Uśpiona reakcja
Czwartek, 8 stycznia 2015 (19:06)Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Mariusz Kamieniecki
O czym świadczy zamach terrorystyczny w Paryżu?
– Przede wszystkim jest to wyraz brutalności terrorystów, którzy mają za nic zasady, wszelkie normy i nie ewaluują w kierunku tolerancji. Przeciwnie coraz więcej w ich działaniach bezczelności, co z kolei skutkuje zamachami na fundamentalne wartości wolnego świata. Ci ludzie mają za nic głosy krytyki wobec Islamu. Warto jednak nie ferować do końca wyroków, bo pamiętajmy, że kiedy kilka lat temu w Norwegii wydawało się, że doszło do ataku islamistów też początkowo sądzono, że jest to atak terrorystów związanych z Al-Kaidą, a szybko okazało się, że sprawcą był to norweski masowy morderca Anders Breivik, który w imię swoich nazistowskich poglądów zabił 77 osób. Biorąc to pod uwagę, trzeba zastrzec, że choć w Paryżu autorzy tego ataku terrorystycznego krzyczeli „Allah Akbar”, to może warto poczekać z wydawaniem ostatecznych sądów do czasu przyznania się do ataku jakiejś organizacji, pojmania sprawców bądź sprawdzenia i potwierdzenia śladu czy rzeczywiście były to bojówki islamskie. Owszem wszystko na to wskazuje, cel antyislamski i jak wynika z dotychczasowych przekazów, sprawcy zachowywali się jak fundamentaliści muzułmańscy.
Jaka powinna być reakcja wobec tego aktu terroru?
– Moim zdaniem ten akt terroru będzie skutkował pogorszeniem nastrojów, zwłaszcza że w ostatnich latach w Europie Zachodniej w odpowiedzi na wojujący islam pojawiły się ruchy antyislamskie. Należy zatem przypuszczać, że ten przypadek będzie wykorzystywany jako argument, że z islamem trzeba mocno i stanowczo się rozprawić. Jeśli chodzi o reakcję, to ten akt terroru nakłada się na kilka procesów zachodzących w Europie. Po pierwsze ma miejsce w momencie, kiedy odbywa się dyskusja o emigrantach – jak zatrzymać falę przede wszystkim imigrantów z Afryki Północnej, ale także falę muzułmańską. Warto też zastanowić się, czy ten zamach nie stanie się pożywką dla skrajnych ruchów europejskich, które cechuje ksenofobiczne podejście do islamu. To jaka będzie reakcja, czy będzie stanowcza, co spowoduje, że sprawcy zostaną szybko ujęci, osądzeni, czy może zostanie to potraktowane, jako zwykły bandycki, terrorystyczny napad i sprawa będzie przez długie tygodnie czy miesiące rozpatrywana, stanowiąc pożywkę do dyskusji – są to pytania do polityków. Pod znakiem zapytania jest także to czy na tym zamachu się skończy, czy może będą kolejne. Następna kwestia, która się z tym wszystkim łączy to jest to, że od ponad roku mamy do czynienia z Państwem Islamskim, które narodziło się na pograniczu syryjsko-irackim i jak się okazuje to państwo, a szczególnie jego bojownicy otrzymują spore wsparcie z Europy Zachodniej w dużej mierze od muzułmanów, ale również od konwertytów itp. Jest to zatem dość szczególny moment i w mojej ocenie, nie należy zazdrościć decyzji politykom Europy Zachodniej, której ten problem szczególnie dotyczy.
Może zabrzmi to brutalnie... Dotychczasowa polityka Francji nie przyczyniła się do sytuacji, w jakiej się teraz ten kraj znalazł?
– Myślę, że dotyczy to nie tylko Francuzów, bo ataki terrorystyczne mieliśmy w Wielkiej Brytanii czy w Hiszpanii, a w więc w krajach, które przed laty otworzyły swoje drzwi dla dużej emigracji muzułmanów i niestety nie poradziły sobie z ich asymilacją. Owszem w obu tych krajach próbowano różnych metod, z jednej strony były próby utrzymania wielokulturowości, w innym miejscu próbowano asymilować przybyszów, ale w obu przypadkach próby te się nie powiodły. Mało tego środowiska muzułmańskie zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i we Francji tworzą olbrzymie skupiska na wzór gett, gdzie nie jest akceptowana ani kultura brytyjska, ani francuska, coś w rodzaju państwa w państwie. W dużej mierze jest to problem byłych krajów kolonialnych czy imperialnych, które dążyły do podtrzymania łączności i więzów z koloniami, a co za tym idzie wpływów kulturowych na tamtych obszarach. Tymczasem okazało się, że jest odwrotnie i to kraje europejskie zaimportowały wpływy muzułmańskie do swoich metropolii, często na swoje nieszczęście.
W związku z tą ekspansją również nam nie grozi napływ muzułmanów i związane z tym konsekwencje?
– Myślę, że ciągle jeszcze taka fala nam nie grozi. Polska jest państwem dość jednorodnym. Na swoim terytorium nie mamy skupisk, do których muzułmanie mogliby przybywać. Jeżeli już, to byłyby to w zasadzie pionierskie próby zaimportowania tej nacji na nasz grunt. Muzułmanom łatwiej jest udać się do kraju, gdzie jest tradycja i obecne są już środowiska muzułmańskie, gdzie można się niejako wtopić w środowisko, znaleźć pomoc i wsparcie. Natomiast w Polsce musieliby zaczynać od zera, poznawać naszą kulturę i język. Ponadto co tu dużo mówić wciąż jesteśmy krajem biedniejszym w stosunku do innych państw Europy Zachodniej, a przez to mało atrakcyjnym. Nie jesteśmy zatem magnesem, który przyciągałby tych ludzi, za to jesteśmy magnesem np. dla Ukraińców czy Białorusinów.
Polska jest krajem bezpiecznym pod względem zagrożenia terrorystycznego?
– Tego tak naprawdę chyba nigdy się nie dowiemy i dobrze. Oczywiście stuprocentowej gwarancji nie ma. Władze i służby specjalne odpowiedzialne za bezpieczeństwo na pewno będą utrzymywały, że mamy odpowiednio przećwiczone procedury, natomiast proste przypadki jak chociażby tu i ówdzie pozostawiona bomba czy pseudobomba w metrze czy działania „Bombera” pokazują, że nie do końca jest tak różowo. Wystarczy przypomnieć przykład słynnego Brunona K., gdzie nasze służby wciąż nie potrafią jednoznacznie ocenić, czy był terrorystą czy nie był. Wciąż też nie wiemy, czy mieliśmy do czynienia z tzw. ustawką służb specjalnych, które kilka lat temu łapiąc kogoś przed Marszem Niepodległości chciały się pochwalić skutecznością. Tego się nie dowiemy, natomiast jak pokazują doświadczenia zamożnych państw Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych w wielu wypadkach nie da się ustrzec przed zagrożeniem. Przykładem Boston, gdzie podczas sportowego święta dwóch osobników mimo kontroli prześlizgnęło się i dokonało brutalnego zamachu bombowego, podczas którego ucierpiało wiele osób.
Jakie powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego, co wydarzyło się w Paryżu?
– Przede wszystkim powinniśmy pamiętać, że mimo wszystko wciąż jesteśmy krajem mniej zlaicyzowanym w porównaniu z innymi państwami Europy Zachodniej, i to powoduje respekt również wśród muzułmanów. Dlatego w naszym dobrze pojętym interesie jest trwanie przy wartościach, które odróżniają nas od innych, co też pozwoli nam uniknąć zagrożenia terroryzmem. Natomiast relatywizowanie i kierowanie się w stronę permisywizmu, takiego jak na zachodzie, nie służy bezpieczeństwu naszego państwa.