• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Górnictwo to wierzchołek góry lodowej

Wtorek, 20 stycznia 2015 (17:20)

Podczas gdy koalicja PO - PSL, bijąc pianę, podnosi rangę porozumienia z górnikami do miana historycznego, opozycja studzi nastroje, wskazując, że protesty górników są dowodem na to, że społeczeństwo przestaje ufać rządowi, a sytuacja w kraju staje się coraz bardziej niebezpieczna. Tymczasem odwołanie pogotowia strajkowego związkowcy uzależniają od poważnego potraktowania przez rząd problemów społecznych.

W ocenie PiS, Polską rządzi PO – partia, która nie dość, że nie ma programu gospodarczego, to kiedy pojawiają się problemy, zamiast je rozwiązywać, lekką ręką chce likwidować miejsca pracy i antagonizuje nastroje. Protesty na Śląsku pokazują, że to nie jest koniec strajków, że kula zaczęła się toczyć. Wystarczy spojrzeć na służbę zdrowia, koleje czy pocztę, we wszystkich tych i wielu innych obszarach jest problem. W ocenie opozycji, to nieodpowiedzialność rządu i premier Ewy Kopacz sprawiła, że eskalacja problemu na Śląsku była tak duża. O tym, że związki zawodowe nie mają zamiaru ustępować także w innych kwestiach jak chociażby sprawy: wieku emerytalnego, emerytur pomostowych oraz umów śmieciowych, które związki zawodowe przedstawiły jeszcze w 2013 r., a które rząd odrzucił. – Rząd uprawia dialog konia i woźnicy, a jego atrybutem jest bat. My na to nie pozwolimy – powiedział dzisiaj podczas konferencji prasowej przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. NSZZ „Solidarność”, Forum ZZ i OPZZ dały rządowi Ewy Kopacz czas na rozpoczęcie negocjacji do końca stycznia

(PO)psuli polskie górnictwo

Andrzej Jaworski, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl uważa, że projekt likwidacji kopalń podjęty przez premier Kopacz wypływał z kilku powodów. Po pierwsze, rząd chciał ukryć wszystkie przekręty, jakie mają miejsce wokół kopalń za rządów PO - PSL. Po likwidacji ludzie zapominają, a sprawa staje się „czysta”, a to, że koszty zarządu tylko w ostatnim roku wzrosły z 1,2 miliarda do ponad 2 miliardów złotych, poszłoby w niepamięć. Po drugie, Niemcy, którzy mają coraz większe kłopoty z wydobywaniem węgla u siebie, mimo wszystko stawiają na elektrownie węglowe. W tej sytuacji likwidowanie w Polsce kopalni to woda na młyn dla naszego zachodniego sąsiada, który mógłby je kupić za bezcen, czerpiąc z tego korzyści. – Premier Kopacz podpisała porozumienie z górnikami, bo sondaże pokazały, że zdecydowana większość Polaków jest przeciwko planom likwidacji, a tego rząd, który usiłował przedstawić górników jako grupę uprzywilejowaną, do której wszyscy muszą tylko dokładać, się nie spodziewał – uważa poseł Jaworski. Jego zdaniem, premier Kopacz, która wcześniej buńczucznie zapowiadała, że nie ustąpi nawet na krok, teraz poniosła porażkę. W tę narrację wskazującą na obciążanie społeczeństwa przez utrzymywanie branży górniczej wpisuje się także dzisiejsza wypowiedź pełnomocnika rządu ds. restrukturyzacji górnictwa Wojciecha Kowalczyka, który stwierdził, że po zmianach wprowadzonych w porozumieniu ze związkami zawodowymi rządowy program naprawy Kompanii Węglowej, który pierwotnie miał kosztować w latach 2015-16 2,3 miliarda złotych, teraz będzie o kilkanaście procent droższy, a pieniądze trzeba będzie dołożyć z państwowej kasy. – Nie ulega wątpliwości, że ta koalicja popsuła polskie górnictwo. 7 lat rządów Donalda Tuska to nic innego jak drenowanie pieniędzy z kopalń przez dziwne układy. Premier Kopacz, godząc się na porozumienie, kupiła czas, ale problem będzie powracał – ocenia Andrzej Jaworski.

Bez kontroli rząd może lawirować

Plan likwidacji, który był zarzewiem protestów, jakie przetoczyły się przez Śląsk i odbiły się echem w całej Polsce, powinny być lekcją pokory, z której rząd powinien wyciągnąć lekcję. Władza uruchomiła działania przeciwko ludziom pracy. Związki zawodowe, a zwłaszcza NSZZ „Solidarność” ze szkalowanym przez tę władzę przewodniczącym Piotrem Dudą na zgniły kompromis nie poszły i nie pójdą. Odprawy i wcześniejsze emerytury to żadne rozwiązanie, trudno zatem się dziwić, że społeczeństwo na to nie pozwoliło. Problemy branży górniczej to wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę polska gospodarka jest w coraz gorszej kondycji, o czym świadczą kłopoty w wielu obszarach.

Poseł Piotr Babinetz z PiS nie wierzy w dobre intencje rządu PO - PSL. – Wygląda na to, że rząd postanowił przeczekać ubiegłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego i wybory samorządowe, a teraz pospiesznie chciał załatwić sprawę likwidacji kopalń, tak aby zdążyć jeszcze przed wyborami prezydenckimi oraz do Sejmu i Senatu, jednocześnie przerzucając odpowiedzialność za zły stan spółek węglowych na górników. Społeczeństwo odczytało te intencje i nie dało się nabrać – akcentuje w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl poseł Babinetz. Jego zdaniem, utrzymanie pogotowia strajkowego przez związki zawodowe podyktowane jest złymi doświadczeniami, które uczą, że bez braku kontroli i zdecydowanych działań rząd może lawirować. Pozostaje jeszcze kwestia bezpieczeństwa energetycznego Polski, które w dużej mierze, czy komuś się to podoba, czy nie, jest oparta na węglu i zależy od silnej pozycji węgla kamiennego. – Karygodnym zaniedbaniem była zgoda rządu PO - PSL na stopniowe wygaszanie kopalń węgla kamiennego, a z drugiej strony zalewanie Polski tanim węglem z Rosji. To świadczy albo o głupocie, albo wręcz sprzyjaniu interesom innych państw, w tym wypadku Rosji – uważa poseł Babinetz.

Zwolnienia szykują się na poczcie, wśród kolejarzy, ale nie jest to efektem trudności na rynku, ale wynika to z błędnych decyzji rządzących poszczególnymi branżami, którzy zostali wyznaczeni przez PO. Wystarczy tylko wspomnieć słynne pendolino, na którego zakupie straciliśmy – według UE – 250 milionów złotych i na razie nikt za to nie odpowiada. Dlaczego prokuratura nie zajmuje się tym faktem, że kupiliśmy drożej coś, co można było kupić znacznie taniej. To samo dotyczy Poczty Polskiej. Trudno pojąć, jak to możliwe, że dobrze zorganizowana firma nagle przegrywa przetarg z nowym, nikomu nieznanym podmiotem. Pytanie: czy jest to wynik nieudolności, czy wręcz sabotaż gospodarczy?

Mariusz Kamieniecki