Kubica rusza do boju
Środa, 21 stycznia 2015 (18:11)Z nowymi nadziejami, w nowym zespole, ale w starym samochodzie kolejny sezon startów w rajdowych mistrzostwach świata rozpoczyna Robert Kubica. Zaczyna tradycyjnie, w Monte Carlo, gdzie przed rokiem odjął mowę komentatorom.
12 miesięcy temu w tym najstarszym i chyba najsłynniejszym rajdzie Kubica zaczynał pierwszy pełny sezon w klasie WRC. Nikt nie oczekiwał od niego cudów, a tymczasem na pierwszych dwóch odcinkach specjalnych wręcz zdeklasował konkurentów, wyprzedzając ich o przeszło pół minuty. To był nokaut, a wszyscy obserwatorzy nie mogli uwierzyć w to, co się dzieje. Niektórzy po kilka razy spoglądali w tabelę wyników, by upewnić się, że to, co zobaczyli, zobaczyli naprawdę. Potem Kubica wypadł z drogi, a w Monte Carlo oznaczało to przedwczesne pożegnanie się z rywalizacją (w tej imprezie nie było systemu Rally-2, pozwalającego wrócić do niej kolejnego dnia), ale i tak wszyscy wspominali genialne oesy w jego wydaniu.
Sezon Kubicy, niemal cały, był jednak niespecjalnie satysfakcjonujący. Polak zdecydowanie zbyt często miewał różne przygody, wypadki, wielu zawodów nie ukończył, tylko nieliczne mógł zapisać po stronie wyraźnych plusów. Z jednej strony imponował tempem, odwagą i stylem jazdy, z drugiej budził sporo wątpliwości. Podzielił rajdowy świat na tych, którzy wciąż widzą w nim niezwykły talent i materiał na mistrza, i tych, którzy uważają, że jego żywiołem pozostaje tor, a nie szutry i bezdroża. Teraz jednych będzie mógł w swym przekonaniu utwierdzić, a drugich skłonić do rewizji swych sądów, bo właśnie zaczyna się sezon kolejny. W Monte Carlo.
U Kubicy podczas zimowej przerwy sporo się zmieniło. W 2014 roku jeździł w barwach zespołu M-Sport, przygotowującego do rajdów fordy fiesty. Miał jednak do niego sporo zastrzeżeń i faktycznie, śledząc jego starty, trudno było dostrzec takie, na których auto nie sprawiało problemów. W pewnym momencie Polak zaczął mówić o tym głośno, a dostało się także ludziom niezaangażowanym w swoją pracę tak jak krakowianin. Kubica był i pozostał jej tytanem, perfekcjonistą, oczekującym tyle samo od siebie, co od osób z nim pracujących. Dlatego teraz postanowił zmienić firmę, która będzie obsługiwała jego samochód. Dygresja – ten się nie zmienił, nadal będzie zasiadać w fieście, oczywiście w specyfikacji WRC. Nie będzie jej jednak przygotowywał M-Sport, tylko włoski A-Style Team, który dobrze zna i któremu ufa. Kubica będzie też jeździł w prywatnym zespole RK World Rally Team, wspieranym przez dotychczasowych sponsorów. Zmienił dostawcę opon – z Michalina na Pirelli. Nie zmienił się za to pilot, pozostał nim Maciej Szczepaniak.
– Przerwa między sezonami stała pod znakiem ciężkiej pracy, ostatnio przeprowadziliśmy udane testy. Monte Carlo to dla mnie duże wyzwanie. W zeszłym roku wygrałem tu dwa oesy, ale część odcinków będzie dla mnie zupełnie nowa. O wynikach, tradycyjnie w tym miejscu, mogą decydować warunki pogodowe. Naszym celem będzie gromadzenie bezcennego doświadczenia – powiedział Kubica, który wystartuje we wszystkich eliminacjach mistrzostw świata.
Tegoroczne zmagania w Rajdzie Monte Carlo rozpoczną się jutro i potrwają do niedzieli. Kierowcy w tym czasie pokonają 15 oesów o łącznej długości 355,48 km. Co ciekawe, w tym sezonie we wszystkich samochodach znajdzie się system zmiany biegów łopatkami umieszczonymi przy kierownicy. Do tej pory, przez swoje zdrowotne ograniczenia, korzystał z niego jedynie Kubica. I jeszcze jedno – w Monte Carlo, wyjątkowo, będzie obowiązywał system Rally 2, ale tylko w czwartek i piątek.
Piotr Skrobisz