Kredytobiorcy dużo stracą
Czwartek, 15 stycznia 2015 (15:11)Skok wartości franka szwajcarskiego do poziomu przekraczającego 5,19 zł był wielkim zaskoczeniem. Do tej pory bank centralny Szwajcarii bronił stałego kursu 1,20 franka szwajcarskiego za jedno euro i nie chciał dopuścić do jego dalszego umocnienia. Chodziło o to, żeby frank się nie umacniał, i to umocnienie nie powodowało pogorszenia cenowej konkurencyjności eksportu. Helweci specjalizują się w produkcji przemysłowej zaawansowanej technologicznie, stąd ten kurs jest istotny.
Podjęto zaskakującą decyzję, niekonsultowaną z innymi bankami centralnymi, co jest oczywiście zrozumiałe, bo w tej kwestii efekt zaskoczenia jest istotny, aby tego kursu nie bronić, żeby kurs franka szwajcarskiego uwolnić. Doszło więc do umocnienia franka. Pamiętajmy, że Szwajcarii nieustannie grozi napływ kapitału portfelowego szukającego korzystnej lokaty. Bierze się to stąd, że frank jest walutą, która jest oazą dla inwestorów. Jest to waluta pewna przy utrzymywaniu lokat.
Narodowy Bank Szwajcarii świadom był tego umocnienia. W pewnym momencie frank był mocniejszy niż euro, więc podjęto decyzję, aby go trochę osłabić. Kontynuowano politykę ujemnych stóp procentowych, a więc za depozyty składane w banku Szwajcarii już nie dostaniemy żadnych odsetek, ale trzeba będzie jeszcze za ten wkład zapłacić minus 0,75 proc. To ma być takie zniechęcenie dla wszystkich tych, którzy chcą ulokować swoje fundusze we franku. Czy to pomoże? Czas pokaże.
Sytuacja powinna się teraz normować. Chwilowo spotkał nas szok i to jest naturalne. Te ujemne stopy procentowe zarówno depozytów, jak i kredytów będą oddziaływać.
Cała sytuacja jest kłopotem dla Polski, a szczególnie tych kredytobiorców, którzy zaciągnęli zobowiązania we frankach. Jest ich bardzo dużo. Pamiętajmy, że tuż przed kryzysem obywatele zaciągali kredyty mieszkaniowe właśnie we frankach, bo wtedy złoty się umacniał. Zbliżał się do poziomu 2 zł do jednego franka szwajcarskiego. Z punktu widzenia dzisiejszego kursu była to niepojęta sytuacja. Wtedy zaciąganie kredytów we frankach było bardzo opłacalne. Tych gospodarstw domowych jest 700 tys. Jeżeli przeciętne gospodarstwo domowe liczy cztery osoby, no to te kłopoty z umocnieniem franka dotkną 2,8 mln osób! To jest więc poważny problem dla całej gospodarki. To będzie miało również konsekwencje dla sytuacji ogólnogospodarczej Polski.
Zauważmy, że złoty osłabia się nie tylko do franka, ale także do dolara – kredyty w tej walucie też były zaciągane, osłabia się wobec euro, a to będzie podważało zaufanie inwestorów do naszej waluty. Będziemy mieć sytuację taką, że inwestorzy zagraniczni będą uciekać od polskich papierów wartościowych. Mam tu na myśli głównie skarbowych papierów dłużnych wyrażonych w złotych. Inwestorzy zagraniczni, głównie zagraniczne fundusze emerytalne, inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, ulokowały dużą część swoich nadwyżek finansowych w obligacjach skarbowych wyrażonych w złotych. Tego jest około 200 mld zł. Więc możemy sobie wyobrazić, co będzie się działo dalej, jeżeli złoty będzie się dalej osłabiał. Właśnie dlatego Narodowy Bank Polski prowadził politykę wysokich stóp procentowych w porównaniu z innymi krajami, aby utrzymać tę zachętę dla inwestorów zagranicznych, żeby oni jednak utrzymywali swoje fundusze w polskich obligacjach skarbowych. Ryzyko kursowe jest podwyższone. Inwestorzy więcej mogą stracić na osłabieniu kursu, niż zarobią na oprocentowaniu i stąd jest niebezpieczeństwo, że fala odpływu kapitału portfelowego nastąpi. To jest sytuacja bardzo niekorzystna, mimo że podręcznikowo uważa się, że osłabienie waluty działa korzystnie na eksport, a zmniejsza import. Tu istotniejszą rolę pełni rynek finansowy i to, co się na nim dzieje, a nie na rynku eksportowo-towarowym, bo tutaj te zjawiska zachodzą znacznie szybciej. Oby ominęła nas panika.
To, co się dzieje w stosunku złoty do franka, to niebywały szok. W ciągu dwóch godzin deprecjacja złotego osiągnęła 17 proc. Nie pamiętam podobnej sytuacji, aby doszło do takiego osłabienia rodzimej waluty. Miejmy nadzieję, że z każdą godziną sytuacja będzie się normowała. Na pewno na trwale zostanie już osłabienie. Miejmy nadzieję, że jeszcze w ciągu kilku następnych dni złoty się jeszcze umocni i że sytuacja nie będzie tak tragiczna jak dzisiaj. Mam wielkie obawy co do wpływu tej deprecjacji na nasz rynek walutowy, na nasz rynek obligacji skarbowych.
prof. Andrzej Kaźmierczak