• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Zwycięski thriller szczypiornistów

Niedziela, 18 stycznia 2015 (20:19)

Polscy piłkarze ręczni pokonali Argentynę 24:23 w swym drugim meczu w grupie D rozgrywanych w Katarze mistrzostw świata. Wcześniej przegrali z Niemcami 26:29.

Przed mistrzostwami Argentyna uchodziła za jeden z dwóch najsłabszych zespołów „polskiej” grupy. Dużo oczywiście lepszy od zdecydowanej outsidera, czyli Arabii Saudyjskiej, ale gorszy od czwórki z Europy: Polski, Danii, Niemiec i Rosji. Tymczasem już pierwsze spotkanie, z Danią, aktualnym wicemistrzem kontynentu, pokazało, że szczypiorniści z Ameryki Południowej tworzą drużynę nie tylko mocną, ale i zdolną wywołać sensację. Taką z pewnością był remis z dużo bardziej utytułowanym rywalem 24:24. Biało-Czerwoni zatem wiedzieli doskonale, że nikt im łatwo skóry nie sprzeda, że będą musieli zostawić na boisku zdrowie i serce, by swój cel osiągnąć. To się sprawdziło w stu procentach. Argentyna zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko i była bliska urwania naszym punktu lub nawet punktów. Na szczęście tak się nie stało, a o wyniku zadecydowała niesamowita końcówka spotkania. Na pewno nie przeznaczona dla kibiców o słabszych sercach.

Lepiej rozpoczęli Polacy, który wypracowali sobie przewagę 7:4. Mogło się wówczas wydawać, że jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to obędzie się bez niepotrzebnych nerwów. W grze naszych coś się jednak zacięło, w ich poczynania wkradła się dekoncentracja, która skutkowała kilkoma prostymi błędami, stratami piłek, bezlitośnie wykorzystanymi przez przeciwników. Na domiar złego Polacy kompletnie zacięli się w ataku, przez długie fragmenty nie potrafili zdobyć bramki, nic zatem dziwnego, że na tablicy wyników pojawił się remis, a za moment Argentyńczycy objęli prowadzenie 11:10. Utrzymali je do przerwy, na szczęście minimalne.

Druga połowa była już prawdziwą wojną. Do poziomu można było mieć zastrzeżenia, jednym i drugim przytrafiały się kiksy i słabsze momenty, ale ich zaangażowanie i włożone serca były na najwyższym poziomie. Nikt nie odstępował nawet na centymetr. Po wznowieniu gry nasi wyrównali, jednak w 40. minucie rywale wygrywali 16:14. Wtedy dwa razy trafił Przemysław Krajewski i ponownie był remis. Na 15 minut przed końcem, po golu Krzysztofa Lijewskiego, Polacy wygrywali 18:17, gdy podwyższył Kamil Syprzak, wydawało się, że przejmują kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Gdyby Mateusz Jurkiewicz nie zgubił piłki w ataku, być może Argentyńczycy zostaliby dobici, ale zgubił, a w odpowiedzi szczypiorniści z Ameryki Południowej zdobyli dwa gole i na tablicy znów pojawił się remis. Emocje sięgały zenitu, bo każdy scenariusz był możliwy.

Końcówka przypominała już najwyższych lotów thriller. Polacy prowadzili dwoma golami, ale musieli radzić sobie w podwójnym osłabieniu po karach dla Syprzaka i Roberta Orzechowskiego. Wtedy klasę pokazał Sławomir Szmal, broniąc rzut karny! W odpowiedzi trafił Michał Jurecki, jednak rywale błyskawicznie trafili i pozostali w kontakcie. Na szczęście Polacy utrzymali prowadzenie, zwyciężyli i to było najważniejsze. Do ich stylu można było mieć zastrzeżenia, mają nad czym pracować i co poprawiać, ale gdyby dziś stracili punkty, ich sytuacja stałaby się bardzo, ale to bardzo trudna. Ale wygrali, a wygrane w takich okolicznościach bywają bardzo budujące i podnoszące morale.

W kolejnym meczu, we wtorek, Biało-Czerwoni zmierzą się z Rosją, która dziś przegrała z Niemcami 26:27.

Polska – Argentyna 24:23 (11:12).

Polska: Sławomir Szmal – Krzysztof Lijewski 5, Bartosz Jurecki 5, Przemysław Krajewski 5, Michał Jurecki 4, Mariusz Jurkiewicz 2, Michał Daszek 2, Kamil Syprzak 1, Robert Orzechowski, Karol Bielecki, Andrzej Rojewski, Piotr Grabarczyk, Michał Szyba, Piotr Chrapkowski.

Argentyna: Matias Schulz – Diego Simonet 5, Federico Pizarro 5, Sebastian Simonet 5, Federico Fernandez 4, Leonardo Querin 2, Federico Vieyra 1, Juan Pablo Fernandez 1, Facundo Cangiani, Pablo Simonet, Pablo Portela, Agustin Vidal, Gonzalo Carou, Adrian Portela, Sergio Crevatin.

Piotr Skrobisz