POlityka uśmiercania Polski
Sobota, 17 stycznia 2015 (18:10)Z poseł Krystyną Pawłowicz z Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, rozmawia Rafał Stefaniuk
Poddawanie pod głosowanie najważniejszych ustaw nocą staje się powoli standardem prac Sejmu kierowanego przez marszałka Radosława Sikorskiego.
– Takie mamy teraz standardy. Przypomnijmy, że również 17 grudnia po północy przepychano zmiany Konstytucji na temat przyszłości Lasów Państwowych. W podobny sposób była poddana pod głosowanie ustawa o tzw. związkach partnerskich. Wszystko to, co budzi zainteresowanie, albo to, co ma szczególne znaczenie społeczne i gospodarcze, jest przepychane nocą. Chodzi tutaj głównie o to, żeby ograniczyć dostępność mediów, bo dziennikarze takimi sprawami najczęściej się nie interesują. Jest tak późno, że te informacje nie są uwzględniane w porannych wydaniach wiadomości, a jak są emitowane, to z wielogodzinnym opóźnieniem. To jest metoda ograniczania wiedzy społeczeństwa o tym, co rząd robi. Ten niedobry obyczaj narusza standardy demokratyczne, narusza zasadę jawności życia i dostępu do informacji. Jest też sposobem manipulowania opinią publiczną.
Większość społeczeństwa sprzeciwia się likwidacji kopalń. Dlaczego koalicja nie słuchała ich głosu, a porozumienie podpisano dopiero teraz?
– Posłowie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego już dawno przestali zważać na swoich wyborców. Ich szacunek do wyborców kończy się w chwili zakończenia kampanii wyborczej. Przypomnijmy sobie, czy mieli zgodę swoich wyborców na przedłużenie ich wieku emerytalnego? PSL miało zgodę kobiet, które na nich głosowały, o przedłużenie o 12 lat czasu ich pracy? A Platforma... Miała zgodę Pomorza, gdzie wygrywa Donald Tusk i PO wygrywa, na zlikwidowanie stoczni? Nie miała! Wszystkich tymi decyzjami wprowadzała w błąd. To samo dotyczy Śląska. Czy Platforma mówiła wyborcom tego regionu, że będzie kasować ich kopalnie?
Koalicja nie zwraca uwagi na wyborców. Widać to było szczególnie podczas obrad, gdy przemawiał poseł Grzegorz Tobiszowski i krzyczano w jego kierunku: „Kończ i siadaj, bo mi się śpieszy!”. Zastawiam się, kiedy wyborcy Platformy otrzeźwieją, bo ta partia puszcza ich z torbami.
Mieliśmy już skok na OFE i Lasy Państwowe, a teraz następuje likwidacja kopalni. Jest jakaś granica, której rząd nie przekroczy?
– Tej granicy już nie ma, bo nie ma majątku w Polsce. Zostało jeszcze rolnictwo, które jest traktowane zawsze na nierównych zasadach. Teraz jeszcze się słyszy, że Unia chce wycofać się ze wspólnej polityki rolnej. Nasi rolnicy są cały czas dyskryminowani, i to dzięki ludowcom. Trudno mówić o jakiejkolwiek granicy. Nie mamy już gospodarki. Górnictwo niszczą, obcy kapitał kręci się wokół polskiej miedzi, Rosjanie spoglądają na Azoty Puławy i nie widać, żeby ktokolwiek dbał o polskie interesy. Nawet służba zdrowia jest łakomym kąskiem. Spójrzmy na Mysłowice, gdzie sprzedano szpital radnym Platformy za 135 tys. złotych. Szpital! Przecież za tyle nie kupimy kawalerki! Czarne interesy kręcone są na wszystkim.