Gra pożyczonym majątkiem
Sobota, 17 stycznia 2015 (16:40)Z ekonomistą dr. Cezarym Mechem rozmawia Rafał Stefaniuk
Co powinni zrobić klienci banków, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich?
– Powinni uświadomić sobie to, że ich zobowiązanie we frankach – a nie w złotówkach – jest tak naprawdę graniem na giełdzie. I robią to prawie całym swoim majątkiem, a na dodatek pożyczonym. To, co mogę doradzić, i to na przyszłość: unikajmy kredytów w walutach obcych. Takie moje stanowisko prezentuję od kilkudziesięciu lat.
Jednak mleko zostało już wylane…
– Indywidualnie ciężko jest rozwiązać ten problem. Systemowo trzeba nadrobić zaległości z kilkudziesięciu lat i zmienić podejście do kwestii kredytów. Pamiętajmy, że nie ma czegoś takiego jak tzw. tani kredyt. Jeżeli kredyt ma niższe oprocentowanie, to wielkość jego spłaty musi się wahać. W przeciwnym razie wszyscy bylibyśmy milionerami, zaciągając kredyty we frankach, a lokując w złotówkach. W przywróceniu sytuacji normalności widzę olbrzymią rolę państwa. Wydaje mi się, że dobre by było zastosowanie rozwiązań węgierskich, polegających na zakazaniu zaciągania kredytów w obcej walucie. Trzeba też przeprowadzić negocjacje między bankami a kredytobiorcami odnośnie do zasad spłaty kredytów. Trzeba by było też wprowadzić rozwiązania znane ze Stanów Zjednoczonych, że zobowiązania dotyczą tylko wartości zabezpieczenia. Najistotniejsze jest oparcie się lobby bankowemu i w żadnym wypadku nie dopłacać do tych kredytów.
Jak wielkie ponieśliśmy straty?
– Można już powiedzieć, że na tych zmianach wartości franka Polska straciła około 20 mld złotych.
Problemy ze spłatą kredytów we frankach odbiją się na kredytobiorcach, którzy zaciągnęli zobowiązania w złotówkach?
– Na pewno w zdecydowaniu mniejszym stopniu niż na tych, co mają zobowiązania w walutach zagranicznych. Niedługo zapewne zapadnie decyzja odnośnie do poluzowania monetarnego w euro i ona może również spowodować silne perturbacje walutowe. Ale też pamiętajmy, że dotychczasowa nierozważna polityka finansowa może odbić się na sytuacji banków, a to pośrednio przekuje się na sytuację innych kredytobiorców.
Z czego to wynika?
– Nie zadbano, aby zabezpieczenie kredytów było w postaci depozytów w odpowiedniej walucie. Pojawi się z pewnością nacisk na Narodowy Bank Polski, żeby nadmiernie wzmacniał walutę, aby Ci, którzy nierozważnie zaciągnęli zobowiązania dewizowe, mieli mniejsze kwoty do spłacenia. Pamiętajmy, że te decyzje będą nas wszystkich kosztować i będą powodować dalsze wypychanie młodzieży za granicę.