• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

Przez Bogurodzicę Ojca Świętego i naszych pasterzy na długie lata zachowaj nam, o Panie

Czwartek, 15 stycznia 2015 (00:00)

Niewątpliwie wezwanie to przez długie lata wiązało się dla nas z osobą dziś świętego Jana Pawła II. Modliliśmy się, by jak najdłużej kierował on Kościołem Chrystusowym oraz jak najczęściej pielgrzymował do Ojczyzny. Mamy też w pamięci wielkich pasterzy Kościoła w Polsce, takich jak ks. kard. August Hlond i Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński. To oni przeprowadzili Polaków przez okupacje oraz długie czasy komunizmu. Myśląc o tych Ojcach Ojczyzny, modliliśmy się do Matki Bożej, Królowej Polski, by miała ich w swojej opiece. Każdy z nich bowiem
w sposób szczególny zawierzał swoje życie i posługiwanie Bogarodzicy: Totus Tuus Papieża, „Wszystko postawiłem
na Maryję” Prymasa Wyszyńskiego i „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem Najświętszej Maryi Panny” Prymasa Hlonda. Trudno sobie wyobrazić, co by było z Polską i Polakami bez ich posługi i obecności.

Ale wezwanie to dziś znaczy jeszcze więcej. Modlimy się o dobrych, niezłomnych i świętych Pasterzy dla Kościoła powszechnego i dla Ojczyzny. Prosimy Boga, by mogli sprawować swoją posługę przez długie lata – ponieważ ojcem się jest na zawsze, na tym świecie do śmierci, a nie na kadencję – jak by to chcieli widzieć niektórzy reformatorzy. A pasterz jest jak ojciec, który chroni i daje życie. Pamiętam z opowieści moich dziadków, że Prymas Wyszyński kazał im w spotkaniach prywatnych mówić do siebie „Ojcze” i nie pamiętam, by inaczej o nim mówili jak „Ojciec”. Ale w tym słowie słychać było najwyższy szacunek, miłość i oddanie. Dawniej zwyczajem było, że rękę pasterza – nie tylko biskupa, ale i kapłana – na powitanie całowało się na znak szacunku. Z czasem Kościół dołączył do tego gestu odpust cząstkowy. Szkoda, że dziś wstydzimy się tego gestu, który tak wiele mówił.

Ks. Łukasz Kadziński