Sporny skrawek ziemi
Sobota, 13 października 2012 (06:20)Wydawałoby się, że posiadanie nieruchomości w atrakcyjnej lokalizacji to dobrodziejstwo. Przykład z Suchej Beskidzkiej pokazuje, że to nie reguła, a tam, gdzie zachodzi konflikt interesów z władzą, obywatel jest na straconej pozycji.
Walka o 85 m kw. - małego fragmentu dwóch działek Józefa Hamburgera, które wcinają się w pas ul. Nieszczyńskiej w Suchej Beskidzkiej, ciągnie się latami. Dla Józefa Hamburgera posiadana ziemia to źródło utrzymania. Działki leżą bowiem w centrum miasta i na co dzień służą jako płatny parking, a w dni targowe stoją tam też stragany, za których ustawienie właściciel pobiera opłaty.
Z drugiej strony władze miasta wolałyby, aby ulica w całej swej okazałości była własnością gminy. Przeszkodą jest "niepokorny obywatel", który z dziś dochodowej - także dla miasta - własności rezygnować nie chce. Ale w ocenie władz, oczekiwania właściciela względem dzierżawy tego skrawka ziemi są za wysokie.
W korespondencji z "Naszym Dziennikiem" burmistrz Stanisław Lichosyt podkreślał, że proponował właścicielowi wykup zajętego pod drogę terenu po cenach rynkowych, ale ten nie wyraził zgody.
- Proponowałem również zamianę na taki sam teren gminny bezpośrednio przyległy do jego działki od strony zachodniej i też się nie zgodził. Ciągle trwa przy swojej jedynej propozycji, czyli dzierżawy przez gminę owych 85 m kwadratowych. Uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie, ponieważ ulica - droga publiczna, powinna mieć uregulowany stan prawny w sposób trwały - zaznaczył Lichosyt.
Sprawiedliwość po naszej stronie
Hamburger chciałby, aby miasto sprawiedliwie podzieliło się z nim korzyścią, jaką czerpie z opłat targowych pobieranych na jego własności od handlarzy (4 zł za m kw. co wtorek) oraz dodało rekompensatę za udostępnianie działki jako drogi w pozostałe dni. Jednakże ostatnia propozycja miasta mówiła o trzyletniej umowie dzierżawy 85 m kw. działek za 5 zł za m kw. miesięcznie. Porozumienia nie ma.
W ocenie Hamburgera, spór nie toczy się o cenę, ale o prawo własności, a wątki pieniężne mają jedynie przenieść ciężar dyskusji na inny tor. Burmistrz o wywłaszczenie Hamburgera z fragmentów działek w ciągu ul. Nieszczyńskiej zabiega od wielu lat. Na razie bezskutecznie.
Miasto wykorzystuje tu różnorakie sposoby. Działki należące do Hamburgera zostały już m.in. uchwałą rady miasta zaliczone w planie zagospodarowania przestrzennego na poczet drogi gminnej, miasto, remontując ulicę, weszło na posiadłość Hamburgera z pracami drogowymi... Podobnych potyczek było wiele.
Specustawą w obywatela
Upór Hamburgera oznacza dla niego dodatkowe uciążliwości. To kontrole skarbowe czy mandaty za śmieci na działce pozostawione przez handlarzy z miejskiego targowiska... Tak np. pięć lat temu burmistrz wszczął postępowanie administracyjne dotyczące opodatkowania budowli na terenie działki. Jak relacjonuje Hamburger, powołany rzeczoznawca wycenił własność, a na poczet jej wartości zaliczona została sieć kanalizacyjna znajdująca się w obrębie działki. Zatem Hamburger i za jej posiadanie płaci podatek.
Właściciel uznał, że skoro miasto korzysta z dobrodziejstw sieci kanalizacyjnej, od której posiadania on płaci podatek, to miasto powinno korzystanie z tego dobrodziejstwa jakoś zrekompensować. Jednak propozycja ugody w tym zakresie spotkała się z odmową i sprawa trafiła do sądu.
Hamburger uważa, że racja jest po jego stronie, ale obawia się, że podobnie jak w wielu innych sprawach rozstrzygnięcie będzie przynajmniej mocno przeciągane. Jak wspomina, aż dwa lata trwało wpisanie do księgi wieczystej jego danych jako właściciela pierwszej z odzyskanych działek (było to w maju 2001 r., a sprawę opisywał "Nasz Dziennik"), a kolejne pięć lat trzeba było czekać na podobny wpis dotyczący drugiej działki (został on dokonany w 2010 r.).
- Gdyby urzędy i instytucje państwowe pracowały tak jak należy, to byłbym spokojny o wynik końcowy. Doświadczenie podpowiada mi, że tak nie jest, i obawiam się, że sprawa utknie w sądzie - podkreśla Józef Hamburger.
Jak przyznaje, liczy na to, że nagłośnienie jego problemów przyczyni się do rzetelnego i sprawnego jej rozpoznania, a w dalszej perspektywie powstrzyma ruchy władzy dążącej do tego, by pozbawić go prawa do własności raz już zabranych, a następnie zwróconych działek. Rozprawa została zaplanowana na najbliższy wtorek.
Jak wskazuje nasz rozmówca, obecnie lokalne władze do sporu chcą wykorzystać specustawę i tak spróbować przejąć fragmenty działek pod drogę. Jak kwituje Hamburger, tak jak 12 lat walczył o odzyskanie prawa do własności bezprawnie zabranych przez państwo komunistyczne działek, tak obecnie od 12 lat broni się przed ponownym wywłaszczeniem.
Marcin Austyn