Rosja chce "zarobić" na unijnym kryzysie
Sobota, 13 października 2012 (10:45)Korzystając z kryzysu w eurolandzie, Rosja dąży do zwiększenia swoich wpływów w UE i w krajach z nią sąsiadujących.
James Sherr z ośrodka badawczego Chatham House sądzi, że pod rządami prezydenta Władimira Putina Rosja pozostanie dla Zachodu trudnym partnerem.
– Putin nie wskrzesił totalitaryzmu, ale stoi na czele państwa, w którym trudno rozgraniczyć władzę od pieniądza, w którym służby wywiadowcze zostały skomercjalizowane, a w biznesie rozpowszechniły się praktyki wywiadowcze – twierdzi ekspert w artykule opublikowanym w dwumiesięczniku ośrodka Chatham House „The World Today”.
Uruchomiony już gazociąg Nord Strem i planowany South Stream to – zdaniem Sherra – przykłady, jak daleko Rosja gotowa jest pójść dla osiągnięcia geoekonomicznych korzyści. Jak zaznacza ekspert, oba gazociągi mają na celu osłabienie Ukrainy i innych państw tranzytowych dla rosyjskiego gazu, a także uzależnienie europejskiego rynku błękitnego paliwa od rosyjskich dostaw na dziesięciolecia.
– Projekt South Stream zapoczątkował grę, której celem jest zabezpieczenie strategicznych udziałów Rosji w firmach i instalacjach mogących wspierać konkurencyjne projekty UE, takie jak Nabucco – wskazuje Sherr.
Jako przykłady podaje zaangażowanie Gazpromu w prywatyzację sektora energetycznego Grecji z pomocą trzech spółek, naciski na Chorwację, by przyłączyła się do South Stream, zanim wejdzie do UE, wreszcie zakomunikowanie bez ogródek Bułgarii, że jeśli nie sformalizuje stosunków z South Stream, będzie płacić za gaz najwyższą stawkę w Europie.
Inny przykład to pożyczki dla pogrążonego w kryzysie bankowym Cypru w związku z zainteresowaniem Gazpromu podmorskimi zasobami surowców energetycznych tego kraju. Na Cypr przypada 20 proc. ogółu rosyjskich inwestycji zagranicznych. Rosyjskie wpływy są też silne w Czarnogórze, która przystąpi wkrótce do rozmów akcesyjnych z UE; 40 proc. nieruchomości w tym kraju należy do Rosjan.
Według Sherra, sednem problemu w stosunkach Rosji z Zachodem jest to, że „UE i MFW przestały być wystarczającą przeciwwagą dla presji Moskwy” na terenie republik postsowieckich. – Euroazjatycka Unia Celna jest pierwszą lansowaną przez Moskwę spójną organizacją handlową opartą na czytelnych zasadach. Jednak w odróżnieniu od stowarzyszenia z UE nie wymaga od członków stosowania demokratycznych standardów władzy – wyjaśnia Sherr.
Rosyjskie sukcesy nazywa analityk skromnymi, za największy z nich uznając podporządkowanie sobie przez Moskwę białoruskiego systemu gazociągów tranzytowych w 2011 roku.
– Unijne zamiary narzucenia ścisłych rynkowych zasad na wszystkich dostawców energii stwarzają trudności dla Gazpromu oskarżanego o monopolistyczne praktyki – twierdzi analityk. Dodaje, że stosunek kanclerz Niemiec Angeli Merkel do Gazpromu jest pełen dystansu, a więc zupełnie inny niż Gerharda Schroedera.
– Wprawdzie obecny kryzys osłabił UE, ale osłabła także Rosja na skutek skostnienia jej systemu władzy. (...) Dziś najsilniejszą jej kartą jest upór wyrażający się w zdolności do przedłużania żywota przestarzałym praktykom. Moskwa blokuje i przekupuje, ale nie przyciąga. Nie jest to korzystne ani dla UE, ani dla samej Rosji, ani państw położonych między nimi – konkluduje Sherr.
IK, PAP