Polityka na krótką metę
Poniedziałek, 19 stycznia 2015 (18:13)Z posłem Maksem Kraczkowskim z Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Gospodarki, rozmawia Rafał Stefaniuk
Obwieszczono sukces zawarcia porozumienia między stroną rządową a górnikami. Jednakże jest to rozwiązanie doraźne, które nie rozwiązuje systemowo problemów górnictwa?
– Przy tym rządzie i przy tej ekipie sprawującej władzę to jest to mało prawdopodobne, abyśmy doczekali się systemowych rozwiązań. Zauważmy, że rząd nawet nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kto przygotował slajdy obrazujące restrukturyzację górnictwa. Dziennikarze ujawnili, że przygotowała je jedna z firm konsultingowych. Ta początkowo potwierdziła, następnie zaprzeczyła. Sprzeczne informacje dochodzą do nas także ze środowisk politycznych sprzyjających obecnie rządzącym. Czy rząd, który nie był w stanie w ciągu 7 lat przygotować programu faktycznej zmiany złej sytuacji w górnictwie, zrobi to w ciągu kilku miesięcy do wyborów? Niemożliwe, aby ta ekipa wykrzesała z siebie kilka konstruktywnych pomysłów dla poprawy sytuacji polskiej gospodarki.
Dlaczego więc przez wiele dni karmiono nas wizją zamkniętych kopalń jako jedynego rozwiązania, a w sobotę pokazano, że porozumienie jest możliwe?
– Myślę, że wycofanie się z pomysłów zamknięcia kopalń to w dużej mierze zasługa „Solidarności”, która wskazywała na konsekwencje likwidacji kopalń, na dramatyczne skutki takiego posunięcia dla polskiej energetyki, sektora zatrudnienia i całej polskiej gospodarki. Przed tymi faktami nie da się uciec. Dlatego premier Ewa Kopacz musiała wziąć to wszystko pod uwagę przy wycofaniu się z rządowych koncepcji. Zauważmy, że to rząd wywołał burzę, następnie pośpiesznie wycofał się ze swoich planów, mimo błyskawicznego przepchnięcia w Sejmie ustawy o górnictwie. Nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy plany gospodarcze rządu układane i zmieniane z minuty na minutę, z godziny na godzinę są poddane jakiejkolwiek systemowej analizie, czy są jedynie budowane pod wpływem badań opinii publicznej i badań fokusowych, tak aby największym ich beneficjentem była ekipa rządząca.
Wydawałoby się, że sondaże te nie są dobre dla koalicji rządzącej. Niezadowolenie społeczne rośnie. Tymczasem Platforma Obywatelska ma zaskakująco dobre wyniki. Sytuacja jest więc trochę absurdalna…
– Rzeczywiście w Polsce brakuje pracy. Polacy mają problemy ze spłatą zobowiązań kredytowych. Nie ma spójnej koncepcji polityki poprawy stanu państwa polskiego, która by była wiarygodna z punktu widzenia obywateli. Państwo powinno występować w roli świadomego, mądrego, dobrego regulatora myślącego w kategoriach przyszłości kolejnych pokoleń, a niestety tego nie robi. Jednocześnie sondaże dają wysokie wyniki ekipie Ewy Kopacz. To, jak mocno ta ekipa wierzy w powtórzenie sukcesu wyborczego, najlepiej obrazuje wyjazd za granicę Donalda Tuska, który stał się synonimem współczesnej emigracji. Były premier z dnia na dzień spakował się i wyjechał, zostawiając wszystkie niedokończone sprawy swoim następcom.
Niezadowolenie wyrażają pocztowcy, rolnicy, energetycy, kolejarze, pewnie i pielęgniarki upomną się o swoje… Która grupa jako następna zdecyduje się na strajk?
– Trudno powiedzieć. Stoczniowcy już zostali pokrzywdzeni programami restrukturyzacyjnymi tego rządu, które skutkowały likwidacją polskich stoczni. Na tym ucierpiała także wielkopolska fabryka silników okrętowych Cegielskiego. Służba zdrowia była wewnętrznie konfliktowana. Minister Bartosz Arłukowicz dzielił lekarzy na tych dobrych, którzy podpisali kontrakty z NFZ, i na tych pazernych, którzy domagali się realizacji obietnic, które składała premier Kopacz jeszcze jako minister zdrowia w rządzie Donalda Tuska. Weźmy pod uwagę to, że obecnie w Polsce nie jest problemem to, czy jest, czy nie ma pracy dla młodych ludzi, bo już od dawna wiemy, że miejsc pracy nie przybywa. Problemem jest to, czy młodym małżeństwom uda się przetrwać kolejną falę kryzysu. Tym razem jesteśmy w fazie kryzysu bezczynności rządu wobec wzrostu wartości franka. A sprawa jest poważna, gdyż wiele tysięcy osób zaciągnęło kredyt, aby kupić mieszkanie. Tych kryzysów będzie coraz więcej, jednakże nie widać realnych żadnych pozytywnych dla społeczeństwa działań po stronie obozu władzy. Myślę, że kolejnych strajków możemy się spodziewać bardzo niedługo.
Z czego wynika ta bezczynność rządu Ewy Kopacz?
– Myślę, że premier Ewa Kopacz jest po prostu słabym politykiem, który nie radzi sobie w sytuacjach kryzysowych. Jej słabość polityczna polega na tym, że nie ma ona własnej koncepcji rządzenia. Dlatego stara się powielać wzorce, które zostawił jej Tusk. Ale trzeba przyznać, że Tusk miał więcej charyzmy w porównaniu z nową premier, która najlepiej wypada na sesjach zdjęciowych dla magazynów modowych w roli modelki, która eksponuje na sobie drogie ubrania.
Jak można określić wizję polityki gospodarczej premier Kopacz?
– Premier Ewa Kopacz wspólnie z ministrem Januszem Piechocińskim pokazali swoją wizję polityki gospodarczej przy okazji kryzysu kopalnictwa. Minister gospodarki większą część tej zawieruchy spędził w Indiach, natomiast premier Kopacz przez długi czas milczała, wysyłając coraz to nowego swojego pełnomocnika, tym razem do spraw kopalnictwa. Podsumowaniem wizji gospodarczej rządu niech będzie raport przygotowany najprawdopodobniej przez jedną z najdroższych firm konsultingowych świata i przedstawiony jako program rządu w formie slajdów. To pokazuje, że w ekipie rządzącej zajętych jest mnóstwo etatów przez ludzi z układu politycznego, natomiast fachowców w niej jak na lekarstwo.
Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk