musi teraz jeździć do Brukseli „po prośbie”. Tak być nie powinno. W prawie powinno być jasno określone, że jeżeli dane państwo ponosi szkodę czy straty wynikające z decyzji UE – w tym wypadku związanych z embargiem, to należą mu się odszkodowania czy rekompensaty. Ale o to trzeba było zadbać wcześniej i reagować na niekorzystne zapisy czy ustalenia. Tymczasem o ile dobrze pamiętam – w sierpniu ubiegłego roku minister Sawicki najpierw narzekał, że Komisja Europejska jest na urlopie, później pojawiły się inne problemy. Czyżby zapominał, że jako minister jest członkiem i uczestniczy w pracach Rady Unii Europejskiej i jako reprezentant państwa polskiego jest zobowiązany do dbania o interes swojego kraju. Jeżeli stanowione prawo w UE jest niekorzystne dla Polski, to powinien reagować w porę, a nie dopiero wtedy, kiedy klamka zapadnie, stawać u drzwi w roli petenta i żalić się czy oburzać na wszystkich dookoła, że dzieje się wielka krzywda. Świadectwem tego są chociażby wysyłane teraz pisma do ministra rolnictwa Francji i do KE, że jeśli łamią solidaryzm europejski, to znaczy, że wyłamują się z podstawowej zasady oddziaływania Europy na relację Rosja – Europa i Rosja – Ukraina. Zadaniem ministra konstytucyjnego jest troska o interes państwa i zapobieganie przed szkodą, a nie robienia larum po fakcie.
Bruksela zgodziła się, aby kraje członkowskie indywidualnie ustalały warunki zniesienia zakazów dotyczących embarga. Co oznacza ta odwilż w stosunkach z Moskwą?
– Jeżeli to wszystko się potwierdzi i jeżeli zostaną wdrożone negocjacje nie między Unią a Rosją, ale między Rosją a poszczególnymi państwami UE, to postawi to Polskę w bardzo trudnej sytuacji. Rosja z pewnością to wykorzysta i będzie mogła prowadzić wobec Polski jeszcze bardziej twardą politykę niż obecnie. Oznacza to eliminację Polski z rynku poprzez przyjmowanie produktów z innych krajów. A zatem nie ma co liczyć, że Rosja, otwierając drzwi dla eksportu towarów z Zachodu, uchyli też drzwi dla Polski.
Europosłowie PiS otrzymali zapewnienie w KE o zachowaniu solidarności unijnej w sprawie rosyjskiego embarga…
– Jak to mówią: nie po słowach, lecz po czynach ich poznacie. Owszem, to pozytywna wiadomość, ale zobaczymy, czy i na ile te deklaracje będą miały potwierdzenie w faktach.
Tak czy inaczej to, z czym mamy do czynienia, pokazuje, że Francja, mówiąc kolokwialnie, nas wykiwała, ale czy w tej sytuacji bardziej nie wykiwaliśmy się sami poprzez zbytnie zaangażowanie w sprawy Ukrainy przeciwko Rosji…?
– Nie chciałbym tego oceniać. Uważam, że jest to decyzja obecnej ekipy PO – PSL, która ósmy rok rządzi w Polsce. Nie podzielam jednak pańskiego stanowiska, że nasze zaangażowanie w sprawy ciemiężonego narodu ukraińskiego było zbyt daleko idące. Musimy prowadzić politykę upominania się o wolność i demokrację, zwłaszcza gdy prawa te są łamane. Przytoczę tylko słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który powiedział, że najpierw Ukraina, a potem Polska może znaleźć się na celowniku Kremla. Dlatego należy wspierać Ukrainę w ich dążeniach do wolności. Nie ulega jednak wątpliwości, że solidaryzm państw unijnych powinien być w tym zachowany.
Jak rosyjskie embargo wpływa na sytuację polskich producentów rolnych?
– W 2013 r. wyeksportowaliśmy do Rosji żywność o wartości ok. miliarda euro, podczas gdy cała Europa razem wzięta sprzedała do Rosji produkty wartości 10 miliardów euro. Teraz rynek naszego eksportu został mocno ograniczony, to powoduje, że jest więcej towaru, co z kolei skutkuje spadkiem cen, a tym samym brakiem opłacalności produkcji. Taki jest tego skutek, co przekłada się na problemy polskich hodowców i plantatorów, którzy tracą.
Komisja Europejska w związku z rosyjskim embargiem przygotowała pomoc dla sektora mleczarskiego nazywaną „pakietem mlecznym”. Zostaną nim objęte Litwa, Łotwa, Estonia i Finlandia, ale nie Polska…
– Wobec braku aktywności polskiego rządu i zaniedbań ministra Sawickiego jest to nic innego jak pokazanie Polsce miejsca w szeregu. Działania ministra rolnictwa, jego wnioski dotyczące chociażby zawieszenia czy rozłożenia na raty kar trafiają w próżnię. Nie trzeba było na tym etapie znosić kwot mlecznych, bo zamiast zyskiwać, będziemy tracić na kolejnym rynku. Otwarcie rynku mleka spowoduje, że część polskich gospodarstw, zwłaszcza tych mniejszych, będzie upadała. Inne kraje członkowskie przygotowują dla swoich rolników działania wspierające w przypadku zakłóceń czy zastojów na rynku, natomiast polski rząd niestety nie wie i nie ma pomysłu, co będzie po 1 kwietnia 2015 r., czyli po podniesieniu kwot mlecznych.
Węgierski rząd zaprosił Putina na 17 lutego z „wizytą roboczą” do Budapesztu. W tym kontekście polityka UE dotycząca wykluczania Rosji nie przegrywa jednak z interesami poszczególnych krajów i co to może oznaczać dla Polski?
– UE to wspólnota interesów, interesów poszczególnych państw, które grając niby w jednej lidze, tak naprawdę działają przede wszystkim z myślą o sobie. Tam, gdzie nie jest zagrożony interes własny, tam z reguły jest wspólne stanowisko, ale tam, gdzie można stracić, dokonuje się swoistego bilansu zysków i strat i w zależności od własnych korzyści podejmuje się decyzje. Jakie będą skutki tej obecnej polityki UE na najbliższe lata, trudno jednoznacznie powiedzieć. Jedno jest pewne: w polityce nie ma przyjaciół, a są tylko interesy.