• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Tusk odwrócił się plecami do Polski

Środa, 14 stycznia 2015 (11:38)

Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce pierwsze wystąpienie Donalda Tuska jako nowego Przewodniczącego Rady Europejskiej.

Przewodniczący Rady ma obowiązek zrelacjonować Parlamentowi przebieg głównych nurtów dyskusji na tym forum, a także przedstawić konkluzje każdego posiedzenia tego gremium.

Donald Tusk z tego obowiązku się wywiązał, choć cały tekst przeczytał nie odrywając wzroku od kolejnych przekładanych kartek i kiedy po kilkunastu minutach skończył, widać było, że zrobił to z wyraźną ulgą.

Przemawiający po nim przedstawiciele dwóch największych frakcji w Parlamencie, chadecy i socjaliści, tworzący wielką koalicję (na wzór tej w Niemczech), oczywiście bardzo go chwalili, wspierał ich w tym przedstawiciel europejskich liberałów (sugerując nawet, że Tusk ze swoimi poglądami powinien być w ich frakcji), ale już pozostali reprezentanci ugrupowań politycznych wypowiadali się bardzo krytycznie.

Występujący w imieniu naszej frakcji Konserwatystów i Reformatorów (ECR) europoseł Andrzej Duda mówił między innymi o zobowiązaniach Donalda Tuska w Polsce jako premiera wobec górników (po wielokroć ich zapewniał w 2014 roku, że nie będzie likwidacji kopalń i masowych zwolnień w tej branży), zestawiając to z obecnym planem restrukturyzacji Kompanii Węglowej przedstawionym przez rząd jego następczyni Ewy Kopacz.

Według tego planu rząd zamierza zlikwidować 4 kopalnie węgla kamiennego („Brzeszcze”, „Pokój”, „Sośnica-Makoszowy” i „Bobrek-Centrum”), co oznacza jednoczesną likwidację ponad 11 tysięcy miejsc pracy, przy czym koszty tych wszystkich działań mają sięgnąć ogromnej kwoty 2,3 mld zł.

Wprawdzie 6 tysięcy górników ma być przeniesionych do pozostałych kopalń Kompanii, ale zwolnionych ma być ponad 5 tysięcy ludzi, co dla rynku pracy Śląska, a także części województwa małopolskiego, jest prawdziwą katastrofą.

W tym kontekście Andrzej Duda pytał, czy przewodniczący Tusk pamięta o swoich premierowskich zobowiązaniach i czy w związku z tym w tzw. planie inwestycyjnym Junckera znajdzie się wsparcie dla polskiego górnictwa.

Posłowie z pozostałych frakcji nie byli już tak „eleganccy” wobec przewodniczącego Tuska i zdecydowanie go atakowali.

Najmocniej „zrecenzował” działania Tuska Nigel Farage, szef partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa.

Porównał Tuska „do wzorca z Sevres, tego, czym Europa była”, i przypomniał mu deklarację z kampanii wyborczej z 2007 roku, podczas której obiecywał, że stworzy w Polsce warunki do powrotu ponad 2 milionów emigrantów z Wielkiej Brytanii.

Następnie stwierdził, że tych warunków nie tylko nie stworzył, ale sam dołączył do najnowszej emigracji z Polski, zamieniając posadę premiera za 60 tysięcy euro na posadę przewodniczącego Rady za przynajmniej 300 tysięcy euro rocznie.

Odpowiedzi na pytania europosłów były bardzo krótkie, wręcz lakoniczne, widać i słychać było, że odpowiadanie „z głowy” wyraźnie nie leży przewodniczącemu Tuskowi.

Andrzejowi Dudzie odpowiadał na końcu i już po polsku, po wyjątkowo długo trwającej wypowiedzi, widać było, że w tym języku czuje się jednak najlepiej.

Odpowiedź niestety nie wybrzmiała zbyt optymistycznie, do tzw. funduszu Junckera poszczególne kraje członkowskie mogą wprawdzie składać projekty z każdej dziedziny, którą uznają za ważną, ale realizowane będą te najefektywniejsze, więc te pochodzące z energetyki czy górnictwa nie mają zwyczajnie szans.

W ten sposób Donald Tusk odwrócił się plecami do zobowiązań wobec środowiska górniczego, które sam po wielokroć zaciągnął na spotkaniach z górniczymi związkami zawodowymi, które miały miejsce w 2014 roku zarówno na Śląsku, jak i w jego Kancelarii.

Cały Tusk, któremu już podczas sprawowania funkcji premiera w Polsce wielu krytyków dorysowywało długi nos Pinokia.

Wczoraj tuż przed swoim wystąpieniem w Parlamencie na krótkim briefingu dla polskich dziennikarzy „zgrabnie” przerzucił odpowiedzialność za skutki swojego rządzenia na następczynię, mówiąc: „Każdy ma swój krzyż do dźwigania, zostając premierem”.

Dr Zbigniew Kuźmiuk