• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Kowalczyk w szpitalu

Niedziela, 11 stycznia 2015 (17:29)

Justyna Kowalczyk nie ukończyła Tour de Ski. Zamiast na mecie ostatniego etapu, znalazła się w szpitalu, gdyż na mniej więcej kilometr przed finiszem upadła i zemdlała. Podczas gdy Polka przeżywała swój dramat, wielki triumf święciła Norweżka Marit Bjoergen.

Dzisiejszy etap, kończący kolejną edycję Tour de Ski, był morderczą wspinaczką pod Alpe Cermis. Biegaczki wspinały się trasą, po której zwykle zjeżdżają alpejczycy, stromą, niezwykle trudną, wyczerpującą. Tylko dla najmocniejszych i najlepiej przygotowanych, tak fizycznie, jak i psychicznie. Kowalczyk przez lata wypadała na niej rewelacyjnie. Biegała lekko, wręcz z uśmiechem, przybijając pieczęć na swoich triumfach w całym cyklu. Teraz jednak było wiadomo, że lekkości nie będzie i uśmiechu nie będzie. Było wiadomo, że nie będzie także sukcesu. Kowalczyk przyjechała na TdS, by sprawdzić się w boju i powoli odbudowywać formę, już pod kątem najważniejszej imprezy sezonu, czyli mistrzostw świata. Nie liczyła na wiele, ale chciała zawody ukończyć w czołowej dziesiątce. Podczas sobotniego biegu na 10 km klasykiem straciła jednak mnóstwo sił. Na metę wpadła skrajnie wyczerpana, jednak nie zdecydowała się wycofać z dzisiejszej rywalizacji. Chciała walczyć, udowodnić sobie przede wszystkim, że jest nadal w stanie pokonywać granice niemożności.

Niestety – przeliczyła się. Na początkowych fragmentach 9-kilometrowej trasy jeszcze jakoś sobie radziła, trzymała niezłe tempo, nie traciła wiele sekund. Z czasem jednak słabła, widać było, że straszliwie się męczy. Na około kilometr przed metą upadła i straciła przytomność. Natychmiast podbiegli do niej ratownicy, na noszach przenieśli do karetki. Polka została przewieziona do szpitala. W tych dramatycznych okolicznościach zakończyła swój udział w zawodach, których jest legendą.

Pierwszy raz w karierze Tour de Ski wygrała za to Bjoergen. Była już, i to wielokrotnie, mistrzynią olimpijską i świata, ale nigdy nie triumfowała w tym prestiżowym cyklu. Do teraz. Przed dzisiejszym etapem miała ogromną przewagę nad konkurentkami i wcale nie musiała pobiec nadzwyczajnie. Uzyskała trzeci czas, gorszy od rodaczek Therese Johaug i Heidi Weng, ale oczywiście prowadzenia nie straciła. Najlepiej i najszybciej pod Alpe Cermis wspięła się Johaug i dzięki temu wyprzedziła Weng w klasyfikacji generalnej. Zajęła w niej drugie miejsce, ze stratą 1.39,2 min do Bjoergen. Kowalczyk sklasyfikowana nie została, za to bardzo przyzwoicie wypadły dziś pozostałe nasze reprezentantki. Sylwia Jaśkowiec uzyskała 16. czas, a Kornelia Kubińska 21.

Dzięki zwycięstwu w TdS Bjoergen jest krok od wywalczenia czwartej w karierze Kryształowej Kuli. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wyprzedza ubiegłoroczną triumfatorkę Johaug aż o 450 punktów. Kowalczyk zajmuje ósme miejsce.

Następne pucharowe zawody odbędą się w sobotę w estońskiej miejscowości Otepaeae. To ulubione miejsce na sportowej mapie Kowalczyk, ale wydaje się mało prawdopodobne, by pojawiła się na starcie.

Piotr Skrobisz