„Mały Wawel” obroniony
Sobota, 13 października 2012 (21:29)Agencja Rozwoju Przemysłu odstąpiła od zamiaru sprzedaży renesansowej perły architektury Zespołu Zamkowo-Parkowego w Baranowie Sandomierskim. Agencja wciąż jednak nie ustaje w poszukiwaniach dzierżawcy dla części hotelowo-gastronomicznej.
Zespół Zamkowo-Parkowy w Baranowie Sandomierskim, nazywanym też „Małym Wawelem”, uchodzi powszechnie za jedno z najwspanialszych dokonań architektury renesansowej nie tylko w Polsce.
Od 1997 r. w imieniu Skarbu Państwa zarządza nim Agencja Rozwoju Przemysłu. Jednak obiekt nie pasował do obecnej strategii Agencji, która nie mając zamiaru już dłużej dokładać do interesu, postanowiła się go pozbyć. W lipcu br. ogłoszono przetarg, którego termin upłynął 7 września br.
Sprawa sprzedaży zamku wzbudziła wiele kontrowersji. W zaproszeniu do składania ofert na zakup Zespołu Zamkowo-Parkowego w Baranowie nie znalazły się np. zapisy, które gwarantowałyby funkcjonowanie muzeum zamkowego i pracę dla zatrudnionych tam osób. To z kolei budziło obawy, że przyszły właściciel zamknie muzeum i zamek dla zwiedzających.
Ponadto cała procedura przetargowa została objęta tajemnicą handlową, mimo iż dotyczyła nieruchomości, której ARP jest tylko użytkownikiem wieczystym. Tymczasem zgodnie z art. 28 ustawy o gospodarce nieruchomościami procedura powinna być przejrzysta, a informacje jawne.
Przypomnijmy, że wątpliwości wzbudziła też kwestia, czy ARP nie powinna – zgodnie ze wspomnianą ustawą – zwrócić się do konserwatora zabytków o wyrażenie zgody na sprzedaż zamku. Obowiązek taki dotyczy oddanych w użytkowanie wieczyste nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego umyło jednak ręce od sprawy, twierdząc, że zamek należący do ARP nie jest własnością Skarbu Państwa.
Tymczasem z ksiąg wieczystych nieruchomości jasno wynika, że ARP jest właścicielem zamku, ale już nie gruntu, na którym został on wybudowany, oraz otaczającego go 13-hektarowego parku.
Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków, który powinien rozstrzygnąć sprawę, zwrócił się z prośbą o wyrażenie opinii do ministra kultury, jednak odpowiedzi nie mógł się doczekać przez kilka miesięcy.
Dopiero po interwencji „Naszego Dziennika” i konsultacjach z resortem kultury stwierdził, że sprzedaż Zamku w Baranowie nie wymaga zgody konserwatora, potwierdzając tym samym wcześniejszą deklarację ministerstwa.
W sprawę wyjaśnienia zaangażowali się parlamentarzyści, w tym poseł PiS Tomasz Kaczmarek, który zwrócił się do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o wszczęcie kontroli doraźnej, która pozwoliłaby ustalić, czy ARP może sprzedać Zespół Zamkowo-Parkowy w Baranowie Sandomierskim z pominięciem przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych z 29 stycznia 2004 r. Tymczasem ARP odstąpiła od zamiaru sprzedaży zamku.
"W wyniku przetargu nie wyłoniono nabywcy, bowiem przedstawione Agencji oferty nie były satysfakcjonujące. Tym samym Zamek w Baranowie zostaje w zasobie Agencji, a ARP S.A. kontynuuje działania zmierzające do wyłonienia profesjonalnego operatora, do którego zadań będzie należało zarządzanie obiektem" – czytamy w komunikacie ARP.
To oznacza, że zamek nie zostanie sprzedany, a ARP będzie nadal sprawować nad nim pieczę.
Mimo zapytania nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi na pytania: kim byli potencjalni inwestorzy i co znaczy, że oferty, jakie złożyli, nie były satysfakcjonujące. Jak bowiem powiedziała nam Roma Sarzyńska-Przeciechowska, rzecznik ARP, to tajemnica handlowa. - Jak do tej pory - zamek jest własnością Agencji Rozwoju Przemysłu, która jest spółką akcyjną, a nie Skarbu Państwa – zaznaczyła rzecznik ARP. To z kolei oznaczałoby, że starania Samorządu Podkarpacia, który uchwałą intencyjną Sejmiku Województwa Podkarpackiego z 28 sierpnia br. wyraził gotowość przejęcia pod zarząd województwa zabytkowego obiektu na razie nie wchodzą w grę. Natomiast jak tłumaczy Roma Sarzyńska-Przeciechowska, sprawą otwartą wciąż pozostaje kwestia wyłonienia profesjonalnego operatora - dzierżawcy, do którego zadań należałoby zarządzanie częścią hotelowo-gastronomiczną zespołu. Jednak kto nim będzie i w jakim trybie miałby zostać wyłoniony, nie wiadomo.
Przypomnijmy, że po nagłośnieniu sprawy przez „Nasz Dziennik” batalia w obronie Zamku w Baranowie Sandomierskim przybrała charakter pospolitego ruszenia, czego wyrazem jest utworzony Komitet Obrony Zamku w Baranowie Sandomierskim.
Sprzeciw wobec sprzedaży zamku wyraziło wiele środowisk, w tym spadkobiercy dawnych właścicieli rodzina Leszczyńskich. Ponadto w sprawę ratowania obiektu od stuleci należącego do polskiego dziedzictwa kulturowego przed oddaniem w niepowołane ręce włączyli się zarówno przedstawiciele lokalnych władz, Zarząd Regionu Ziemia Sandomierska NSZZ „Solidarność”, a także kilka tysięcy Polaków, którzy podpisując się pod protestem na stronie www.ratujmymalywawel.pl, wyrazili dezaprobatę wobec próby zbycia tak zacnego majątku narodowego.
Powstaje jednak pytanie czy dla Agencji, która wcześniej chęć sprzedaży obiektu tłumaczyła zmianą strategii, do której zabytek nie pasuje, nie lepiej byłoby, gdyby obiekt trafił w ręce województwa podkarpackiego, które w odróżnieniu od ARP jest gotowe sprawować nad nim pieczę?
Z pewnością byłoby to z korzyścią dla zabytku, który już wkrótce może otrzymać tytuł Pomnika Historii, co obok prestiżu oznacza najwyższą formę prawnej opieki nad zabytkami w Polsce, a także większe możliwości przy ubieganiu się o pieniądze dla obiektu z budżetu państwa. Lista miejsc, które mogą poszczycić się tym bardzo znaczącym wyróżnieniem, jest krótka i liczy zaledwie 48 pozycji, wśród nich m.in. Wawel i Kopalnia soli w Wieliczce.
Mariusz Kamieniecki