• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Federer kontra pszczoła

Środa, 21 stycznia 2015 (19:52)

W Melbourne, gdzie odbywa się wielkoszlemowy Australian Open, najwięcej mówiono dziś o... pszczole, która użądliła Rogera Federera. Szwajcar miał przez to trochę problemów, ale awansował do kolejnej rundy, podobnie jak dwie polskie deblistki.

Federer w Melbourne czuje się doskonale, wygrywał tam już czterokrotnie i myśli o kolejnym triumfie. Niewiele jednak zabrakło, aby na drodze stanął mu maleńki owad. W pierwszym secie spotkania z Włochem Simone Bolellim Szwajcar nagle poczuł ukłucie. – Nigdy wcześniej nic podobnego mnie nie spotkało. Dziwne uczucie towarzyszyło mi przez cztery gemy, mój palec był odrętwiały i spuchnięty. Wiedziałem, że nie mogę użyć taśmy ochronnej, bo byłby on jeszcze większy i jeszcze dziwniej by wyglądał – przyznał po meczu. Już spokojny i rozluźniony, ale wtedy do śmiechu mu nie było. Po pierwszym, przegranym secie, poprosił o pomoc medyczną, a po powrocie na kort grał już w swoim stylu. Ostatecznie wygrał 3:6, 6:3, 6:2, 6:2, odnosząc 75 w karierze zwycięstwo w Melbourne.

Niewiele zabrakło, aby poległ jeden z jego głównych rywali, Rafael Nadal. Hiszpan miał ogromne problemy w spotkaniu z Amerykaninem Timem Smyczkiem, nie potrafił narzucić mu swoich warunków, ale w końcu go przełamał i wygrał 6:2, 3:6, 6:7 (2-7), 6:3, 7:5. Twardy bój trwał jednak aż cztery godziny i 12 minut i kosztował rozstawionego z trójką zawodnika mnóstwo sił i zdrowia.

Do sensacji zatem nie doszło, podobnie jak w innych dzisiejszych spotkaniach. Do trzeciej rundy awansowali m.in. Brytyjczyk Andy Murray, który pokonał Australijczyka Marinko Matosevica 6:1, 6:3, 6:2, Czech Tomas Berdych, po wygranej z Austriakiem Juergenem Melzerem 7:6 (7-0), 6:2, 6:2 oraz Bułgar Grigor Dimitrow, zwyciężając Słowaka Lukasa Lackę 6:3, 6:7 (10-12), 6:3, 6:3.

W rywalizacji kobiet sporą nerwówkę zafundowała sobie Rosjanka Maria Szarapowa. Wydawało się, że z rodaczką Aleksandrą Panową upora się miło, łatwo i przyjemnie, a tymczasem w trwającym ponad dwie i pól godziny pojedynku musiała bronić dwóch piłek meczowych. Ostatecznie jakoś z opresji wybrnęła i wygrała 6:1, 4:6, 7:5, jednak ogromnym kosztem. – Cieszę się, że przetrwałam – przyznała. W kolejnej rundzie zmierzy się z Zariną Dijas z Kazachstanu, która na dzień dobry pokonała Urszulę Radwańską. Problemów nie miała za to inna z faworytek, Rumunka Simona Halep, która wygrała z Australijką Jarmilą Gajdosovą 6:2, 6:2, podobnie jak Kanadyjka Eugenie Bouchard – 6:0, 6:3 z Holenderką Kiki Bertens oraz Rosjanka Jekaterina Makarowa  – 6:2, 6:4 z Włoszką Robertą Vinci.

Na koniec o sukcesach polskich deblistek. Alicja Rosolska i Kanadyjka o polskich korzeniach Gabriela Dabrowski pokonały Carę Black z Zimbabwe i Chinkę Saisai Zheng 6:1, 6:4 w pierwszej rundzie, choć to rywalki uchodziły za faworytki. Black w swojej karierze, w grze podwójnej, wygrała aż dziesięć turniejów wielkoszlemowych. Z kolei Klaudia Jans-Ignacik wraz ze Słowenką Andreją Klepac odprawiły z kwitkiem serbsko-hiszpański debel Jelena Jankovic – Arantxa Parra Santonja 7:6 (7-5), 5:7, 7:6 (7-2).

Piotr Skrobisz