Gdzie wyląduje Mila?
Wtorek, 13 stycznia 2015 (15:47)To z pewnością najciekawsza saga transferowa tej zimy w piłkarskiej ekstraklasie. Sebastian Mila, as Śląska Wrocław, marzy o powrocie do Gdańska, Lechia przyjmie go z otwartymi ramionami, ale czy znajdzie odpowiednio dużo gotówki, już jasne nie jest.
Mila to w tej chwili jeden z najpopularniejszych polskich piłkarzy. Wszystko dzięki fantastycznej jesieni, i to tej reprezentacyjnej. Trener Adam Nawałka nie obawiał się wysłać mu powołania na mecze eliminacji Euro 2016 z Niemcami i Szkocją, co u wielu kibiców wywołało uśmiech politowania. Tymczasem doświadczony zawodnik, który najlepsze lata zdawał się mieć za sobą, nagle jakby odmłodniał o kilka wiosen i zaczął grać tak, że ręce same składały się do oklasków. Niemcom strzelił gola, pięknego, potem zanotował wyborny występ przeciw Wyspiarzom, a na koniec zdobył jeszcze efektowniejszą bramkę w spotkaniu z Gruzinami. W kraju stał się bohaterem, oklaskiwali go wszyscy, a teraz emocje rozgrzewa transferowa saga. Z nim, oczywiście, w roli głównej.
Jest liderem Śląska, ale chce odejść. Dlaczego? Z dwóch przynajmniej powodów. Dobrze pamięta bowiem to, co działo się wiosną ubiegłego roku. Co tu ukrywać – miał wtedy problemy, zapuścił się, trochę przytył. Trener Tadeusz Pawłowski, wymagający od podopiecznych stuprocentowego profesjonalizmu i dyscypliny, odsunął go od zespołu i odebrał kapitańską opaskę. Mila trafił na ławkę, wydawało się nawet, że z Wrocławia wyjedzie. Tak się nie stało, wrócił do drużyny, potem wielkiej formy, ale te wydarzenia zostały w nim na zawsze. Poza tym chce go Lechia. Klub, w którym rozpoczynał przygodę z piłką, w którym się wychował i z którym jest związany emocjonalnie do teraz, czemu daje wyraz przy różnych okazjach (kibice Śląska się tym nie oburzają, bo są z gdańszczanami zaprzyjaźnieni). „Biało-Zieloni” oferują mu długo kontrakt, dobre pieniądze i perspektywę zatrudnienia po zakończeniu kariery. Stąd determinacja zawodnika, lecz pewności, że do transferu dojdzie, nie ma.
Obecnie pracują nad nim działacze w zaciszu swych gabinetów. Pierwszą ofertę, jaką złożyła Lechia, Śląsk wyśmiał, bo - jego zdaniem - wyglądała na niepoważną. Chodziło o około 200 tysięcy złotych. Teraz gdańszczanie propozycję podwyższyli, ale czy na tyle, by usatysfakcjonować wrocławian, przekonamy się pewnie niedługo. Na razie Mila jest piłkarzem Śląska, uświetnił swą osobą otwarcie nowego sklepiku z klubowymi pamiątkami i o zmianie barw klubowych głośno nie mówi. Przynajmniej oficjalnie.
Piotr Skrobisz