Nie da się rządzić z uśmiechem na ustach i piłką przy nodze
Niedziela, 18 stycznia 2015 (20:31)Z Dariuszem Seligą, posłem Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Skarbu Państwa, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Po co było to całe straszenie likwidacją kopalń i szybka ścieżka uchwalania zmian w ustawie o funkcjonowaniu górnictwa przez Sejm, skoro kilkanaście godzin później rząd podpisał porozumienie z górnikami?
– Już rząd Jarosława Kaczyńskiego w 2007 r. przygotował program dla górnictwa przedyskutowany ze stroną społeczną, który Platforma Obywatelska po dojściu do władzy niestety zarzuciła, a teraz usiłowała kolanem dopchnąć swój autorski pomysł likwidacji kopalń. To, z czym mieliśmy ostatnio do czynienia, to nic innego jak gra na najniższych instynktach i nastrojach ludzkich. Likwidacja kopal, to nie jest tylko zniszczenie miejsc pracy w kopalni, ale otwarcie furtki do zastoju i powolnej degradacji miast i całych okręgów na Śląska. Mieliśmy zatem do czynienia z grą polityczną nastawioną na zastraszenie społeczeństwa. Taktyka PO polega na tym, żeby dokręcić śrubę i skupić uwagę społeczeństwa na tym konkretnym temacie, a następnie odpuścić, tworząc klimat dobrego, wielkodusznego gospodarza, który uważnie wsłuchuje się w nastroje społeczne i postępuje zgodnie z wolą Narodu. Tyle ostatnimi czasy mówi się o kopalniach i energetyce, ale tak na dobrą sprawę całe to bicie piany ani na krok nie przybliżyło nas do stworzenia poważnego programu energetycznego, co – zważając na sytuację za naszą wschodnią granicą – jest sprawą ogromnie ważną. W mojej ocenie, każde porozumienie zawierane przez ten rząd, który, mówiąc kolokwialnie, ma nóż na gardle, jest jedynie przedłużaniem agonii. Protezowanie na dłuższą metę nie ma sensu.
Zatem Pana zdaniem cały ten konflikt został sztucznie wywołany przez PO po to, aby wykreować Ewę Kopacz na polską Margaret Thatcher…?
– W mojej ocenie, wszystko szło właśnie w tym kierunku. Gdyby rząd PO – PSL rzeczywiście chciał rozwiązać problemy polskiego górnictwa, to mógł się za to zabrać dużo wcześniej. Przecież wicepremier Piechociński, minister Skarbu Państwa, czy wreszcie poprzedni premier Donald Tusk wiedzieli dobrze, na jakim poziomie są pensje kierownictwa i członków rad nadzorczych spółek węglowych, a ile zarabiają górnicy. Nie wykorzystano też dobrej koniunktury na węgiel do koniecznych reform, a kiedy sytuacja się pogorszyła, próbowano gasić pożar, serwując górnikom likwidację ich kopalń. Nie ulega też wątpliwości, że cała ta sytuacja została sztucznie wykreowana, i to właśnie w okresie zimowym, kiedy zainteresowanie węglem w naturalny sposób jest większe. Zresztą ta formacja już wielokrotnie pokazywała, że potrafi społecznie wykreować temat, żeby następnie pokazać swą dobroduszność.
Premier Ewa Kopacz próbuje wczorajsze porozumienie przekuć w sukces, nazywając to, co się wydarzyło, początkiem naprawy polskiego górnictwa...
– Przepraszam za porównanie, ale moim zdaniem mieliśmy do czynienia z załataniem dziury w starej oponie, ale kiedy to koło pójdzie znów w ruch, to może dojść do tragedii. W Sejmie podczas ekspresowego procedowania zmian w ustawie o górnictwie sprytnie podnoszono kwestie 13. i 14. pensji dla górników, żeby społeczną dyskusję skierować przeciwko nim, żeby pokazać, że wcale tak źle się im nie powodzi. To pokazuje perfidię tego rządu. Prawda jest taka, że ta ekipa nie ma pomysłu na rządzenie Polską, a decyzje dotyczące likwidacji kopalń zostały odsunięte, po pierwsze, po zdecydowanych protestach górników i innych grup zawodowych, ale także z uwagi na zbliżające się wybory prezydenckie i parlamentarne. Nie wierzę w to, żeby górnicy po wczorajszym wymuszonym porozumieniu podzielali pogląd, że górnictwo w Polsce zostało przestawione na właściwe tory.
Rząd, wskazując na apanaże górników, próbuje szczuć społeczeństwo przeciwko tej grupie zawodowej?
– Tak jak już powiedziałem, mamy do czynienia z grą na emocjach społeczeństwa. Tak było już wcześniej z lekarzami. Tak się dzieje, jeśli nie ma się pomysłu na rządzenie i sztucznie usiłuje się stworzyć konflikt społeczny. Napuszczanie środowisk medycznych, wojskowych czy górniczych przeciwko sobie jest bardzo niebezpieczne i świadczy o słabości rządzących. Ludziom należy stworzyć godne warunki do życia, gwarantując im pracę, żeby mieli z czego zapłacić za media, wyżywić i wykształcić swoje dzieci. Zadaniem rządu jest stworzenie poczucia bezpieczeństwa, gdzie ludzie będą mogli w spokoju zasypiać, nie martwiąc się, czy następnego dnia będą mieli za co nakarmić swoje dzieci.
Górnictwo to jednak nie jedyny problem rządu PO – PSL, bo w kolejce po lepszy byt czekają pielęgniarki, pocztowcy. Czy zaniedbania i arogancja zmyją ten rząd z pokładu?
– Też zadaję sobie to pytanie. Wierzę w rozsądek polskiego społeczeństwa, które coraz bardziej zdecydowanie domaga się zmian, a protest górników i akcja protestacyjna „Solidarności” w całej Polsce pokazują, że ludzie są już zmęczeni. Dlaczego Polacy mają zarabiać tak źle, zdecydowanie gorzej niż w innych krajach Unii Europejskiej, przecież spółki Skarbu Państwa nie mają tylko i wyłącznie roli biznesowej, ale ważna jest także rola społeczna. Ludzie muszą gdzieś pracować, jeżeli zlikwidujemy zakłady pracy, to zgotujemy ludziom biedę. Wojsko jest coraz mniej liczne, pielęgniarek ubywa niemal z dnia na dzień, młodzi emigrują za granicę za chlebem, nie mówiąc już o tym, że kształcimy kadry dla Niemców, Anglików itp. Tymczasem w Polsce likwiduje się stocznie i inne gałęzie przemysłu, dając pracę innym narodom. Ta ekipa załatwiła tylko własne interesy, przykładem Donald Tusk, który za swoje ustępstwa na rzecz innych otrzymał ciepłą posadkę w Brukseli, swoich obywateli zostawiając na lodzie, w żaden sposób nie rozwiązując polskich problemów. Może to i dobrze, że już go nie ma w Polsce, bo po co Polakom taki premier. Donald Tusk wspiął się na wyżyny przewrotności, potrafił oszukiwać Polaków z pewną, nazwijmy to, gracją i finezją, a mianowicie z uśmiechem na ustach i z piłką przy nodze. Ewa Kopacz idzie tą samą drogą, tym samym wytyczonym torem, tyle tylko, że w przeciwieństwie do swojego poprzednika robi to bardzo nieudolnie.
Państwo polskie jest w kryzysie…?
– Państwo rządzone przez Donalda Tuska, a teraz Ewę Kopacz zaczyna się sypać. Sypie się cały ten układ, nieudolny system zarządzania. Państwo polskie, Polacy są okradani z marzeń, pozbawiani nadziei przez nieudolne zarządzanie. Powstaje pytanie, jak długo to wszystko jeszcze utrzyma się na powierzchni. Ekonomia pokazuje, że dłużej się nie da, społeczeństwo ma już dość.
Wracając jednak do porozumienia rządu z górnikami, poseł PO Paweł Zalewski powiedział, że przewodniczący NSZZ „S” Piotr Duda tak naprawdę nie chciał tego porozumienia. Czy nie jest tak, że mimo porozumienia próbuje się wbić klin między związkowców?
– Panu posłowi Zalewskiemu proponowałbym, żeby, zanim zacznie krytykować i próbować różnić środowiska górników i związków zawodowych, najpierw zjechał do kopalni pod ziemię i zobaczył, jak tam jest, i spojrzał na całą tę sprawę z perspektywy górników. Zamiast szczuć, niech ten rząd weźmie się w końcu do pracy. Myślę, że ta ekipa dostała czas do namysłu. Mając jednak na uwadze dotychczasową postawę, nie spodziewałbym się cudów. Natomiast zwróciłbym uwagę na postawę całego społeczeństwa Śląska, które zjednoczyło się w obronie swoich miejsc pracy. Ludzie nie wierzą w dobre intencje rządzących, wiedzą, że jeżeli nie zaprotestują, to z kopalniami będzie to samo, co ze stoczniami. Niemcy dokładali do swoich stoczni, przetrwali kryzys i dzisiaj mają mnóstwo zamówień, a polskich stoczni praktycznie już nie ma. Ludzie to widzą i biorą sprawy w swoje ręce. Obawiam się tylko, że jeżeli buta tej ekipy rządzącej obecnie Polską będzie nadal tak duża, to może to być niebezpieczne. Rząd ma służyć społeczeństwu, a nie działać przeciwko swoim obywatelom, robotnikom, górnikom, urzędnikom. Niestety ten rząd tego nie robi.