Kandydaci stawiają na OUN
Niedziela, 14 października 2012 (08:33)Stawianie pomników przywódcom Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zdominowało tegoroczną kampanię wyborczą na Ukrainie. Polskie środowiska kresowe zwracają uwagę, że odwoływanie się do tradycji tej zbrodniczej organizacji jest kolejnym etapem gloryfikacji jej działaczy.
Kandydaci do ukraińskiego parlamentu nie przebierają w środkach. Jednym z nich jest na przykład stawianie pomników przywódcy ukraińskich nacjonalistów Stepanowi Banderze. Współtworzona przez niego frakcja OUN-B jest odpowiedzialna za zorganizowane ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 40. ubiegłego wieku, którego ofiarą mogło paść nawet 200 tys. osób. Nie zmienia to faktu, że pomniki Banderze wznoszone są obecnie w ramach kampanii wyborczej na terenach zachodniej Ukrainy. W samym obwodzie lwowskim postawiono już trzy takie monumenty.
Budzi to sprzeciw polskich środowisk kresowych, które ostrzegają przed budowaniem tożsamości ukraińskiej na zbrodniczej organizacji, jaką była m.in. utworzona przez OUN-B Ukraińska Armia Powstańcza.
– Można to uważać z całą pewnością za przypochlebianie się wyborcom. Jednak trzeba zauważyć, że nie jest to jednorazowa akcja tuż przed wyborami, ale proces gloryfikacji trwający już wiele lat, od powstania państwa ukraińskiego w 1991 r. – zauważa Ewa Siemaszko, znana badaczka zbrodni nacjonalistów ukraińskich.
Jej zdaniem, trudno przewidzieć, jakie będą konsekwencje wyborcze odwoływania się do zbrodniczego dziedzictwa UPA.
- Z góry jednak można założyć, że akurat w tej części Ukrainy, tzn. na Zachodzie, przewagę będą mieli zwolennicy nacjonalizmu czy wręcz nacjonaliści – ostrzega Siemaszko.
Zygmunt Mogiła-Lisowski, prezes Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, zaznacza, że stawianie pomników Banderze świadczy o ciągłej aktywności w tym kraju weteranów UPA.
– Jeszcze tam żyją tam te stare rezuny [byli członkowie OUN-UPA – przyp. red.] i wykorzystują sytuację, żeby się nagłaśniać. Zawsze tak robili - ubolewa Mogiła-Lisowski.
Podkreśla, że problem polega na tym, iż nacjonaliści na Ukrainie nie chcą się przyznać do zbrodniczej spuścizny UPA. Prezes zwraca uwagę, że stawianie takich pomników wpływa negatywnie na budowanie tożsamości narodowej młodych Ukraińców, którzy będą uznawać za bohaterów działaczy OUN-B.
– Władze Rzeczypospolitej Polskiej powinni reagować na przejawy odradzania się nacjonalizmu na Ukrainie – konkluduje.
Wybory parlamentarne na Ukrainie zostały zaplanowane na 28 października 2012 roku.
Jacek Dytkowski