• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Państwo musi pomóc

Wtorek, 20 stycznia 2015 (12:30)

W sprawie drastycznego wzrostu wartości franka potrzebna jest reakcja tych, którzy mogą pomóc kredytobiorcom. Jako Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie zwracaliśmy się do premier Ewy Kopacz o reakcję. Przypomnę, że jesienią również przeżywaliśmy załamanie na rynku związane z frankiem, ale to nie było jeszcze aż tak drastyczne jak w tej chwili. Natomiast wtedy pani premier już zapowiadała, że jakieś działania będzie musiała podjąć. Zapowiadano spotkanie KNF czy przeprowadzenie stress testów. Nic z tego nie zrobiono.

Od tych deklaracji minęło już kilka miesięcy, a my mamy kolejny problem z frankiem. Prawdopodobnie ten wysoki kurs się z czasem obniży i ustabilizuje, ale tak jak zapowiedział prezes Narodowego Banku Polskiego, trzeba się spodziewać, że kurs franka i wielkość raty kredytowej będą większe niż przed 15 stycznia br. W związku z tym złożyliśmy pomysł, aby wzorem innych krajów takich jak Węgry czy Chorwacja zamrozić kurs franka, żeby dać możliwość przewalutowania kredytobiorcom kredytu po kursie z 14 stycznia. Taki też projekt ustawy zaprezentujemy i złożymy w Sejmie. Jest to na pewno możliwe, bo jak już wspomniałam, inne kraje podejmują tego typu działania.

Bardzo dobrze, że dzisiejsze spotkanie Komitetu Stabilności Finansowej się odbędzie. Jest to dowód na to, że jakaś refleksja się pojawia i że nie można pozostawić kredytobiorców samych sobie. Z niecierpliwością oczekuję ustaleń. Niewątpliwie w tej sytuacji banki powinny wziąć odpowiedzialność za swoich klientów ze względu na to, że banki bardzo dużo zarobiły na tych operacjach.

Zwróćmy uwagę, że kredyty frankowe to jest szczególny rodzaj kredytów. W zdecydowanej większości były to kredyty mieszkaniowe zaciągane przez młodych ludzi, którzy chcieli wreszcie mieć swój własny dom. Właśnie dlatego kredyt ten cieszył się dużą popularnością. Teraz pozostawienie bez pomocy państwa 700 tys. gospodarstw domowych byłoby niedopuszczalne, a pomoc powinna nastąpić szybko.

Oczywiste jest, że granica między interwencją państwa w sferze finansów a wolnością obywateli do podejmowania decyzji nie jest jednoznaczna. Na pewno znajdą się kredytobiorcy, którzy zaciągnęli swoje zobowiązanie w złotówkach i powiedzą, że ich sytuacja jest gorsza i też oczekują pomocy rządu. Te zagadnienia trzeba wyważyć. Jeżeli chodzi o kryzys złotówkowy, to pamiętajmy, że tu jeszcze państwo działa na rynku kredytowym chociażby poprzez decyzję Rady Polityki Pieniężnej na wysokość stóp procentowych.

Wracając do kwestii kredytów we frankach, to zauważmy, że polscy konsumenci mieli gorsze warunki kredytów niż klienci tych samych banków tylko ulokowanych poza granicami naszego kraju. Banki tak skonstruowały swoją ofertę, że kredyt dla Polaków był dużo droższy.

Można powiedzieć, że każdy bierze kredyt na własną odpowiedzialność, powinni wiedzieć, co robią i co podpisują. Jednakże nie zapominajmy, że jeżeli chodzi o te kredyty bankowe, to dochodziły do nas głosy, że osoby te nie miały zamiaru zaciągać zobowiązania w tej walucie, ale banki je do tego skutecznie przekonały. Więc ta odpowiedzialność po stronie banków też istnieje.

Gdyby pozostawić tych ludzi samych, to mogą oni stracić swoje mieszkania, a wtedy ten problem wróci do państwa, tylko że pod inną postacią. 

Beata Szydło