Władza zarzyna Telewizję Trwam
Sobota, 13 października 2012 (06:24)Za ponaddwukrotny wzrost opłat koncesyjnych dla nadawców, którzy dopiero wejdą w przyszłości na multipleks cyfrowy, odpowiadają: szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak i prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Magdalena Gaj. Oba urzędy przerzucały ten przepis między sobą niczym gorący kartofel. Zaporowe opłaty koncesyjne wymierzone są w Telewizję Trwam.
Nowe, zaporowe opłaty skierowane są przeciwko Telewizji Trwam, która zabiega o miejsce na MUX-1. Dla tej katolickiej stacji opłata koncesyjna może sięgnąć prawie 26 mln złotych. Wygląda na to, że Krajowa Rada - wiedząc, że w sprawie jej wejścia na multipleks będzie musiała w końcu ustąpić - szykuje sobie drugą linię "obrony" . Podwyżki nie obejmą natomiast nadawców, którzy wcześniej otrzymali koncesje na naziemnych multipleksach cyfrowych.
Z opublikowanego na stronach sejmowych sprawozdania z posiedzenia komisji kultury z 25 września br. wynika, że podwyżkę przeforsowały wspólnie dwa urzędy - Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji z Urzędem Komunikacji Elektronicznej, który tej pierwszej dostarczył pretekstu.
Technologiczne alibi
Krajowa Rada w projekcie nowelizacji ustawy medialnej zaproponowała podniesienie do podwójnej wysokości opłat koncesyjnych dla nadawców telewizji cyfrowej emitujących program technologii HD, czyli wysokiej rozdzielczości.
- W przypadku technologii HD zajętość pasma jest dwukrotnie wyższa [tj. 2 mHz zamiast 1 mHz - przyp. red.], a zatem racjonalne byłoby, aby i opłata dla takich nadawców była dwukrotnie wyższa - tłumaczył tę propozycję wiceprzewodniczący KRRiT Witold Graboś.
Następnie UKE wniósł do tej propozycji zastrzeżenie, podnosząc, że nie można różnicować opłat koncesyjnych w zależności od technologii.
- Jest niepewność, czy jest to zgodne z zasadą neutralności technologicznej - przyznał wiceszef Krajowej Rady. Wyraził też wątpliwość, czy technologię można zapisać w ustawie, skoro owa technologia stale się zmienia (notabene ustawy na całym świecie pełne są przepisów odnoszących się do konkretnych technologii).
Podkomisja sejmowa pracująca nad projektem zobowiązała KRRiT i UKE do uzgodnienia ze sobą brzmienia przepisu o opłatach. W rezultacie uzgodnień KRRiT na posiedzeniu 25 września przedstawiła poprawkę. Przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) podkreśliła, że jest ona efektem porozumienia obu urzędów. Konsensus urzędów sprowadzał się do tego, że podwyższyły maksymalne opłaty za koncesje dla wszystkich nadawców cyfrowych, bez rozróżnienia na tych, którzy wykorzystują pojedyncze (1 mHz) i tych, co wykorzystują podwójne (2 mHz) częstotliwości. Jedni i drudzy mogą mieć naliczone opłaty w wysokości do 26 mln zł (dokładnie do 25 mln 890 tys. zł). Oczywiście dotyczy to tylko nowych nadawców cyfrowych. Bo ci, którzy już są na multipleksach, mają limit opłat o przeszło połowę niższy.
- Ta suma odpowiada dwukrotnej wysokości pierwotnego założenia, ale przy dyspozycji ustawowej, która pozwala w rozporządzeniu uwzględnić technologie, jest możliwość wprowadzenia adekwatnych sum w zależności od technologii - stwierdził Graboś. Jak zaznaczył, rozporządzenie jest łatwiej zmieniać i dostosowywać do technologii, niż ustawę. - A więc pożeniliśmy wodę z ogniem - oświadczył wiceprzewodniczący KRRiT, rekomendując komisji przyjęcie poprawki.
Za krytykę - plajta
Przeniesienie z ustawy do rozporządzenia decyzji o realnej wysokości opłat koncesyjnych dla obu kategorii nadawców w praktyce oznacza, że o konkretnych kwotach pobieranych od stacji różnych kategorii będzie samodzielnie decydował rząd, bez kontroli Sejmu. Tymczasem w demokratycznym państwie media powinny patrzeć rządowi na ręce w interesie publicznym. Nie mogą się obawiać, że rozsierdzony krytyką rząd naliczy im maksymalną opłatę koncesyjną, doprowadzając do zamknięcia stacji.
- Zajętość pasma może się zmniejszyć, jeśli pojawi się nowa, lepsza technologia, więc powinniśmy adekwatnie zmniejszyć opłatę. Teoretycznie może też pojawić się technologia wymagająca większej zajętości i także musimy się do tego fakultatywnie ustosunkować - tak uzasadniał Graboś przyznanie rządowi tych nadzwyczajnych uprawnień wobec mediów.
Zapytany przez posła Jacka Świata (PiS), czy w ustawie zawarta jest delegacja pozwalająca KRRiT uzależniać wysokość opłat od technologii, a więc obniżyć je dla nadawców, którzy wykorzystują pojedyncze częstotliwości, Graboś tłumaczył bardzo niejasno, że takie podstawy daje jakoby sformułowanie ustawy na temat "standardu naziemnej telewizji cyfrowej" (art. 40 pkt 5 ppkt b).
- Ten standard może się zmieniać i pewna fakultatywność naszych decyzji jest tutaj potrzebna i wskazana - przekonywał, zapewniając gołosłownie, że "Krajowa Rada nie ma złych intencji". Komisja przyjęła przepis przez aklamację. Zdaniem poseł Barbary Bubuli (PiS), referent zdezorientował posłów.
- Podobnie jak przy opłatach za częstotliwości: obiecują, że w rozporządzeniu obniżą nadawcom rzeczywiste opłaty, ale jednocześnie rezerwują sobie w ustawie furtkę do ich znacznego podniesienia. Ustawowy pułap opłat zapisany w ustawie jest na bardzo wysokim, zaporowym poziomie - zwraca uwagę poseł Barbara Bubula. Według niej, z niewiadomych powodów urzędy pracujące nad poprawką zinterpretowały przepisy na niekorzyść nowych nadawców na multipleksie.
- Skoro powstał spór pomiędzy UKE i KRRiT dotyczący uzależnienia opłaty od rodzaju technologii, to należało po prostu dla obu kategorii nadawców pozostawić opłatę koncesyjną na dotychczasowym poziomie - argumentuje poseł Bubula. Parlamentarzystka z ważnych przyczyn rodzinnych nie mogła uczestniczyć w rozstrzygającym posiedzeniu komisji.
- Można było także w inny sposób sformułować ten przepis. Wystarczyło skreślić z ustawy wzmiankę o technologii HD i uzależnić opłatę wyłącznie od zajmowanych częstotliwości. Zastrzeżenie UKE stałoby się wówczas bezprzedmiotowe - twierdzi.
Ostatnią szansą na obniżenie zaporowych opłat dla nowych nadawców na multipleksie, w tym dla Telewizji Trwam, która walczy o miejsce na MUX-1, jest Senat.
- Przygotowaliśmy poprawkę dla senatorów PiS. Liczę, że Senat, który był autorem tego projektu, przywróci takie opłaty, jakie pierwotnie proponował - zapowiedziała poseł Barbara Bubula.
Małgorzata Goss