Fałszywe nadzieje
Wtorek, 13 stycznia 2015 (16:18)Z Maksem Kraczkowskim, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, rozmawia Magdalena Pachorek
Od zeszłego tygodnia sytuacja w górnictwie jest wyjątkowo napięta. Premier Ewa Kopacz przedstawiła w ubiegłą środę plan naprawczy dla Kompanii Węglowej, który zakłada zlikwidowanie czterech kopalń. Górnicy podkreślają, że to nie sposób na ratunek.
– Działania rządu Ewy Kopacz przypominają sytuację, kiedy matka ma problem z dzieckiem i postanawia oddać je do domu dziecka. W sprawach ważnych gospodarczo i społecznie nie można iść po najmniejszej linii oporu.
Przypomnę, że jeszcze przed kilkoma miesiącami mieliśmy festiwal obietnic bez pokrycia autorstwa Donalda Tuska, które rozbudziły nadzieje ludzi. Rozumiem, że był to również czas zwłoki w podejmowaniu systemowych działań na polu chociażby obciążeń podatkowych i szeroko pojętych danin wymierzanych kopalniom – to są olbrzymie kwoty, łącznie blisko 6 mld złotych. Padły także zapowiedzi, że import nieograniczonych ilości węgla do Polski, m.in. z Dalekiego Wschodu, zostanie zahamowany, aby nie niszczyć polskich kopalń. Tym bardziej że importowany węgiel jest gorszej jakości od naszego.
Jednak na tej płaszczyźnie rząd nie ma żadnego konkretnego planu, którym mógłby się wykazać i ulepszyć stan polskiego górnictwa. A w momencie wyjazdu Tuska do Brukseli Kopacz została z problemem, który postanowiła w bardzo radykalny sposób rozwiązać przez likwidację poszczególnych kopalń.
Jak Pan ocenia przygotowania strony rządzącej do rozmów z przedstawicielami górniczych związków zawodowych?
– Przygotowanie zespołu, który premier dedykowała do tej kryzysowej sytuacji w górnictwie, jest dobrą egzemplifikacją braku profesjonalizmu i przemyślanej polityki w tej sprawie. Obrażanie protestujących przez jednego z delegatów, szyderstwa z ich strony czy brak podstawowych pełnomocnictw do rozmów oznacza brak szacunku wobec górników. Jest to również obraz bezładu, w którym tkwi państwo, co zresztą wpływa na jakość polityki rządu.
Jakie działania powinien podjąć rząd?
– Decyzje podejmowane do tej pory przez rząd w kwestii kopalń nie są racjonalne. Jest to zarówno moje osobiste zdanie, jak również punkt widzenia Prawa i Sprawiedliwości. Jesteśmy przeciwnikami rozwiązywania problemów Śląska przez zamykanie kopalń. Nie podoba nam się też to, że rząd przedstawia tzw. plan ratunkowy dla górnictwa bez dokonania głębokiej analizy sytuacji w przedsiębiorstwach górniczych.
Apelujemy o to, żeby na tym etapie prezydent skorzystał z prawa weta i zablokował ten feralny projekt rządu. Są do tego odpowiednie przesłanki – chociażby brak konsultacji ze społeczeństwem i samorządami, które przecież są bardzo mocno powiązane lokalnie z kopalniami. Wzywamy również do przygotowania porządnego dokumentu, który będzie w sposób systemowy odnosił się do spraw przemysłu wydobywczego w Polsce.
Jakie będą konsekwencje zamknięcia czterech kopalń?
– Zlikwidowanie kopalń przyniesie z sobą wiele trudnych problemów społecznych, dlatego górnicy nie powinni odpuszczać. Muszą być także ostrożni, aby nie dać się podzielić czy mamić rzekomym inwestorem, który chce przejąć trzy kopalnie spośród przeznaczonych do zamknięcia.
Przypominam sprawę tajemniczego inwestora z Kataru, który miał uratować nasze stocznie, a do dziś się nie pojawił. Oby podobna sytuacja nie spotkała górnictwa. Rząd oferuje wielkie obietnice, a jednocześnie podejmuje próby wewnętrznego skłócenia środowiska górniczego. W konsekwencji zrealizowania rządowego planu naprawczego możemy zostać skazani na import węgla z różnych miejsc na świecie.
Jednocześnie sprowadzi to na Śląsk poważne problemy społeczne, takie jak bezrobocie czy bieda. Czy ktoś z otoczenia pani premier nad tym się zastanawiał? Nie widzę jakiegokolwiek planu dla tego regionu ani dobrej woli ze strony rządu, jedynie działania podporządkowane kampanii wyborczej prezydenta Komorowskiego. Bardzo mnie to martwi, że nawet tak istotne elementy przemysłu, jak przemysł ciężki wydobywczy, są wciągane w politykę kampanijną.
Dlatego górnicy jak najbardziej powinni bronić swoich miejsc pracy. Mamy w Polsce prawo związkowe, które daje możliwości działania na rzecz ochrony interesów pracowniczych. Ich interes łączy się przecież z interesem narodowym, ponieważ sytuacja przemysłu wydobywczego wpłynie na bezpieczeństwo energetyczne Polski.