Wsparcie bez korzyści
Wtorek, 20 stycznia 2015 (09:06)Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk
Premier Ewa Kopacz udała się z wizytą na Ukrainę. Jaką rolę odgrywa ten kraj w naszej polityce zagranicznej?
– W retoryce politycznej pełni dużą rolę, a w rzeczywistości niewielką. Na tym trzeba ubolewać, gdyż niepodległa i demokratyczna Ukraina jest w żywotnym interesie Polski. Utrzymanie suwerenności i demokratycznych przemian Kijowa powinno być jednym z priorytetów polityki międzynarodowej Polski. Niestety poza polityczną retoryką nie widzę jakichkolwiek działań wspierających przemiany na Ukrainie.
Jednak w sporze z Rosją opowiedzieliśmy się stanowczo po stronie Kijowa.
- My nie mamy możliwości nie opowiedzieć się po stronie innej niż ukraińska. Rosja dokonała zamachu na Ukrainę, doprowadzając do aneksji część jej terytorium, jak również doprowadziła do rewolty w kilku innych prowincjach, wysyłając tam wojsko. Rosja dokonała poważnych zmian terytorialnych przy użyciu siły, a to jest niezgodne z prawem międzynarodowym. Dokonała złamania prawa i wielu umów międzynarodowych. Nie mamy innej możliwości, nie możemy tego zaakceptować. Jeżeli to zaakceptujemy, to w przyszłości sami możemy stać się ofiarą takich samych działań rosyjskich.
A w zamian za to Ukraina wprowadziła embargo na polską żywność...
– Współpraca gospodarcza wygląda bardzo źle. Z Ukrainą powinniśmy współpracować już od wielu lat. Dogodnym momentem do zaciśnięcia współpracy były przygotowania do Euro 2012, gdzie sensem nie była budowa kilku stadionów i pokopanie sobie w piłkę, a miał to być wielki projekt budowy infrastruktury i systemu łączącego Ukrainę i Polskę. Ideą było rozwinięcie współpracy na tyle, aby w przyszłości nasza współpraca była drugim subregionalnym centrum w Unii Europejskiej, tak jak kiedyś łączyła się na zachodzie Francja z Niemcami. Te plany przez rząd Donalda Tuska zostały porzucone. Skupiono się na kilku stadionach i zaniedbano wszystkie inne kwestie.
Kolejny raz bezczynność zaprzepaściła szansę na rozwój naszego kraju?
– W zasadzie tak. Nie szukaliśmy alternatywnego rynku wobec rynku rosyjskiego. Przez lata zakładaliśmy, że jak osłabimy naszą aktywność na wschodzie, to Rosja to doceni i nagrodzi jakimiś korzystnymi porozumieniami gospodarczymi. Tak się nie stało i dzisiaj musimy jak najszybciej szukać alternatywy do współpracy gospodarczej z Rosją. Alternatywą może być Ukraina, ale też inne kraje, np. w Azji, na Bliskim czy Dalekim wschodzie.
Dlaczego Ukraińcom nie postawiono ultimatum, my was wspieramy, a wy kupujecie nasze produkty?
– Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy obecna polska dyplomacja komukolwiek postawiła jakiekolwiek ultimatum? Przecież w ten sam sposób można by było rozmawiać z Niemcami w sprawie pakietu klimatycznego czy wielu innych rozwiązaniach w ramach polityki unijnej. Ten rząd po prostu nie chce prowadzić aktywnej polityki zagranicznej, ponieważ uważa, że nasza racja stanu jest w kraju i nie powinniśmy się rozpychać w Europie. Tusk uznał, że wystarczy być w Unii Europejskiej i NATO i samo się wszystko będzie rozwiązywało. W związku z tym nie prowadzono jakiejkolwiek aktywności w jakimkolwiek kierunku w Europie.