Skromna wygrana na Narodowym
Sobota, 13 października 2012 (07:18)Polscy piłkarze po raz pierwszy wygrali na Stadionie Narodowym w Warszawie. W towarzyskim meczu, stanowiącym etap przygotowań do wtorkowego starcia z Anglią w eliminacjach MŚ 2014, pokonali RPA 1:0 po golu rezerwowego Marcina Komorowskiego.
Zgodnie z zapowiedziami trener Waldemar Fornalik wystawił w meczu z RPA eksperymentalny skład. Kontuzje wyeliminowały wcześniej m.in. Jakuba Błaszczykowskiego, Wojciecha Szczęsnego i Macieja Rybusa, a sprawy rodzinne - Eugena Polanskiego. Z kolei poobijani po ostatnich spotkaniach ligowych Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Ludovic Obraniak usiedli na ławce rezerwowych. Byli oszczędzani na najważniejszy jesienią mecz w polskim futbolu - we wtorek w eliminacjach MŚ z Anglią, także rozegrany na Stadionie Narodowym.
- Wiemy, że w piątek na trybunach będzie dużo kibiców. To dla nas wyróżnienie i dowód, że fani w nas wierzą - mówił dzień przed spotkaniem Fornalik. Wprawdzie stadion nie wypełnił się w całości, ale mimo zimna spotkanie oglądało 42 tys. widzów.
W bramce od początku wystąpił Przemysław Tytoń, który od prawie miesiąca jest rezerwowym w PSV Eindhoven, a w ataku Artur Sobiech i Arkadiusz Piech. Obu Fornalik doskonale pamięta z pracy w chorzowskim Ruchu. W pierwszej połowie Biało-Czerwoni próbowali atakować, a rywale szukali swoich szans w kontratakach. Już w drugiej minucie bliski zdobycia gola był Adrian Mierzejewski, ale strzelił niecelnie. Kwadrans później tuż przed bramką rywali znalazł się Sobiech, jednak niepotrzebnie przepuścił piłkę po dośrodkowaniu z lewej strony.
Niedługo potem pierwszą groźną okazję stworzyli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i strzale głową obrońcy Bonganiego Khumalo piłka przeleciała tuż obok słupka. Największe zagrożenie ze strony gości było po lewej stronie boiska, gdzie bardzo aktywny był najbardziej znany piłkarz reprezentacji RPA, uczestnik mundialu 2010 w tym kraju - Siphiwe Tshabalala.
W 26. minucie kibice wstali z miejsc - w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali znalazł się Piech, miał dużo czasu, ale trafił wprost w Itumelanga Khune. To jakby wybiło Polaków z rytmu, do końca tej części gry nie stworzyli zagrożenia. Gdy schodzili z boiska na przerwę, rozległy się z trybun głośne gwizdy.
W 51. minucie podopieczni Fornalika mogli mówić o szczęściu. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego dogodnej okazji nie wykorzystał Kagisho Dikgacoi. Niedługo potem kibice zgotowali owację wchodzącemu na boisko (za Mierzejewskiego) 18-letniemu debiutantowi z Górnika Zabrze Arkadiuszowi Milikowi. Wcześniej debiut w kadrze zaliczył również polonista Paweł Wszołek, który został zmieniony w przerwie. W 68. minucie ładną akcję przeprowadził wprowadzony w drugiej połowie Kamil Grosicki, ale po jego rajdzie lewą stroną i dośrodkowaniu niecelnie uderzył inny z rezerwowych - Waldemar Sobota. Chwilę potem urazu doznał Sobiech, który zderzył się z bramkarzem rywali. Napastnik Hannoveru opuścił boisko na noszach. Zastąpił go niespodziewanie obrońca Marcin Komorowski, ale ta wymuszona zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę.
W 82. minucie piłkarz Tereka Grozny znalazł się sam przed bramkarzem rywali i kopnął spokojnie do siatki. Dzięki niemu reprezentacja Polski odniosła historyczne, pierwsze zwycięstwo na Stadionie Narodowym (do tej pory trzykrotnie remisowała). Już w doliczonym czasie sędzia z powodu pozycji spalonej nie uznał gola dla RPA po trafieniu Siyabongi Sangweniego.
Powiedzieli po meczu:
Waldemar Fornalik, selekcjoner reprezentacji Polski: Zagraliśmy niezłe spotkanie. Trzymaliśmy się nakreślonego planu, jestem zadowolony z wielu fragmentów pierwszej i drugiej połowy. Pokazaliśmy, że stanowimy zespół. Dobrze funkcjonowała nasza gra z kontry, natomiast mamy jeszcze kłopoty z atakiem pozycyjnym. Cały czas pracujemy również na obroną strefową przy stałych fragmentach gry rywali. Przed meczem z Anglią będzie mnóstwo materiału do analizy. Muszę jeszcze kilka razy obejrzeć spotkanie z RPA, "rozłożyć" na czynniki pierwsze, żeby podjąć odpowiednie decyzje przed wtorkowym starciem. Decyzję w sprawie bramkarza na mecz z Anglią podejmę dzień przed tym spotkaniem albo dopiero we wtorek. Dzisiaj "z premedytacją" chciałem, żeby 90 minut zagrał Przemysław Tytoń, ponieważ ostatnio nie występował w klubie. Znamy wartość Tomasza Kuszczaka. Jeśli chodzi o uraz Artura Sobiecha, to ma podejrzenie wstrząśnienia mózgu. Udał się na szczegółowe badania do szpitala.
Gordon Igesund, selekcjoner reprezentacji RPA: Gratuluję reprezentacji Polski zwycięstwa. Strata gola w końcówce meczu zawsze jest rozczarowaniem, ale przez większość spotkania graliśmy całkiem dobrze. Ten mecz był testem szczególnie dla kilku młodych graczy. Dzisiaj zdobyli doświadczenie przed czekającymi nas spotkaniami Pucharu Narodów Afryki, to jest największa wartość piątkowego sprawdzianu.
Kamil Grosicki, pomocnik reprezentacji Polski: Stwarzamy sytuacje, musimy jeszcze poprawić skuteczność. W spotkaniu z Anglią nie będzie tylu szans. Pewnie jedna, dwie i trzeba będzie je wykorzystać. Przed meczem rozmawiałem z trenerem i spodziewałem się, że wejdę po przerwie na boisko. Miałem szarpać na boku i pomagać w defensywie. Miło mi, że miałem udział przy bramce Marcina Komorowskiego.
Grzegorz Wojtkowiak, obrońca reprezentacji Polski: Mieliśmy zdecydowaną przewagę, jeśli chodzi o sytuacje bramkowe. Czuliśmy, że gol "wisi w powietrzu" Miałem dzisiaj sporo pracy z aktywnym Tshabalalą. To bardzo szybki i dynamiczny zawodnik. Cieszy fakt, że nie udało się rywalom zrobić z ich akcji czegoś większego. Wiem, że we wtorek gramy z zespołem ze światowej czołówki. Znamy swoją wartość, na pewno nie będziemy stać z tyłu i tylko bronili się, żeby nie przegrać. Postaramy się strzelić gola i sprawić kibicom niespodziankę.
IK, PAP