Zabrakło diagnozy niepowodzeń rządu
Piątek, 12 października 2012 (15:27)Z dr. Sławomirem Sowińskim, politologiem UKSW, rozmawia Jacek Dytkowski
Premier już na początku wystąpienia poprosił o wotum zaufania. Taktyczne posunięcie?
- Na przemówienie sejmowe szefa rządu można spojrzeć w dwóch poziomach. Retorycznym lub semantycznym oraz politycznym. W tym pierwszym przypadku, czyli sprawności językowej, premier potwierdził, że jest w dobrej formie. Było to dobre przemówienie w sensie retorycznym. Donald Tusk pokazał, że nie ma w tym zakresie konkurencji. Wartość przemówienia polegała na tym, że dobrze, iż wskazał dwa priorytety: utrzymanie wzrostu gospodarczego oraz ochrona ludzi przed skutkami kryzysu. Dosyć dobrze je określił. Pokazał, że chce dalej rządzić, nie tylko administracyjnie zarządzać państwem, ale ma również wizję przyszłości. Myślę też, iż w sensie politycznym wzmocnieniu tego efektu retorycznego służy wniosek o wotum zaufania. Z jednej strony ma to wytrącić oręż Prawu i Sprawiedliwości i zakończyć misję prof. Piotra Glińskiego. Z drugiej natomiast zmobilizować Platformę Obywatelską i koalicję do wspólnego stawienia czoła kryzysowi.
Jakie znaczenie będzie miało to przemówienie?
- Zobaczymy za dwa, trzy tygodnie, po determinacji premiera we wprowadzaniu swoich zapowiedzi w życie. Zabrakło natomiast podczas wystąpienia próby odpowiedzi, co się działo do tej pory. Dlaczego to ostatnie pół roku było takie słabe w wykonaniu PO? Widzę tutaj pewien defekt przemówienia.
Donald Tusk stwierdził, że nie wszystko w dotychczasowych działaniach było perfekcyjne…
- Tak, ale w tak dużym, poważnym wystąpieniu i chwili, gdzie na sali obecna była cała opozycja - co warto podkreślić - oraz prezydent Bronisław Komorowski, należałoby oczekiwać, iż premier wątkowi dotychczasowych niepowodzeń poświęci nieco więcej czasu. Od postawienia ich diagnozy zależy szansa ewentualnej naprawy sytuacji. Zabrakło mi też takiego politycznego „wszystkie ręce na pokład”, pokazującego nową determinację koalicji do wspólnego rządzenia.
Szef rządu PO - PSL zapowiedział projekt ustawy dotyczący wydobycia i eksploatacji gazu łupkowego, 43 mld zł nakładów na budowę dróg i autostrad, zmianę systemu składek ubezpieczeniowych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, by zwiększyć obciążenia najbogatszych…
- Wspólnym mianownikiem wszystkich tych merytorycznych pomysłów i inicjatyw jest hasło bezpieczeństwo. Chodzi o danie ludziom mniej zarabiającym, czującym się szczególnie zagrożonymi w perspektywie kryzysu, poczucie bezpieczeństwa. Temu mają służyć te różne projekty inwestycyjne, zwłaszcza w energetykę, które wychodzą jakby naprzeciw wchodzącemu w życie niebawem tzw. pakietowi klimatyczno-energetycznemu Unii Europejskiej, który znaczenie może podnieść ceny energii. Strukturalnie zatem premier próbuje dać poczucie bezpieczeństwa. Mówi także o wzroście gospodarczym jako najważniejszym sposobie jego budowania.
Zapowiedź wydłużenia urlopu macierzyńskiego do roku można potraktować jako ożywienie, jeśli chodzi o prorodzinną politykę rządu?
- Dobrze, że ten postulat chronienia rodziny trafił tak wysoko. Do tej pory był on formułowany przez większe i mniejsze partie opozycyjne. Dobrze, że premier o tym mówił. Pytanie oczywiście jest takie: Co z tego wyniknie? Bardzo szybko będziemy to mogli sprawdzić w nowej ordynacji podatkowej. Ale zobaczymy, na ile samorządy otrzymają wsparcie państwa, by budować żłobki i przedszkola. Bo oczywiście do tej pory spoczywa to na ich barkach.
Dziękuję za rozmowę.
Jacek Dytkowski