Akcja liczy na sukces
Poniedziałek, 15 października 2012 (06:02)Z posłem Arturem Górskim (PiS) rozmawia Marta Ziarnik
Był Pan jednym z międzynarodowych obserwatorów podczas wyborów parlamentarnych na Litwie. Jak Pan ocenia ich przebieg?
- Oczywiście mogę mówić za tereny, na których głosują w większości Polacy, bo te komisje wizytowałem. I muszę zauważyć, że do godzin południowych frekwencja była wczoraj dosyć duża, bo wahająca się w granicach 25-30 procent. To oczywiście skutkowało tym, że były spore kolejki do urn wyborczych. Zasadniczo też w lokalach, które wizytowałem, była bardzo sympatyczna, życzliwa atmosfera. Jedynie w jednej komisji spotkałem się z odmienną sytuacją.
To znaczy?
- W komisji dzielnicowej nr 1 w Solecznikach jej przewodnicząca Lilia Rogozene zabroniła mi obserwować z bliska czynności członków tejże komisji i uniemożliwiła robienie zdjęć, do czego miałem prawo jako obserwator międzynarodowy. Pani przewodnicząca pozwoliła mi jedynie z dalszej odległości patrzeć na prowadzone czynności.
Jak to motywowała?
- Przewodnicząca stwierdziła, że gdy stoję za blisko członków komisji, to im przeszkadzam.
W jaki sposób?
- Za przeszkadzanie uznano obserwowanie przeze mnie wydawania kart do głosowania. Zapowiedziałem więc pani Rogozene złożenie skargi za uniemożliwienie mi wykonywania moich obowiązków obserwatora. Bo nie mogła mieć wątpliwości, kim jestem, ponieważ na początku się przedstawiłem, a ponadto jak każdy międzynarodowy obserwator mam zawieszoną na szyi specjalną plakietkę podpisaną przez przewodniczącego Głównej Komisji Wyborczej, a na ręku noszę opaskę z napisem w języku polskim i angielskim: "obserwator międzynarodowy".
Muszę też podkreślić, że w sobotę spotkał się z nami - obserwatorami międzynarodowymi z Polski - przewodniczący Głównej Komisji Wyborczej na Litwie Zenonas Vaigauskas i podczas tego spotkania podkreślił, że mamy prawo do obserwowania wszystkich czynności komisji oraz do wglądu we wszystkie dokumenty. W związku z tym uznałem, że zachowanie pani przewodniczącej, która uniemożliwiła mi wykonywanie tych czynności obserwatora międzynarodowego, jest niezgodne ze standardami przyjętymi na Litwie. I dlatego incydent ten zgłosiłem do Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, które zdecyduje później, jak tę sprawę potraktować. Nie wykluczam oficjalnej skargi.
Zdarzyło się już Panu wcześniej coś podobnego?
- Nie. W innych komisjach, które wizytowałem, spotykałem się z życzliwością, otwartością wobec mojej pracy i gotowością na udzielenie odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Niezależnie od tego, czy przewodniczącym danej komisji był Polak, czy też Litwin.
Z czego wynikał w takim razie ten problem?
- Może z tego, że wspomniana komisja nr 1 w Solecznikach usytuowana była w specyficznym miejscu, to znaczy w budynku szkoły litewskiej, która uznawana jest za centrum antypolskości. W związku z tym członkami komisji byli w znacznej mierze litewscy nauczyciele. Dodatkowo przewodnicząca komisji powiązana jest z litewskimi konserwatystami. I być może to właśnie te szczegóły spowodowały ową ciężką atmosferę w komisji. Niemniej jednak nie spodziewałem się takiego potraktowania.
A jakie są nastroje wyborców na Litwie?
- Podczas głosowania raczej nie rozmawiałem z wyborcami, gdyż nie chciałem zostać posądzony np. o agitowanie. Dochodziły do mnie jednak sygnały, że wielu wyborców - którzy tak na marginesie wcześniej domagali się przezroczystych urn - teraz krytycznie się do tego pomysłu odnosiło. Jak bowiem podkreślali, w wielu przypadkach po wrzuceniu karty do urny one się odwijały i było widać, na kogo oddało się głos. Tak więc ta sprawa przezroczystych urn była szeroko komentowana. Podczas rozmów z liderami Akcji Wyborczej Polaków na Litwie odniosłem zaś wrażenie, że nastroje wyborców i samych kandydatów Akcji są dobre. Pozytywnym sygnałem jest m.in. wysoka frekwencja na Wileńszczyźnie - wyższa niż na innych terenach Litwy. Czyli mobilizacja polskich wyborców jest duża.
Czy jednak zapewni to AWPL przekroczenie wymaganego progu wyborczego?
- Na chwilę obecną nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż to zależy od wielu czynników. Jednym z ich jest to, jak do wyborów pójdą także pozostałe mniejszości, których przedstawiciele kandydują z ramienia AWPL. Kolejną istotną sprawą jest to, jaka będzie ogólna frekwencja wyborcza, bo jeśli na pozostałych terenach będzie niska, to równocześnie będą rosły szanse Akcji Wyborczej Polaków na Litwie na przekroczenie tego 5-procentowego progu. Należy też zwrócić uwagę, że kandydaci z polskiej listy są wystawieni także w jednomandatowych okręgach wyborczych w bardzo wielu miejscach na Litwie.
A jaką frekwencję odnotowano w głosowaniu przedterminowym?
- Jak podają media, uczestniczyło w nim średnio 5 proc. wyborców, podczas gdy na Wileńszczyźnie było 8 procent. Dokładne dane poznamy jednak dopiero po zakończeniu liczenia wszystkich głosów.