• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

Czy Ojciec Święty wyruszy do Iraku?

Sobota, 10 stycznia 2015 (09:52)

Patriarcha Louis Raphael I Sako wyraził nadzieję, że Ojciec Święty Franciszek odwiedzi Irak. Lider Kościoła katolicko-chaldejskiego podzielił się tą informacją z przedstawicielami międzynarodowego dzieła katolickiego Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

„To nie byłaby zwyczajna wizyta, lecz spotkanie pełne pasterskiej i duchowej symboliki. Papież mógłby przybyć na jeden dzień. Na początku spotkałby się z przedstawicielami rządu w Bagdadzie. Po południu zaś odprawiłby Mszę Świętą, a wieczorem odleciał z powrotem do Rzymu. Pielgrzymka Papieża Franciszka byłaby dla nas wielkim wsparciem – nie tylko dla chrześcijan, ale również dla całego Iraku”, powiedział patriarcha.

Na ostatnim spotkaniu z Papieżem w Rzymie osobiście przekazał on Ojcu Świętemu zaproszenie. Podkreślił, że Papieżowi nie przydarzyłoby się nic złego. „Jego bezpieczeństwo będzie zapewnione w stu procentach”, dodał hierarcha.

Patriarcha Louis Raphael uważa, że konieczna jest interwencja wojsk lądowych, aby wyswobodzić obszary zamieszkiwane przez chrześcijan w północnym Iraku, które zostały podbite przez islamistyczną organizację Państwo Islamskie.

„Polityka Zachodu nie jest klarowna. Nie wiemy, kiedy dokona się wyzwolenie wiosek i miejscowości na Równinie Niniwy. Myślę, że jeszcze trochę musimy poczekać. Siły koalicji jeszcze nie podjęły decyzji co do tego. Owszem, przeprowadzają ataki powietrzne, ale tylko wojsko lądowe jest w stanie wyprzeć z tych terenów Państwo Islamskie”, ocenił w rozmowie z PKWP.

Chaldejski hierarcha jest pewien, że większość chrześcijańskich uchodźców powróci do swoich oswobodzonych już domów. „Problemem jest zaufanie. Gdyby na tym obszarze był zorganizowany jakiś międzynarodowy system ochrony, ludzie ci powróciliby na pewno do swoich domów. W końcu pozostał tam ich cały dobytek. Ale nie wszyscy wrócą. Odczuwają duży strach. Wielu sądzi, że na Zachodzie jest raj, ale jak już tam dotrą, przeżywają duży szok kulturowy. Wszystko jest tam inne: język, kultura, społeczeństwo. Jeżeli obecna sytuacja będzie trwać dalej, wielu chrześcijan opuści Irak”, obawia się przywódca największego Kościoła w Iraku.

Według szacunków patriarchy, każdego dnia z kraju ucieka od pięciu do dziesięciu rodzin chrześcijańskich: „Nie tylko uchodźcy opuszczają nasz kraj, ale również ludzie, którzy wciąż zajmują wysokie stanowiska i mają tu swoje domy. Chrześcijanie z Bagdadu, Basry, a nawet Irbil boją się o przyszłość i drżą o los swoich dzieci. Dlatego decydują się na ucieczkę z własnej ojczyzny. To dla nas wielki cios, ponieważ opuszczają nas bardzo dobrze wykształceni ludzie”.

Hierarcha sceptycznie ocenia szanse na porozumienie między sunnitami a szyitami w Iraku. Uważa on, że „istnieje tylko niewielka możliwość wewnętrznej ugody. Władze kościelne w Iraku nie były w stanie doprowadzić do rozmów między dwoma obozami”.

„Robimy, co możemy. Oni nas szanują. Ale problem jest większy. To nie tylko kwestia wewnętrznej polityki Iraku; tu w grę wchodzi polityka międzynarodowa. Ameryka, Iran, Turcja odgrywają tu niemałą rolę. Dlatego tak trudno znaleźć jakieś korzystne dla wszystkich rozwiązanie. Umiarkowani sunnici bali się publicznie potępić działania Państwa Islamskiego. Odczuwają wielki strach. Kto może ich ocalić? Nawet imamowie milczą. Nawet im grozi dekapitacja. Dlatego dało się słyszeć tylko bardzo ciche głosy potępienia wobec krzywd, których doświadczają chrześcijanie oraz jazydzi. Moim zdaniem, można zauważyć pewne współodczuwanie i zrozumienie, ponieważ ludzie mają wrażenie, że Państwo Islamskie może powstrzymać szyizm. Organizacja ta jest jednak odpowiedzialna za cierpienie wielu ludzi, a to dlatego, że większość społeczeństwa nie przywykła do interpretacji islamu, którą propaguje Państwo Islamskie”.

Od czerwca ubiegłego roku, ponad 120 tys. chrześcijan musiało uciekać z Mosulu oraz Równiny Niniwy ze względu na nadciągające siły Państwa Islamskiego. Większości z nich udało się znaleźć schronienie na autonomicznych obszarach należących do Kurdów. Sytuacja wyznawców Chrystusa jest bardzo trudna, dlatego Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera chrześcijan z Iraku, m.in. dostarczając im żywność, budując szkoły i przenośne mieszkania.

Dr Tomasz M. Korczyński