• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Triumf mistrzów horroru

Wtorek, 20 stycznia 2015 (20:19)

Polscy piłkarze ręczni zafundowali nam (i sobie oczywiście też) kolejną porcję gigantycznych emocji i nerwów, ale po raz kolejny wyszli z nich obronną ręką. Po niesamowitym meczu pokonali Rosję 26:25, odnosząc drugie zwycięstwo na rozgrywanych w Katarze mistrzostwach świata.

To był pojedynek o absolutnie kluczowym znaczeniu. Wygrywając, Polacy wykonywali ogromny krok w stronę kolejnej rundy turnieju, ale przegrywając, mogli sobie do niej nawet zamknąć drogę. Zaczęli źle, a nawet bardzo źle. Przez kilka minut kompletnie nie potrafili poukładać swojej gry, a Rosjanie przeciwnie – poczynając sobie bardzo swobodnie, wypracowali widoczną przewagę. W 9. minucie było 1:5 i taki wynik musiał niepokoić. Wtedy jednak wiatr w żagle złapał Andrzej Rojewski. Rozgrywający bodaj najważniejszy z dotychczasowych (nielicznych) meczów w reprezentacji Polski zawodnik zdobył dwie bramki, trafił także Przemysław Krajewski i nasi odrobili większość strat.

Po kwadransie i golu Mariusza Jurkiewicza był remis 6:6. I kiedy wydawało się, że będzie już tylko lepiej, Polacy kompletnie się pogubili. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby w bramce nie stał wówczas Piotr Wyszomirski. Młody zawodnik raz za razem zatrzymywał rywali, przepuścił tylko dwa strzały i dzięki niemu Biało-Czerwoni wciąż utrzymywali kontakt z przeciwnikami. Na szczęście Rosjanie też nie zachwycali, też popełniali błędy i do przerwy nasi przegrywali tylko jednym golem.

W drugiej połowie na placu gry pojawił się Karol Bielecki. Jego wejście miało rozruszać niemrawo poczynającą sobie drużynę i tak też się stało. W 38 minucie, grając w osłabieniu, nasi po raz pierwszy objęli prowadzenie (17:16), oczywiście po trafieniu niesamowitego dziś Rojewskiego. I kiedy znów liczyliśmy, że od tej chwili będzie lepiej, Polacy złapali zadyszkę, która kosztowała ich stratę trzech bramek z rzędu. Bartosz Jurecki i Rojewski doprowadzili jednak do wyrównania i stało się jasne, że pojedynek rozstrzygnie się w nerwowej końcówce, a o wszystkim prawdopodobnie zadecyduje jeden, góra dwa gole.

Na 10 minut przed końcem na boisko wszedł Sławomir Szmal, a kilka chwil później Rosjanie odskoczyli na 21:24. Sytuacja była dramatyczna, ale w tym najtrudniejszym momencie Polacy pokazali klasę i charakter. Uszczelnili obronę, na tyle, na ile mogli, utrudniając życie Rosjanom, a Szmal raz za razem przypominał, że bywał wybierany na najlepszego bramkarza świata. Ostatnie fragmenty, podobnie jak w niedawnym pojedynku z Argentyną, nie były spektaklem dla osób o słabych nerwach. Przy stanie 23:24 sędziowie z wiadomych sobie powodów nie uznali gola starszego z braci Jureckich, ale młodszy, Michał, doprowadził i tak do remisu. Kilka chwil później Polacy musieli radzić sobie w osłabieniu, a Rosjanie objęli prowadzenie. Fantastycznie odpowiedział na szczęście Bielecki, potem na ławkę kar powędrował jeden z rywali, Adam Wiśniewski zdobył bramkę na 26:25, Szmal nie dał się pokonać i to Polacy mogli odtańczyć taniec radości, wraz z kilkoma setkami kibiców, którzy przez cały czas kapitalnie wspierali ich z trybun.

Polacy odnieśli tym samym drugie zwycięstwo w grupie D. W czwartek zmierzą się z jej outsiderem, Arabią Saudyjską, a w sobotę w kolejnym arcyważnym starciu zagrają z Danią.

Polska – Rosja 26:25 (12:13).

Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski – Andrzej Rojewski 6, Bartosz Jurecki 4, Michał Jurecki 3, Karol Bielecki 3, Krzysztof Lijewski 3, Adam Wiśniewski 3, Mariusz Jurkiewicz 2, Przemysław Krajewski 1, Robert Orzechowski 1, Piotr Grabarczyk, Kamil Syprzak, Michał Daszek, Michał Szyba.

Rosja: Wadim Bogdanow, Igor Lewszyn – Danił Szyszkariew 7, Siergiej Gorbok 6, Aleksander Deriewień 4, Konstantin Igropulo 4, Timur Dibirow 2, Dmitrij Żytnikow 1, Michaił Czipurin 1, Aleksander Pyszkin, Dmitrij Kowaliew, Jegor Jewdokimow, Oleg Skopincew, Paweł Atman, Siergiej Kudinow.

Piotr Skrobisz