Radwańska pokonała Williams
Sobota, 10 stycznia 2015 (13:40)Polska prowadzi w Perth z USA 1:0 w finale tenisowego Pucharu Hopmana, nieoficjalnych mistrzostw świata drużyn mieszanych. Punkt dla Biało-Czerwonych wywalczyła Agnieszka Radwańska, która pierwszy raz w karierze pokonała Serenę Williams - 6:4, 6:7 (3-7), 6:1.
Dzień wcześniej Radwańska stoczyła stojący na wysokim poziomie, ponaddwuipółgodzinny pojedynek z Francuzką Alize Cornet. Co prawda piąta w rankingu WTA Polka przegrała go, ale zebrała pochwały za prezentowany w Perth styl. Młodsza z sióstr Williams podczas 27. edycji Pucharu Hopmana gra bardzo nierówno, co potwiedziła również dziś.
Krakowianka już na samym początku miała dwie szanse na przełamanie, ale tym razem liderka światowej listy wyszła z opresji obronną ręką. Radwańska dobrze poruszała się po korcie, grała uważnie i starała się dominować. Przyniosło to efekt – dwa z rzędu „breaki” i prowadzenie 4:1. Przyczyniła się do tego także rywalka, która w ostatniej akcji, mając łatwą piłkę, posłała ją w siatkę.
Dopiero wówczas Williams przebudziła się i zaczęła grać lepiej. Odrobiła niemal całą stratę (3:4), ale Polka nie pozwoliła zabrać sobie zwycięstwa w tej partii.
Kolejna miała bardzo wyrównany przebieg. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego przy stanie 2:2 aż pięciokrotnie miała okazję na wygranie gema przy podaniu wyżej notowanej przeciwniczki. Ta jednak i tym razem wybroniła się. Amerykanka proste błędy (po których sama pukała się w głowę) przeplatała bardzo dokładnymi zagraniami tuż przy linii. Polka również zademonstrowała kilka efektownych uderzeń, a po jednym z nim zebrała oklaski zarówno od siedzącego na trybunach Jerzego Janowicza, jak i od... rywalki.
25-letnia zawodniczka miała szansę za zakończenie meczu w dwóch setach, ponieważ objęła prowadzenie 6:5 i po chwili to ona miała serwować. Williams nie poddała się, dobrze returnowała i doprowadziła do tie-breaka. W nim utrzymała koncentrację, a kilka prezentów podarowała jej przeciwniczka.
Amerykanka zrewanżowała się jej nimi obficie (w całym spotkaniu popełniła aż 59 niewymuszonych błędów, przy 19 po stronie Polki) w decydującym secie. Radwańska, która wróciła do dobrej dyspozycji, skrzętnie je wykorzystała i – ku uciesze licznie zgromadzonych na trybunach polskich kibiców – rozgromiła ją 6:1.
– Szczerze mówiąc, od początku grałam bardzo dobrze, tie-break nie ułożył się, tak jak chciałam, ale już w trzecim secie zagrałam naprawdę dobrze. Mam wrażenie, jakbym grała w Polsce! Widzę więcej biało-czerwonych flag niż rok temu. Mam nadzieję, że zdobędziemy puchar, ale do tego wciąż daleka droga. Będę oglądać mecz Jerzego i trzymać za niego kciuki – zapewniła krakowianka.
W turniejach WTA Radwańska zmierzyła się dotychczas z młodszą z sióstr Williams ośmiokrotnie. Piąta na światowej liście Polka zdołała w konfrontacjach z liderką rankingu wygrać łącznie zaledwie jednego seta (w finale Wimbledonu w 2012 roku).
W drugim meczu finału w hali Perth Arena Jerzy Janowicz walczy z Johnem Isnerem. Zwycięstwo łodzianina zapewniłoby Biało-Czerwonym historyczny triumf w Pucharze Hopmana. Na koniec odbędzie się pojedynek mikstów.
RS, PAP