Genetycy już typowali
Poniedziałek, 15 października 2012 (06:01)Po ekshumacjach na Łączce genetycy przypisali wstępnie część wydobytych szczątków do określonych osób. Na liście nie ma jednak na razie żadnych znanych nazwisk ofiar terroru komunistycznego.
- Oczywiście, że były takie typowania - przyznaje dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego. Wstępne identyfikacje szczątków były efektem wcześniejszego zgromadzenia cech charakterystycznych osób, które mogą spoczywać na Powązkach.
- Zgromadzone informacje pozwalały na wstępną identyfikację i to jest pewien krok, który będzie potwierdzony w wyniku badań DNA - mówi dr Szwagrzyk.
Badacze przyjęli jednak zasadę nieinformowania, ile i kogo dotyczyły takie wstępne identyfikacje szczątków.
- W wyniku badań przedgenetycznych typowaliśmy, kto by to mógł być, zawsze są jakieś przypuszczenia, nie były to znane nazwiska - twierdzi genetyk dr Andrzej Ossowski z Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.
Na Łączce w latach 1948-1956 pochowano kilkuset zmarłych i straconych w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Instytut Pamięci Narodowej typuje, że wydobyte szczątki mogą należeć m.in. do rtm. Witolda Pileckiego, gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" - szefa Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" - dowódcy 5. Brygady Wileńskiej AK, i ppłk. Łukasza Cieplińskiego - przywódcy Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".
Ossowski przyznaje, że wytypowane wstępnie szczątki zostały poddane badaniom genetycznym w pierwszym rzucie. - Kolejność badań ustalamy na podstawie analiz przedgenetycznych i takie próbki są badane na początku - mówi. - Natomiast w tej chwili już prowadzimy je po kolei - zaznacza.
Eksperci podkreślają, że badania będą musiały być wielokrotnie potwierdzone, tak żeby nie doszło do pomyłki. I dopiero wówczas zostaną podane do wiadomości najpierw rodzinom, a dopiero później opinii publicznej.
- Dopóki takiego wielokrotnego, dokładnie trzykrotnego, potwierdzenia nie ma, nie ma żadnej podstawy do tego, żeby poinformować rodzinę czy opinię publiczną - oświadcza dr Szwagrzyk.
- Materiał jest kilkakrotnie izolowany z materiału kostnego, jest to standardowa procedura i dlatego to trwa - podkreśla Ossowski.
- To jest ponad 300 izolacji z materiału bardzo trudnego, jakim jest materiał kostny. Tutaj nie można się spodziewać, że wyniki będą szybko - zaznacza.
- Najbardziej informatywne są fragmenty kości udowych i zęby, w tych fragmentach szkieletu DNA zachowuje się najlepiej - wyjaśnia.
Ossowski podkreśla, że badania genetyczne są bardzo pracochłonne i kosztowne.
- Została stworzona baza genetyczna ofiar terroru komunistycznego i nie ukrywam, że liczmy na to, iż będziemy mieli wsparcie zewnętrzne, które pozwoli na przeprowadzenie całości badań - stwierdza szczeciński genetyk.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że badania szczątków wydobytych na Powązkach mogą kosztować ponad 400 tys. złotych.
- Jeżeli dysponujemy jakimiś konkretnymi funduszami, to możemy szybciej pracować. Na razie oczywiście pracujemy, nie ma przestoju, ale liczymy na to, że poprzez to, iż ta baza powstała, pojawi się wsparcie zewnętrzne - przyznaje Ossowski.
Szczeciński genetyk informuje, że pierwszych wyników można się spodziewać pod koniec roku. Badacze w przyszłym tygodniu rozpoczną przygotowanie do kolejnego etapu ekshumacji.
- W tej chwili wracamy do Warszawy, będziemy w przyszłym tygodniu pracować, będziemy prowadzić prace sondażowe związane z II etapem, musimy się dobrze przygotować do tych ekshumacji - podkreśla Ossowski.
- Jako zespół naukowy musimy ustalić, gdzie dalej będą wykonywane prace, żebyśmy wiedzieli, z czym mamy do czynienia. Prace mają potrwać co najmniej tydzień.
Zenon Baranowski