Samorządowcy walczą o kopalnie
Poniedziałek, 12 stycznia 2015 (16:34)Samorządowcy m.in. Gliwic, Zabrza, Bytomia i Brzeszcz, w których funkcjonują kopalnie wytypowane przez rząd do zamknięcia, nie zgadzają się z tą decyzją i chcą dalszych rozmów. Dzisiaj spotkali się w Katowicach ze związkowcami.
„Dramat dla społeczeństwa”, „tragedia”, „zagłada nie tylko kopalni, ale i również gminy” – tak o planach likwidacji kopalni „Brzeszcze” mówiła podczas konferencji prasowej burmistrz Cecylia Ślusarczyk. Zaapelowała do strony rządowej, aby jeszcze raz przeanalizować sytuację tych czterech kopalń.
– Na dzień dzisiejszy protest mieszkańców, jak i pracowników zaostrza się, w tej chwili pod ziemią jest 1200 protestujących pracowników. Rozpoczęła się również blokada drogi 933 pod kopalnią. Mam miasteczko przed kopalnią. Sytuacja jest poważna, nie wyobrażam sobie, żeby doszło do likwidacji tej kopalni, bo program naprawczy, który był opracowany i wdrażany przez ostatnie półtora roku, wskazuje na to, że ta kopalnia może być rentowna, są możliwości, tym bardziej że zainwestowano w ostatnim okresie od 250 do 300 mln zł – powiedziała burmistrz Brzeszcz.
Prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic podkreśliła, że w jej mieście skutki likwidacji kopalni dla społeczeństwa również będą ogromne. – Nie jest tajemnicą, że Ruda Śląska jest największą gminą górniczą w Europie i że głównie opiera się na górnictwie. Zamknięcie kopalni czy likwidacja spowoduje dramat. Skutki będą dla społeczności lokalnej ogromne – oświadczyła.
– Dlatego nie zgadzamy się na likwidację kopalni – mówiła Dziedzic. – Uważamy, że powinniśmy przygotować dobry program naprawczy – długofalowy – podkreśliła.
Prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik zaznaczyła, że nikt nie wątpi w to, że restrukturyzacja górnictwa jest potrzebna. – Natomiast przygotowana przez rząd propozycja projektu jest zrealizowana zbyt pospiesznie i nie bierze pod uwagę wielu elementów – oceniła.
Odnosząc się do rządowego programu, Mańka-Szulik powiedziała, że „tak przygotowany program na pewno nie jest do zaakceptowania”. – Każde z naszych miast śląskich przeżyło już program restrukturyzacji, my dopiero wychodzimy z ogromnego procesu bezrobocia – dodała prezydent Zabrza.
Miastem, które najboleśniej odczuło skutki restrukturyzacji przed laty, zaznaczył prezydent Bytomia Damian Bartyla, jest właśnie Bytom.
– W wyniku restrukturyzacji zostało zlikwidowanych blisko 50 tys. miejsc pracy. Dlatego likwidacja ostatniego dużego zakładu pracy będzie miała zdecydowanie katastrofalne skutki i to w wymiarze ekonomicznym, jak i społecznym. Dlatego musimy bronić miejsc pracy, naszej kopalni – apelował prezydent.
Bartyla dodał, że Bytom jednoznacznie sprzeciwia się decyzjom rządu. – Stoimy na stanowisku, że ta decyzja jest zła, krzywdząca, nieprzygotowana. Ona musi być odpowiednio skonsultowana z władzami samorządowymi, które de facto ostatecznie muszą się zmierzyć ze skutkami tej decyzji. W związku z tym będziemy popierali związki zawodowe i pracowników, którzy bronią swoich miejsc pracy – podkreślił.
Przyjęty przez rząd plan naprawczy dla Kompanii Węglowej (KW) zakłada likwidację kopalń: „Bobrek Centrum” w Bytomiu, „Brzeszcze” w miejscowości o tej samej nazwie, „Pokój” w Rudzie Śląskiej oraz „Sośnica-Makoszowy” w Gliwicach i Zabrzu.
MPA, PAP